Dodaj do ulubionych

synowa kontra teściowa!?

17.01.08, 12:05
Witam,jestem młodą i szczęśliwą mężatką.Niedawno urodziłam córeczkę,była
bardzo oczekiwana,mąż płakał z radości.Problem leży w teściowej..zacznę od
tego,że jest bardzo gadatliwą osobą,potrafi zadawać pytania i sama na nie
odpowiadać.Kiedy przychodzi do nas to nie ma umiaru i potrafi siedzieć cały
dzień,w momencie kiedy mąż wraca z pracy to dajemy jej do zrozumienia,że
chcemy troche czasu spedzić razem,ale kończy sie tym,że mąż musi jej
bezpośrednio powiedzieć,że czas już żeby szła do domu(czasami mam wrażenie że
chciałaby u nas nocować)przy czym ona bardzo sie oburza.Wydaje mi się,że od
pewnego czasu rywalizuje jakby ze mną o męża,dodam,,że mieszkamy w tym samym
bloku i od początku bardzo się wtrącała,chciała nam urządzać mieszkanie i
najlepiej całe życie.Mąż powiedział jej wkońcu,że tworzymy odrębną rodzinę i
sami chcemy decydować o naszym życiu.Zawsze liczy się dla niej tylko zdanie
męża nawet w sprawach kobiecych pyta mnie o zdanie po czym idzie do niego i
pyta o to samo,ogólnie mam dobre relacje z teściową,jestem młodą osobą i nawet
jak mi coś nie pasuje to nie potrafię jej tego powiedzieć(nie chce być
niemiła,bo ona jest wrażliwą osobą i zaraz się obraża)Teraz kiedy przyszło
dziecko jest jeszcze gorzej,ciągle poucza co robić i jak,kiedy mąż jej zwraca
uwagę,że wiemy jak obchodzić się z dzieckiem obraża sie i wychodzi z
płaczem.Kiedy chciałam zorganizować chrzciny pomimo tego że u mnie w domu to
nie mialam nic do gadania.Mąż ma niedługo urodziny chciałam urządzić dla niego
małą imprezę,ale niestety już teściowa się tym zajęła,ona bedzie gotować,piec
ciasta a ja nie bede miala żadnego wkładu.Jesteśmy dobrym małżeństwem jednak
coraz częściej się kłócimy z jej powodu(choć mąż zawsze staje po mojej
stronie.nie mam do niej siły i zaczynam popadać w jakąs depresję
Edytor zaawansowany
  • maniulka_25 17.01.08, 12:22
    Cześć !
    Najważniejsze, że dogadujesz się z mężem. Porozmawiaj z nim szczerze.
    A teściowej się nie dawaj ! Jak przychodzi bez zapowiedzi, to nie otwieraj
    drzwi. I podkreślaj za każdym razem, że wychowujesz (karmisz, ubierasz, trzymasz
    itp...) swoje dziecko po swojemu. Nie daj się, bo potem się nie odpędzisz od
    "dobrych porad". Uwierz w siebie, jesteś najważniejszą osobą na świecie - dla
    swojego dzieciątka. I dbasz o nie najlepiej jak potrafisz, masz instynkt,
    przygotowywałaś się do tej roli przez 9 miesięcy. Nie możesz pozwolić na to, by
    ktoś dyktował Ci jak masz żyć i jak chować dzieci. Ja też miałam podobny
    problem. Ciągle słyszałam, że wszystko robię źle.
    Zerwałam kontakt i jestem szczęśliwa !!! A moje dziecko ma się dobrze.
    Pozdrawiam Serdecznie. Głowa do góry !!!
  • renia.w.2 17.01.08, 12:52
    Dzięki serdeczne:)Co do nieotwierania drzwi to juz probowalam,postawila
    wszystkich na nogi ze jej nie otwieram,opieprzyla mnie ze sie dobijala do mnie a
    ja nic po czym sie obrazila..
  • burza4 17.01.08, 14:26
    renia.w.2 napisała:

    ja nic po czym sie obrazila..

    a na czym jej obraza polega? trzeba było nie przepraszać, miałabyś
    trochę spokoju:)

  • samela_0 17.01.08, 14:32
    Widzę,że nie tylko ja mam problem z tesciową tylko u mnie jest
    tak,że wpadnie raz w tygodniu na godzine i zdąży mnie zdenerwować
    swoimi radami tak że na najbliższy tydzień mam o czym mysleć :-)
  • annb 17.01.08, 14:57
    a niech się obraza
    skoro dorosla osoba nie potrafi radzic sobie z wlasnymi emocjami to
    niech się obraza
    zastanawiajace jak bardzo ludzie nie radza sobie z cudzymi emocjami
    i co to znaczy dawac do zrozumienia?
    proste komunikaty
    nie jakies uwagi czy gesty
    nie mamo nie zrobi mama urodzin mojemu mezowi bo ja je robie
    metoda zdartej plyty


    --
    wyrazenie "pan kota" jest wewnętrznie sprzeczne :)- yoma
  • soova 17.01.08, 15:33
    renia.w.2 napisała:

    Wydaje mi się,że od
    > pewnego czasu rywalizuje jakby ze mną o męża,dodam,,że mieszkamy w tym samym
    > bloku i od początku bardzo się wtrącała,chciała nam urządzać mieszkanie i
    > najlepiej całe życie.

    A dlaczego mieszkacie w tym samym bloku? Czy to mieszkanie jest wasze? Jeżeli tak, to je sprzedajcie i kupcie inne, w rozsądnej odległości od nadopiekuńczej mamy, która prawdopodobnie uważa, że skoro mieszkacie w tym samym bloku, to tak, jak pod jednym dachem, stąd wizyty bez zapowiedzi i bez końca. A jak się wyprowadzicie, koniecznie znajdźcie mamie jakieś zajęcie (tylko nie przy wnuczce!) - uniwersytet trzeciego wieku, wyszywanie krzyżykiem, kupcie jej komputer, zainstalujcie internet i zapiszcie do naszej-klasy. Mama będzie miała jakieś swoje życie, inne niż wasze, a wy odetchniecie.

    ----
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • renia.w.2 17.01.08, 16:23
    Bardzo dzięki za wszystkie rady szkoda tylko,ze to nie jest takie proste..na
    nowe mieszkanie nas nie stać,zresztą właśnie w tej okolicy bardzo nam sie
    podoba,jestesmy przywiazani do tego miejsca oaza spokoju.Ja jeszcze nigdy nie
    przepraszałam mojej tesciowej za nic wychodze z założenia że jeżeli ma depresje
    to musi sama sobie z nia radzic a nie wyżywać sie na mnie.najdłużej jak sie
    obraziła to nieprzychodziła 4 dni,po czym przyszla jakby nigdy nic,to ona
    powinna mnie przeprosic wlasciwie za swoje zachowanie.Szkoda-a własciwie to
    cieszcie sie że jej nie znacie jest nie do przegadania,gada co jej slina na
    język przyniesie,radami sypie w stylu-...bo tak oglądała w telewizji..,..bo
    słyszała w radiu..,..bo u koleżanki tak było.mierzyliśmy jej kiedyś czas gadała
    3 godziny bez przerwy nie dopuszczajac nikogo do głosu,nie tylko ja mam jej dosc:)
  • annb 17.01.08, 20:26
    nic nie jest proste ale twoj komfort i zdrowie psychiczne jest
    najwazniejsze
    co dziecku przyjdzie ze znerwicowanej matki?
    a taką bedziesz za chwilę
    bedziesz nasłuchiwac kazdego szelestu zza drzwi, czy znowu nie macie
    wizytacji
    Polecam jasne komunikaty-nie mamo, jestesmy zmeczeni.
    nie dziekujemy za to czy tamto ale postanowilismy zrobic po swojemu
    z naciskiem na my
    a jak sie pani starsza obrazi to bedziesz miec pare dni spokoju
    :)

    --
    wyrazenie "pan kota" jest wewnętrznie sprzeczne :)- yoma
  • awerona 17.01.08, 21:07
    Jejku, znowu temat teściowych!! A przedwczoraj ja na ten temat pisałam na forum.
    I to sprawdza się, że układ zięć-teściowa jest w miarę pokojowy, ale
    synowa-teściowa, szkoda gadać... Mój Boże! Jeśli będę miała syna, to też będę
    taką teściową?! :/
  • paula_oski 19.01.08, 08:07
    moja przychodzila codzinnie i siedziala po 3 h.a latem nawet 5
    czasem bylo,mowilam jej prze mojego faceta...po jakims pol roku
    dopiero zrzumiala,teraz przychodzi raz na tydz,ale i tak mi sie robi
    nie dobrze bo jak ktos jest takim nateretem to czlowiekowi
    brzydnie......
  • agnieszka_iwaszkiewicz 20.01.08, 19:51
    Właśnie skończyłam odpowiadać na post "awerony" "ukryty konflikt
    synowa - tesciowa" Tam skupiłam się bardziej na relacji dziecko -
    babcia i w tym układzie, młoda mama. A tu już następna sytuacja.
    Ale do rzeczy. Czytając uważnie to co napisałam w tamtym wątku ( z
    czego żadną miarą się nie wycofuję ), a także w wielu innych na
    podobny temat, widać wyraźnie jak skomplikowaną jest relacja synowej
    i teściowej. Jest dużo niuansów, wiele nieświadomych reakcji i uczuć
    po obu stronach. Można się zastawiać co czyni tę relacje tak trudną
    i jednocześnie tak szczególną.
    Jest pewnie wiele powodów. Może to być relacja dwóch kobiet ( nigdy
    nie są to łatwe relacje ) może być relacja matki z synem ( często
    zbyt silna ), indywidualny charakter młodej i starszej kobiety,
    stereoptypy obowiazujące w tej relacji ( teściowa i synowa muszą
    walczyć, a która ulegnie ta jest słabsza ) sterotyp na temat roli
    kobiety ( szczególny typ martyrologicznej matki - Polki ),
    wychowanie dziewczynek ( polem rywalizacji w tej relacji jest
    prowadzenie domu i wychowywanie dzieci, rzadko intelekt, kariera,
    relacja z mężem, sposób spędzania wolnego czasu itp ). Pewnie można
    wymieniać i wymieniać. Waro jednak pamietać, że w większości
    wypadków to synowa jest na wygranej pozycji. Ma do zaoferowania
    więcej rzeczy swojemu mężowi. Może być matką dzieci syna, ma z nim
    seks, wspólne plany. Ma młodość, urodę, przyszłość. Warto o tym
    pamiętać i nie tracić rezonu.
    W tym wątku istotny jest problem rywalizacji. Polem , tak jak
    pisałam wyżej, jest dom, jedzenie, wychowywanie dzieci a następnie,
    która kobieta ważniejsza i której należy się szacunek. Za tę część
    relacji, kiedy ona się dopiero tworzy, większa odpowiedzialność leży
    po stronie teściowej. To ona powinna się umieć wycofać a jeśli tego
    nie robi, musi liczyć się z tym, że może spotkać się z oporem
    zarówno ze strony syna jak i synowej. Trzeba uznać swoją drugorządną
    rolę w związku i wspierć młodą parę w ustalaniu własnych norm i
    zasad. Pomagać tylko wtedy, gdy jest się poproszoną, rezygnować, gdy
    propozycja pomocy jest nieprzyjęta, przychodzić jedynie na
    zaproszenie itp.
    Jeśli te zasadnicze granice są przekroczone synowa ma prawo
    oponować. Może nie przez zamykanie drzwi, ale przez asertywne i
    konsekwentne zachowania. Asertywność nie oznacza jednak
    bezwzględności, wykorzystywania swojej pozycji, braku
    wyrozumiałości.
    Trzeba jasno powiedzie co się chce. Jeśli teściowa się nie
    dostosuje, zastopować ją odwołując się do wcześniejszych swoich
    słów. Urodziny męża przygotować po swojemu lub wyraźnie podzielić
    obowiązki. Robić to grzecznie, ale stanowczo. W ten sposób zadba
    Pani o uniaktowy charakter związku Pani i męża.
    To oczywiście nie oznacza, że nie trzeba dostrzec w tym trudości
    teściowej. Ale też nie należy mylić wrażliwości z obrażaniem się, bo
    to absolutnie nie to samo. Obrażanie to raczej uraźliwość niż
    wrażliwość.
    I jeszcze jedna ważna sprawa. Trzeba zachować swoją integralność.
    Dobrze, że mąż Panią wspiera i popiera. Ale nie trzeba się na nim
    zbytnio zawiszać. Cieszyć się ze wsparcia, ale działać samej. To da
    Pani poczucie niezależności i umocni swoją pozycję przede
    wszystkim we własnych oczach. Powodzenia. Anieszka Iwaszkiewicz


  • renia.w.2 21.01.08, 14:43
    Bardzo serdecznie dziękuję:)Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka