Dodaj do ulubionych

Proszę o obiektywne spojrzenie...

17.12.08, 09:21
Piszę tu po raz pierwszy, bo już nie wiem co ze sobą robić.
Zastanawiam się czy ja mam depresję jakąś czy nerwicę i co jest
powodem moich zachowań? Proszę Was o obiektywne spojrzenie na moją
osobę i jakieś rady.
Martwi mnie moja obecna bierność we wszelkich dziedzinach życia
właściwie, zniechęcenie i poddawanie się innym
W chwili obecnej jestem na urlopie wychowawczym i siedzę z
dzieciątkiem drugi rok w domciu - mam jeszcze jedno dziecię starsze
Wcześniej w pracy piastowałam kierownicze stanowisko i nigdy nie
miałąm takich problemów ze sobą, jestem ( byłam )osobą energiczną,
pewną siebie, wręcz władczą czasami czego wymagała moja praca a
teraz mam problem ze wszystkim tzn cały czas siedziałąbym w domu,
nawet nie chce mi sie z dzieckiem wyjść na spacer, odwołuję swoje
spotkania ze znajomymi, żeby tylko nie wyjść choć z drugiej strony
bardzo potrzebuję oderwania od dzieciaków, bo są sytuacje kiedy
puszczają mi nerwy i krzyczę na dzieci ( jest to straszny krzyk,
wręcz furii dostaję i po tym jak wczoraj moje dziecko się mnie
wystraszyło i okropnie płakało postanowiłam tu napisać )
opieka nad dziecmi nie przynosi mi juz zadnej satysfakcji chocć
kocham je nad życie i najchętniej pozbyłabym sie i dzieci i męża i
siedziałą tak sama w domu
kolejny dzień to męka dla mnie
Do tego moja rodzina twierdzi, że całkowicie uległam mężowi i pewnie
coś w tym jest - mąż załatwia wszelkie sprawy, trzyma kasę (robi
zakupy i opłaca rachunki )ja kiedy potrzebuję jakieś pieniądze to mi
wydziela tak naprawdę choć twierdzi, ze nigdy mi nie ograniczał
pieniędzy ale wciąż slyszę ze musimy zacisnąć pasa itp wiec duzo nie
biorę bo tak naprawde nigdzie nie wychodzę i nie potrzebuję
jedynie na jakieś drobnostki
jak czytam to co napisałam to jawi mi się jakaś skończona ofiara losu
jak to się stało nie wiem, jakbym czytała nie o sobie.
mąż ma tendencję do wyjmowania mi z rąk rzeczy ktore ja wybiorę pod
hasłem ze gdzieś to widział tansze a ja bez słowa sprzeciwu na to
przystaję, albo sie obraże i na tym koniec
gdzieś pogubiłam siebie i mam wrażenie że zostałam maszyną do
sprzątania, zmywania i gotowania
unikam wszelkich decyzji, unikam życia
z zewnątrz wyglądamy na wspaniałą rodzinkę a znajomi zazdroszczą
mi , że nie muszę pracować, że mogę pozwolić sobie na siedzenie z
dzieckiem, ze mam super męża i cała jestem wspaniała bo tyle już
rzeczy osiągnęłam w życiu i jestem wzorem dla nich a ja ze sobą już
nie mogę sobie poradzić.
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka