Dodaj do ulubionych

chory psychicznie maz-jak sie zachowywac

13.01.09, 11:16
Jak mam sie zachowac zeby stan meza sie poprawil, a przynajmniej nie
pogorszyl - moj maz jest chory psychicznie. W skrocie cala historia
i na koncu pare pytan.
Pare watkow temu pisalam o moim mezu chorym z milosci (pierwszej)do
innej kobiety, ktora go nie chce. Uczucie to trwa juz 16 lat, ale on
myslal, ze moze je kontrolowac. Dlatego twierdzil, ze mnie kocha i
zaproponowal mi malzenstwo. Teraz nie moze tego kontrolowac.Bo nawet
nie jest w stanie chodzic do pracy. Ciagle mysli o tamtej kobiecie
ale sam powiedzial, ze nie moga byc razem i chce byc z nami, tylko
nie potrafi sie uwolnic od przeszlosci. Objawy sa straszne.
Oczywiscie twierdzi, ze mnie tez kocha tylko inaczej i nas nigdy nie
opusci itp. itd. Tak do konca nie moge mu w to uwierzyc.
Dwa ostanie lata byly dla mojego meza ciezkie, smierc babci, potem
matki, klotnie z rodzina, interwencje ,,zyczliwych`` itp. Od dwoch
lat obsesja na punkcie tamtej kobiety wrocila i zaczal sie z nia
kontaktowac. Ona z nim nie. Dziecinstwo tez mial nie najlatwiejsze
(bity w szkole, przy malo aktywnej postwie rodzicow, dominujaca
matka, wczesna smierc ojca przy ktorej byl obecny, mlodszy brat,
niechec do rowiesnikow). Jest wrazliwy i romantyczny, zamkniety
troche w swiecie komputerowym.
Psychiatra zdiagnozowal nerwice lekowa i natrectwa, maz bierze leki,
ale niewiele pomagaja. Psycholog powiedziala, ze jesli nie zakonczy
jakos tej historii z przeszlosci to bedzie do niego wracala i stan
bedzie sie pogarszal. Ale nie powiedziala jak zakonczyc. A moj maz
nie wie jakie mialoby byc zakonczenie tej historii. Czekamy na
psychoterapie.
Otoz Pani Agnieszko, dla mnie nie jest to latwa sytuacja, ale
rozumiem, ze to choroba psychiczna i ze trudno uwolnic sie od mysli
natretnych. Czuje sie oszukana i mu to powiedzialam.
Tylko nie wiem jak ja mam sie zachowywac dalej, zeby jego stan sie
poprawil. Bo nad przyszloscia mojego zwiazku chyba bede mogla
zastanowic sie dopiero po zakonczeniu leczenia (bez wzgledu na
wynik).
Przeczytalam prawie wszystkie Pani odpowiedzi na posty.
Napisala Pani, ze aby psychoterapia odniosla skutek pacjent musi
chciec sie wyleczyc. Moj maz kiedys powiedzial, ze on wie, ze musi
sie leczyc, ale gdyby nie musial to wolalby sie nie leczyc. Bo on
lubi sie martwic o Nia. A jedyny powod dla ktorego rozumie ze ma sie
leczyc to to ze teraz nie jest w stanie pracowac ani robic
czegokolwiek innego. A martwi sie o nia bo na pewno jest
nieszczesliwa (jest rzeczywiscie samotna, ale to
nie znaczy, ze nieszczesliwa, tym bardziej, ze odnosi duze sukcesy
na arenie miedzynarodowej - artystka, to jest moje zdanie).
Jak w takiej sytuacji przekonac go, ze powinien CHCIEC sie leczyc.
Postawic ultimatum - wyleczysz sie albo ja odchodze? (bo on nie
chce odejsc). Bo jak slusznie Pani napisala z kims kto kocha inna
kobiete nie da sie zyc. Z drugiej stony pisala Pani, ze liczy sie
tu i teraz. Zawsze byl i nadal jest czuly i mialam wrazenie, ze mnie
kocha i ze mu na mnie zalezy. Ale mogl udawac.
Jak ja sie powinnam w takiej sytuacji zachowywac? Bo chcialabym,
zeby jego stan sie poprawil, ale nie chce byc jego ofiara.
Czy mam byc silna, czy raczej rozkleic sie przy nim? Mam sie na
niego wsciec, powyzywac go czy wprost przeciwnie byc mila, ze az do
rany przyloz?
Co takiego moze mu uzmyslowic, ze powinien CHCIEC sie leczyc na
prawde i to nie tylko po to, zeby moc pracowac.
Oczywiscie chcialabym zebysmy byli razem ale nie na sile.
Czy moge mu pomoc uwolnic sie od tamtej milosc? I czy to w ogole
mozliwe. Moze powinnam pojsc i porozmawiac o tym jak powinnam sie
zachowac, zeby jak najszybciej wyzdrowial, z jego psychiatra albo
psychologiem?
W jaki sposob mozna taka historie zakonczyc, tak aby on sam w to
zakonczenie uwierzyl. Bo on czuje jakby to bylo wczoraj.
A moze zostawic sprawe swojemu biegowi i nie wtracac sie?
Bardzo prosze o rade.
Problemem jest to, ze jest chory psychicznie i daltego nie wiem jak
powinnam sie zachowywac.
Edytor zaawansowany
  • marzeka1 13.01.09, 11:30
    "Bo chcialabym,
    zeby jego stan sie poprawil, ale nie chce byc jego ofiara. "- jego stan sam z
    siebie się nie poprawi, jest chory, musi się leczyć, poza terapię- może szpital
    psychiatryczny? Tylko że chory musi wyrazić chęć pójścia, chyba że będzie
    ubezwłasnowolniony- naprawdę współczuję sytuacji. Moja nieżyjąca matka po udarze
    zachorowała na depresję na podłożu organicznym, dopiero któryś pobyt w szpitalu
    i zastosowana terapia i leki pomogły tak, że wróciła do normalnego życia, ale
    nim trafiła do szpitala, to była ciężka droga.
  • amb25 13.01.09, 12:09
    Sorry, ja moze troche niejasno napisalam. Moj maz sie leczy. Na
    psychoterapie pojdzie. Tu nie chodzi o to, ze on unika leczenia. On
    bedzie sie leczyc bo musi. Ale jesli nie musialby to by sie nie
    leczyl, bo cyt. lubi sie o nia martwic. I z tego martwienia sie o
    Nia to by sie nie chcial wyleczyc. Ale wie, ze musi.
    Dla niego to po prostu przymus a nie chec wyleczenia sie. I dlatego
    nie wiem czy w takim przypaku psychoterapia na cos sie da. No i nie
    wiem co zrobic.
  • m1nsk 13.01.09, 12:30
    Mam nadzieję, że nie urażę Cię swoją wypowiedzią ale może niech zmieni osobę,
    którą się martwi! Powinien się martwić o Ciebie! Jako dobry troskliwy i czuły
    mąż - on swoim zachowaniem sprawia Ci przykrość i ból a martwi się o jakąś babę
    co go do teraz olewa.
    Nie będę Ci nic doradzała jak to zrobić ale może przemyślisz moją wypowiedź,
    może uda się coś takiego zrobić że swoją troskę przerzuci na Ciebie. Jeśli musi
    mieć jakiś obiekt obsesyjnych myśli to niech to będzie Twoja osoba.
  • tamaryszek44 13.01.09, 12:44
    Bardzo mnie wzruszyła twoja historia i kompletnie nie wiem co z tym zrobić.Wiem tylko że mój brat był w identycznej sytuacji,a opowiadała mi o tym i jego żona i on sam.To był koszmar co tam w domu się działo,ale jakoś z tego wybrneli, a obecnie nie wiem co u nich słychać bo jestem z bratem pokłucona.Ciebie to mi szkoda tak bardzo że aż mnie w dołku gniecie,pomijając to co czuje on,tobie jest zapewne bardzo ciężko i niełatwo to znosić.Podziwiam cię za chęć ratowania związku i za to że nie zżera cię zazdrość.
    --
    [img]http://wstaw.org/d/91e[/img]
    [img]http://wstaw.org/d/920[/img]
  • rapunzel1 14.01.09, 13:14
    amb25 napisała:
    > Dwa ostanie lata byly dla mojego meza ciezkie, smierc babci, potem
    > matki, klotnie z rodzina, interwencje ,,zyczliwych`` itp. Od dwoch
    > lat obsesja na punkcie tamtej kobiety wrocila i zaczal sie z nia
    > kontaktowac. Ona z nim nie. Dziecinstwo tez mial nie najlatwiejsze ...

    Jakie relacje musiały go łączyć z matką czy babką, że chłop się kompletnie rozsypał po ich śmierci?


    > Tylko nie wiem jak ja mam sie zachowywac dalej, zeby jego stan sie
    > poprawil. Bo nad przyszloscia mojego zwiazku chyba bede mogla
    > zastanowic sie dopiero po zakonczeniu leczenia (bez wzgledu na
    > wynik).

    Póki twój mąż jest chory to może być pewny żony, a potem już nie - to jest antymotywacja.
    Lepiej zastanów się nad tym czego ci trzeba w małżeństwie już teraz i domagaj się aby mąż powoli, zaczynając od małych rzeczy, ale z miesiąca na miesiąc bardziej o ciebie dbał.
  • eastern-strix 22.01.09, 21:36
    nie wiem, kto Ci bzdur naopowiadal.

    nerwica, tak jak depresja,nie jest choroba psychiczna lecz zaburzeniem.

    roznica jest taka jak pomiedzy zegarkiem na reke a Big Benem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka