Dodaj do ulubionych

problem mieszkaniowy a problemy w związku

30.01.09, 11:36
cześć, od ponad 6 lat mieszkamy razem z mężem a od 2 jesteśmy po ślubie.
Mieszkamy z jego mamą. Dłuższy czas byliśmy za granicą i w zeszłym roku
zdecydowaliśmy się wrócić na stałe do Polski. Ustaliliśmy z mężem, że
niedługo po powrocie z zagranicy wynajmiemy sobie małe mieszkanko, żeby żyć po
swojemu. Ponieważ nie odłożyliśmy pieniążków na tyle dużo , żeby sobie kupić
mieszkanie lub chociaż działkę, ceny były zabójcze. Do tego wszystkiego mąż
namówił mnie na naukę w szkole, po której będę miała lepszą pracę a która
wyklucza pracę zawodową na dzień dzisiejszy. Szkoła jest dzienna i zajmuje mi
dużo czasu. Problem polega na tym, że życie z teściową nie należy do
najłatwiejszych. Obie mamy ciężkie charaktery. Ona pali papierosy jak smok, my
oboje niepalący!!! Postanowiliśmy więc kupić mieszkanie, oczywiście na kredyt.
Okazuje się, że pomimo tego iż mąż nie zarabia najgorzej, kredyt nam nie
przysługuje. Oboje wiemy, że jeśli teraz rzucę szkołę i pójdę do pracy to
kredyt dostaniemy ale będzie niedosyt, ponieważ nauka w szkole jest częścią
mojej kariery. Mieszkamy na 60 metrach z teściową, która pali w domu, w swoim
domu. Często czuję się jak intruz na jej terenie. Pomimo wielu próśb o
niepalenie w domu ona zdaje się to ignorować. Nie znoszę smrodu dymu
papierosowego podłej marki zwłaszcza na świeżo wypranej bieliźnie. Jestem
osobą o ciężkim charakterze, ceniącą swoją indywidualność, jednocześnie bardzo
wrażliwą. Ona jest bardziej stanowcza, silniejsza, co często prowadzi do
niechcianych nieporozumień. Mąż jest między młotem a kowadłem ponieważ kocha
nas obie, przez co często nie możemy dojść do porozumienia. Kłócimy się coraz
częściej, o bzdury, choć w głębi serca wiadomo o co chodzi. Chcielibyśmy
mieszkać sami i jestem pewna , że wtedy nasze małżeństwo odżyje na nowo.
Kochamy się bardzo i tak bardzo jak się kochamy tak bardzo się kłócimy. Jestem
w kropce, ponieważ nie wiem co robić, nie jestem pewna, czy dam radę wytrzymać
w takiej stresującej sytuacji jeszcze 1,5 roku (tyle trwa szkoła). Nie mogę
również poświęcić moich marzeń o ukochanej pracy. Ten kto ma podobny problem
do mojego zrozumie ...
Obserwuj wątek
      • mazda25 Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 01.02.09, 08:01
        Naleze do starszego pokolenia,ktore zakladajac rodzine z gory
        skazane bylo na mieszkanie z rodzicami.Niestety widzialam,jak
        doprowadzilo to do rozpadu wielu malzenstw.Dlatego uwazam,ze trzeba
        sie wyprowadzic.Lepiej mieszkac niewygodnie ale bez obciazen
        psychicznych.
    • nomya Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 30.01.09, 12:46
      "Pomimo wielu próśb o
      > niepalenie w domu ona zdaje się to ignorować."


      I słusznie, jest u siebie. Nie masz prawa jej dyktowac swoimi prosbami, że ma
      nie palic. Twój problem, że nie trawisz jej nałogu.


      "Nie znoszę smrodu dymu
      > papierosowego podłej marki zwłaszcza na świeżo wypranej bieliźnie"

      Wyprowadzic sie z mężem na swoje i nie zawracać gitary teściowej.
        • nomya Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 30.01.09, 13:00
          To nie jest skomplikowana sprawa. Rozumiem, że mozna nie znosic dymu
          tytoniowego, bo faktycznie jest wstrętny, ale wybacz, ta kobieta jest u siebie w
          domu!
          U Ciebie palic nie bedzie, bo wprowadzisz zakaz i masz do tego prawo, jednak u
          niej nie mozesz jej stawiac warunków. Czy to tak trudno zrozumiec?
            • nomya Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 30.01.09, 13:09
              Faktycznie, jest zasadnicza różnica, jednak takie prosby mozna u siebie
              pozostawic bez odzewu, prawda?
              Poza tym, jakie to sa "prosby" skoro prowadza do konfliktow? U Was polega to na
              tym, ze skoro tesciowa mimo tych wielokrotnych prosb nadal pali u siebie w domu,
              wobec tego Ty szukasz dziury w calym i powodujesz konflikty.
              Co do męża, nie uważam, by był u siebie, poniewaz jest żonaty i stanowicie
              odrębną jednostke społeczną. Powinniście mieszkac osobno, co do tego chyba nie
              masz najmniejszych wątpliwości?
              Tesciowa wyswiadczyła Wam sporą przysługę godząc sie na wspólne zamieszkanie i
              niestety musicie dostosowac sie do reguł panujacych w jej domu.
        • dun.kierka Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 01.02.09, 08:31
          magic.m11 napisała:

          Jest to bardziej skomplikowana sprawa niż Ci
          > się wydaje.

          Witaj,
          przede wszystkim współczuję tego, co Was spotyka i zyczę z całego
          serca, żeby było lepiej. Jesli się kochacie, to na pewno będzie
          lepiej, bo znajdziecie w końcu rozwiązanie i wszystko sie ułozy.

          Wiesz..Platon powiedział "Życie jest prawdopodobnie dużo prostsze
          niż nam się wydaje" i rzeczywiście często stwierdzam, że miał rację.


          Zawsze jest tak, że od środka sprawa wyglada bardziej
          skomplikowanie, mamy do niej stosunek emocjonalny, co pogłębia
          stres. Jednak ta sama sprawa widziana z boku, obiektywnie wydaje sie
          zawsze jasniejsza i łatwiejsza do rozwiązania, bo ocena pozbawiona
          jest emocji. Ta ocena jest często trafiona.

          Pomyśl, co poradziłabyś "na zimno" osobie z takim jak Twój problemem?

          Pozdrawiam serdecznie.
    • kicia031 Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 30.01.09, 13:29
      No coz, musisz ustalic priorytety - zycia z tesciowa + szkola lub
      przerwa w nauce i mieszkanie na kredyt.

      Czego sie od nas spodziewasz - ze damy ci mieszkanie? Kazemy
      tesciowej nie palic w jej wlasnym domu? Powinniscie byc wdzieczni,
      ze w ogole was przyjela...

      --
      Being the change you want to see
      • magic.m11 Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 30.01.09, 14:04
        chciałam usłyszeń jakieś konkretne porady. Bardzo kocham swoją teściową a ona
        traktuje mnie jak swoją córkę ale przez jej nałóg mogę powiedzieć,że jesteśmy na
        siebie skazane. Oczekiwałam tylko porad jak dojść do porozumienia z teściową.
        Mieszkamy razem ze względów finansowych, ponieważ na kredyt nas nie stać a gdyby
        ona mieszkała sama nie utrzymałaby się ze swojej emerytury. Kredyt mieliśmy brać
        po to, żeby spłacić jej część mieszkania i za te pieniądze kupić jej kawalerkę
        oczywiście za zgodą obu stron. nie wiem skąd tyle złości w Was
        • kajda28 Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 30.01.09, 14:40
          > chciałam usłyszeń jakieś konkretne porady. Bardzo kocham swoją
          teściową a ona
          > traktuje mnie jak swoją córkę ale przez jej nałóg mogę
          powiedzieć,że jesteśmy n
          > a
          > siebie skazane. Oczekiwałam tylko porad jak dojść do porozumienia
          z teściową

          ale to jest Twoja teściowa, to ty ją znasz i ty najlepiej wiesz jak
          z nią rozmawiać - no jeszcze lepiej jak to robić wie Twój mąż.
          Ona pewnie ma ten sam problem z Tobą, pewnie żali się na ciebie że
          się czepiasz jej palenia, a ona już tyle lat pali że nie wyobraża
          sobie bez tego życia, i we własnym domu jest zaszczuta. I też pewnie
          pyta znajomych jak ma z tobą rozmawiać.
          Macie powód aby przyśpieszyć wzięcie kredytu, może przejdź na studia
          zaoczne, abyś mogła podjąć pracę, lub przerwij na rok szkołę, albo
          po prostu uszanuj jej prawo mieszkania w jej mieszkaniu tak jak jej
          się to podoba.Zawsze możecie zamiast na dom wziąć kredyt na
          kawalerkę dla teściowej- byłby dużo mniejszy. A po podjęciu przez
          ciebie pracy sprzedać to mieszkanie i przeznaczyć pieniądze na
          budowę domu. Jest kilka możliwości.
          Niestety nie ma jeszcze przymusowych ośrodków leczenia z
          uzależnienia od nikotyny.
          --
          Spotkałem człowieka tak nie oczytanego, że musiał cytaty z klasyków
          wymyślać sam.
    • marianka_marianka Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 30.01.09, 23:27
      Jeżeli tak bardzo zależy Ci na nauce i chcesz zaoszczędzić pieniądze, które musiałabyś wydać na wynajem osobnego mieszkania, to zaciśnij zęby i wytrzymaj. 1,5 roku to naprawdę nie jest długi okres czasu. Sama piszesz,że z teściową masz dobry kontakt, tylko drażnią Cię okropnie te papierosy, to zadanie ułatwione. Dużo trudniej byłoby, gdybyście się nienawidziły.
      Co jest tu najważniejsze:
      Po pierwsze - to jest mieszkanie teściowej, więc wybacz ale (tak jak pisano w poprzednich postach) wolnoć Tomku w swoim domku...
      Po drugie - macie chyba osobny pokój to możesz go przecież często wietrzyć.
      Po trzecie - nie ma Cię przez połowę dnia codziennie, więc nie siedzisz w dymie cały dzień, a gdyby nawet to patrz punkt wyżej.
      No i po czwarte sama odpowiedz sobie na pytanie czy wytrzymasz?
      A na koniec serdecznie Ci współczuję, sama nie cierpię dymu tytoniowego i palaczy, a mam ich dużo w rodzinie nawet mój mąż... Zasadę mam jedną: u mnie w domu NIKT nie pali nawet mój mąż, a jak jestem u kogoś, to może palić przy mnie bo jest u siebie - trudno wytrzymam... Chyba, że jest uprzejmy dla niepalących gości i stara się nawet u siebie palić w innym miejscu.
      Pozdrawiam:)
      • miacasa Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 01.02.09, 23:10
        > Po pierwsze - to jest mieszkanie teściowej, więc wybacz ale (tak jak pisano w p
        > oprzednich postach) wolnoć Tomku w swoim domku...

        o, jakie odkrywcze

        Zasadę mam jedną: u mnie w domu
        > NIKT nie pali nawet mój mąż, a jak jestem u kogoś, to może palić przy mnie bo j
        > est u siebie - trudno wytrzymam...

        eee, to twój mąż już nie jest u siebie??????????
        • marianka_marianka do miacasa 02.02.09, 09:55
          miacasa napisała:
          eee, to twój mąż już nie jest u siebie??????????

          mój mąż pali tylko w pracy, a jak go w domu przyszpili, to idzie do warsztatu, garażu, na powietrze. Nie chce palić w domu przy mnie i naszych dzieciach. Tak trudno to zrozumieć?

          miacasa napisała:
          > > Po pierwsze - to jest mieszkanie teściowej, więc wybacz ale (tak jak pisano w poprzednich postach) wolnoć Tomku w swoim domku...

          o, jakie odkrywcze

          Nie bardzo rozumiem tego czepiactwa? Obniżony nastrój?

          A tak w ogóle to Autorka postu prosi o jakieś rady, więc lepiej chyba w tym kierunku spożytkować nadmiar energii.
          • miacasa Re: do miacasa 02.02.09, 10:13
            Mnie zwyczajnie zadziwił twój relatywizm, gdzie ochoczo dajesz prawo palaczom do
            przytruwania domowników ale swojemu domowemu palaczowi już tego prawa odmawiasz.
            Widzę tu pewną sprzeczność.
            Jestem niepalącą od 7 lat nałogową palaczką, również przez kilka miesięcy
            mieszkałam w mieszkaniu palącej teściowej ale ona doskonale rozumiała jak
            uciążliwy jest jej nałóg i paliła w swoim pokoju, który często wietrzyła, nie
            było na tym tle najmniejszych konfliktów. Jestem zdania, że jeśli teściowa
            autorki wątku zaproponowała synowej wspólne zamieszkanie, będące przecież
            rozwiązaniem czasowym, z którego obie strony czerpią pewne korzyści, to z uwagi
            na zdrowie domowników powinna starać się minimalizować szkodliwość swojego
            nałogu. Rozumiem przez to ograniczenie się do palenia w wybranych przez nią,
            wietrzonych pomieszczeniach. Szkodliwość palenia, również biernego jest faktem i
            śmieszy mnie ta poprawność polityczna, w imię której sprowadza się synową do
            roli ubezwłasnowolnionej istoty, która bezwzględnie powinna się podporządkować
            swej łaskawczyni, choćby za cenę raka krtani. Uważam też, że wspomniane przez
            Autorkę konflikty mają swe źródło gdzie indziej a nałóg teściowej jest tylko
            zapalnikiem, który je wyzwala.
            • marianka_marianka Re: do miacasa 02.02.09, 17:03
              No i teraz Cię rozumiem:)

              miacasa napisała:
              "ochoczo dajesz prawo palaczom do przytruwania domowników ale swojemu domowemu palaczowi już tego prawa odmawiasz. Widzę tu pewną sprzeczność"

              Nie jest tak jak piszesz.
              Otóż Autorce wątku napisałam, że (niestety) nie jest u siebie, a co za tym idzie to Ona musi się dostosować do "zasad" panujących w tymże lokalu. Napisałam również, że dużo zależy od nastawienia Gospodyni, nie musi Ona przecież po chamsku przutruwać Synowej... Niestety na zachowanie teściowych zazwyczaj mamy mizerny wpływ:)

              A co do mojego "domowego" palacza...
              Od momentu, kiedy zamieszkaliśmy razem była między nami niepisana umowa, że nie palimy w domu. Ja też kiedyś paliłam, w tej chwili jestem wolna od nałogu prawie trzy lata i niezmiernie szczęśliwa z tego powodu. Wiem, że nawet gdybym to aprobowała, nie paliłby w domu.

              A kiedy odwiedzam inne palące osoby w ich domach, to naprawdę na pierwszym miejscu stawiam ich wolność wyboru, co do miejsca palenia. W większości przypadków starają się "puszczać dymka" w innym miejscu.

              "Jestem zdania, że jeśli teściowa autorki wątku zaproponowała synowej wspólne zamieszkanie, będące przecież rozwiązaniem czasowym, z którego obie strony czerpią pewne korzyści, to z uwagi na zdrowie domowników powinna starać się minimalizować szkodliwość swojego nałogu. Rozumiem przez to ograniczenie się do palenia w wybranych przez nią, wietrzonych pomieszczeniach".
              Otóż to! Również zwróciłam na to uwagę.
              Przecież teściowa (mając wybór pomieszczeń) przypuszczalnie nie przesiaduje w pokoju Autorki wątku, podczas jej nieobecności, aby jej namiętnie nadymić?!
              A jak wraca ze szkoły, to też chyba nie wtarabania się z nieodłącznym papierosem i dmuchając w twarz pyta: jak minął dzień?

              Jeżeli natomiast byłoby tak jak napisałam wyżej, to całkiem możliwa jest poniższa teoria:
              " Uważam też, że wspomniane przez Autorkę konflikty mają swe źródło gdzie indziej a nałóg teściowej jest tylko zapalnikiem, który je wyzwala".
              Pozdrawiam.
    • vickydt Re: problem mieszkaniowy a problemy w związku 31.01.09, 02:21
      >Nie znoszę smrodu dymu
      >papierosowego podłej marki zwłaszcza na świeżo wypranej bieliźnie. >Jestem
      >osobą o ciężkim charakterze, ceniącą swoją indywidualność, >jednocześnie bardzo
      >wrażliwą

      buachacha
      laska, siedzisz na dziennych, nie pracujesz i doope tesciowej obsmarowujesz. I
      by bylo jasne piejesz, ze masz ciezki charakter i niby dlatego trzeba cie
      politowac? A do roboty to nie laska? Szkoly zaoczne nie istnieja?
      Żenua.

      Dla porządku: nie pale i nie lubie papierosow, ale potrafie docenić łaske.

      --
      Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
    • szachula30 Paliłam a teraz nie palę 01.02.09, 22:34
      Paliłam a teraz nie palę. Mieszkałam z rodzicami, nie paliłam - nie
      przeszkadzało mi. Potem zaczęłam palić, tym bardziej mi mnie przeszkadzało.
      Przestałam palić - przeszkadza, ALE zasada jest prosta - mama jest u siebie i
      pali w SWOIM mieszkaniu i nie mówię nic. Ma prawo czuć się u siebie swobodnie i
      robić co chce. Jestem u niej i się dostosowuję. Mama jest u mnie, NIE PALI w
      mieszkaniu, bo to dom niepalących. Tak samo byłoby mi przykro gdyby zmuszała
      mnie u mnie w domu do wdychania dymu. Ale u niej to jest JEJ teren.
      Do autorki wątku - jeśli tak Ci przeszkadza dym, a wiem, jak może
      przeszkadzać, to wyprowadźcie się i nie oczekuj, że mama męża dostosuje się do
      Ciebie w swoim domu. W jakiś sposób chcesz ją zniewolić, wymusić na niej
      określone zachowanie, a to nie do końca fair.
      --
      MamaClub.pl - nie tylko dla mam!
      • premeda Re: Paliłam a teraz nie palę 02.02.09, 15:10
        Tak się zastanawiam, bo wszyscy piszą, że mieszkanie jest teściowej,
        a gdzie sie podział teść? Czy przypadkiem to nie jest tak, że mąż
        autorki postu jest również u siebie i także może wyznaczać granice
        wspólnego pożycia?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka