Dodaj do ulubionych

Czy ja jestem wyrodną córką....?

10.02.09, 15:35
Witam!Mam do Was prośbę dziewczyny,abyscie wypowiedziały się na
temat,który zaraz nakreślę.Moja mama ma 14-ego 60-te urodziny.Nigdy
nie robi z okazji urodzin czy imienin imprez,zgoda,że to okrągła
rocznica,ale 50 też taka była,a imprezy mama nie organizowała.Zawsze
w dniu jej święta robiłam tort kupowałam prezent i jechalismy do
niej z męzem i dziećmi choć nie zawsze razem bo jeśli m był wpracy
to jechałam tylko z dziećmi,zdarzało sie też,że jechałam sama jesli
dzieci były chore.Zazwyczaj takie odwiedziny wyglądają tak,ze jemy
ciasto czy tort jest herbata czasem mama robiła obiad.Siostra też
przyjeżdżała na takich zasadach,czasem spotykałyśmy się u mamy
czasem kazda przyjeżdżała o innej godzinie.Nigdy nie było
problemu.Teraz też tak miało być kupiłam prezent taki jak mama sobie
wymarzyła,miałam zrobić jej tort i jechać przed południem ponieważ
tym roku znajomi poprosili nas abysmy pojechali z nimi na imprezę
walentynkową,do miasteczka oddalonego od naszego miasta o 80
km.Zdecydowalismy sie jechac bo nigdy nie byliśmy na takiej
imprezie,wogóle nigdzie prawie nie chodzimy.Jedyne większe imprezy
na których byliśmy z meżem podczas naszego 18-letniego małżeństwa to
dwa wesela (mojej siostry i kuzynki)oraz jeden sylwester(prywatka u
znajomych) na którym byliśmy 15 lat temu.Nie chodzimy na imprezy
dlatego,ze raczej jesteśmy domatorami,ale też dlatego,że nie mamy z
kim zostawić dzieci(tym razem siostra zgodziła sie z nimi zostać).Na
tą imprezę mieliśmy wyjechać przed 16.00 bo tak mamy pociąg.Wszystko
już jest zapłacone.Dziś dzwoni moja mama z ogromnymi pretensjami jak
ja mogę jechać na imprezę w dniu jej urodzin,że nie powinnam się
była nigdzie umawiać i żebym wcale do niej nie przyjeżdżała,nie
robiła żadnego tortu bo ona nie potrzebuje żebym wpadała na chwilę
przelotem.Wcale nie miałam zamiaru wpaść przelotem tylko przed
południem ,a nie po południu.Wzbudza we mnie poczucie winy,że jestem
niedobra itd.Nie potrafi powiedzieć na spokojnie,że spodziewała
się,że przyjedziemy po południu,ze czuje sie zawiedziona itd.tylko
jak zachowuje się jak małe dziecko,które jest obrażone bo nie
dostało zabawki.Wiem,że te urodziny nie będa różniły sie od
innych,mama nie zamierza robić imprezy na której trzeba pojawić się
o okreslonej godzinie,nie zapraszała nas tez w sensie przyjedźcie na
godzinę taka i taka bo robię przyjęcie urodzinowe.Do głowy by mi nie
przyszło,ze zrobi się z tego taki problem,tym bardziej,że wiedziała
wcześniej o tym,iż jedziemy na imprezę.Mam strasznego doła z powodu
całej tej sytuacji.dzwoniłam do koleżanki żeby odwołac nasze
uczestnictwo w tej imprezie bo wcześniej mówła,że jesli my nie
pojedziemy to maja w zastępstwie kogos innego,ale to było dwa
tygodnie temu,a teraz nikogo juz nie maja bo do imprezy zostały 3
dni.Pieniądze są wpłacone,ale pomijam ten fakt bo to najmniejszy
problem,problem w tym,że wystawiam znajomych do wiatru i to w
ostatniej chwili.Dodam na koniec,że moje dzieciństwo nie było
udane,rodzice byli uzależnieni,ojciec od alkoholu ,mama od leków,a
później również od alkoholu.Ten czas w moim życiu wspominam jako
koszmar.Wiele razy ja i siostra ratowaliśmy ich z opresji,zawsze
mogli na nas liczyć.Do tej pory choc w sercu mamy ogromny zal nie
wypomniałyśmy im tego słowem.Darzymy ich szcaunkiem.Wiele lat temu
zaraz po ślubie chciałam wyprowadzić sie do rodzinnego miasta mojego
męża tam mieliśmy dużo lepsze perspektywy,mąż miał super pracę,ale
mama się sprzeciwiła,krzyczała,że moge się wyprowadzić,ale ona nie
chce mnie znac itd.Takich sytuacji było więcej,wymuszała na mnie
abym postępowała tak jak ona chce wzbudzając we mnie poczucie
winy.Do dziś łapię sie na tym,że boje się podejmować różnych decyzji
bo nie wiem jaka będzie jej reakcja.U mojej mamy wszystko jest
czarne albo białe,a życie przeciez tak nie wygląda.
Edytor zaawansowany
  • marzeka1 10.02.09, 15:40
    Nie, nie jesteś wyrodną córką, masz prawo spędzić ten dzień tak, jak
    zaplanowaliście.A wiesz dlaczego? Bo jesteś 18 lat po ślubie, bo jesteś dorosła,
    bo "wyrodną" matka mogłaby cię nazwać (jak już musi), gdybyś w ogóle zapomniała
    o jej urodzinach, nie składała życzeń itp. Matka stosuje klasyczny szantaż
    emocjonalny "wszystko albo nic", albo będzie tak, jak ty chcesz, albo fora ze
    dwora. Od ciebie zależy, czy pozwolisz jako dorosła, samodzielna osoba
    sprowadzić się do takiej roli, bo ja nie pozwoliłabym.Najwyżej obrazi się i
    będzie obrażona, świat się od tego zawali???
  • chalida 10.02.09, 16:13
    Ojciec był alkoholikiem, a mama lekomanką. Cóż, impreza w porównaniu z tym jest naprawdę drobiazgiem. Nie wystawiaj znajomych tylko jedź, jak zaplanowałaś i szkoda, że podporządkowałaś życie kaprysom mamy...
    --
    Toksyczni rodzice ?
  • sanciasancia 10.02.09, 16:40
    Warto już tę pępowinę przeciąć.
    --
    Loitering with content.
  • marzeka1 10.02.09, 17:49
    "Dodam na koniec,że moje dzieciństwo nie było
    udane,rodzice byli uzależnieni,ojciec od alkoholu ,mama od leków,a
    później również od alkoholu.Ten czas w moim życiu wspominam jako
    koszmar."- i po tym wszystkim ty naprawdę chcesz zrezygnować z fajnej
    imprezy???? Przecież to klasyczny przykład uzależnienia, czy raczej
    współuzależnienia, przetnij tę pępowinę i zacznij żyć po swojemu, z matką zrywać
    kontaktu nie musisz, ale zdrowy dystans nie zaszkodzi, a tylko pomoże ci dorosnąć.
  • mwiktorianka 10.02.09, 21:46
    Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za wsparcie i słowa otuchy.Ja wiem,że
    to niezdrowa sytuacja,że jestem dorosła itd.Na co dzień staram się
    nie pozwalać pomimo wszystko ingerować mamie w moje życie,kiedyś
    było z tym gorzej,ale z czasem nauczyłam sie wyznaczać
    granice.Ostatnio już nie zdarzały się tak konfliktowe sytuacje,mama
    trochę złagodniała,a ja mam taki charakter,że staram się łagodzić
    sytuację bo nie lubię kłótni i niezgody,strasznie mnie to
    męczy.Kiedyś miałam bardziej bojowniczy charakter,który był chyba
    też wynikiem sytuacji wyniesionych z dzieciństwa,byłam bardzo
    nerwowa i miałam znaczne obniżenie poczucia własnej
    wartości.Powoli, choć długo to trwało udało mi się z tym
    uporać.Odnośnie tej sytuacji to nie rozumiem tego co się dzieje,mama
    tak jak pisałam zachowuje sie jak dziecko,powiedziała,że skoro tak
    lubimy jeździc i się bawić(a my nigdzie się nie bawimy!) to w
    porządku ona mnie nie bedzie fatygować,mam nie przyjeżdżać
    itd.Porównała mnie do swojej szwagierki,która się wogóle nie
    interesuje własną matką i wpada do niej przejazdem.Nawtykała mi
    wogóle stek bzdur zarzucając rzeczy,które są nieprawdą.Siostra z nią
    rozmawiała próbując jakoś wytłumaczyć jej,że to nie tak,chciała
    jakoś załagodzić sytuację,ale to nic nie daje,mama uważa,ze jestem
    podła ,bez serca,i że ona też nie będzie przyjeżdżać na urodziny do
    nas ani do wnuków....Powiedziała,że ona jest dla nas taka dobra i
    nigdy nam słowem tego nie wymawia....Ja tak jak pisałam zaraz po jej
    telefonie zadzwoniłam do koleżanki żeby odwołać nasz wyjazd,ale
    poniewaz nie mają nikogo na nasze miejsce koleżanka też nie była
    zachwycona bo i sytuacja z naszej strony nie fair nie ma co
    ukrywać.Wymyśliłam więc inne rozwiązanie,udało mi się poprosić inną
    koleżankę,aby zawiozła nas na miejsce samochodem wtedy moglibyśmy
    wyjechać znacznie później i pojechałabym na te urodziny ok. południa
    i posiedziała do ok 17.Ale i to jej nie pasuje mam sobie nie robić
    kłopotu nie przyjeżdzać bo teraz to już próbuję to robic na siłę
    itd.Jestem załamana tą sytuacją tym bardziej,że dziś zwaliło mi się
    na głowę mnóstwo innych problemów,kłopoty z mężem i w pracy i to
    bardzo powazne.Tak naprawdę to nie chce mi sie nigdzie jechac tylko
    głupio mi przed znajomymi...Po prostu załamałam sie...a wydawało mi
    się,że jestem taka silna...
  • marzeka1 10.02.09, 22:13
    Dziewczyno, jak czytam to, co piszesz, to mamy klasyczny przykład uzależnienia
    od toksycznej matki, ten emocjonalny szantaż, pozwalasz, by matka, z którą nie
    masz dobrych wspomnień z dzieciństwa, zmarnowała także twoje dorosłe życie i z
    tego powodu chcesz dostosować się do niej. Masz problem ze sobą i asertywnością.
    ".Tak naprawdę to nie chce mi sie nigdzie jechał tylko
    > głupio mi przed znajomymi..."- i pozwolisz, by matka dalej niszczyła twoje
    dorosłe życie? i ustawiała ci dzień, rozrywki, wmawiała,ze ciągle się bawisz
    itp. bzdety. Wiesz, przeprosiłabym koleżankę za odmowę, pojechała, dobrze się
    bawiła, matce złożyła życzenia, wpadła na chwilę i tyle. Kiedyś w końcu musisz
    zrobić ten pierwszy krok do przecięcia pępowiny i toksycznego układu. Dlaczego
    nie zrobić go teraz???? CZego życzę.
  • kat-le 10.02.09, 22:37
    najtrudniej znalezc rozwiazanie jak sie jest w samym srodku
    zamieszania. masz tak duze poczucie winny ze oczywistego rozwiazania
    chyba w ogole nie bierzesz pod uwage: a mianowicie nie jechania na
    te urodziny do mamy. mysle ze najwyzsza pora pozwolic mamie poniesc
    konsekwencje swoich slow. jesli na rozne twoje propozycje (bardzo
    sensowne i pokazujace twoja dobra wole) pogodzenia tych dwoch
    spotkan mowi zebys juz w ogole nie przyjezdzala to tak zrob. wiadomo
    ze ona mowi to po to zeby wpedzic cie w jeszcze wieksze poczucie
    winy ale nieprzesadzajmy tragedii z tego zyciowej nie bedzie
    najwyzej nie bedzie sie do ciebie odzywac - choc sadze ze nie dluzej
    niz rok niestety. to co mowi twoja mama o nieprzyjezdzaniu do
    wnukow - czysta dziecinada. wszystkim szantazystom emocjonalnym
    mowimy zdecydoweane NIE. teraz jesli nawet zrezygnujesz z wyjazdu i
    pojedziesz na te urodziny to i tak sie nasluchasz i mozesz byc pewna
    ze mama ci tego nie zapomni. twoja siostra nich juz przestanie
    tlumaczyc mamie oczywiste rzeczy bo tylko nerwy straci a i tak nic
    nie wskora. obecnie moglabys mamie gwiazdke z nieba przychylic i
    takby krecila nosem. zdecydowanie za bardzo przejmujecie sie mama,
    bo jak widac mama wami nie bardzo. ja jesli widze ze staralam sie
    wytlumaczyc komus wszystko, a ta osoba i tak w kolko swoje to
    poprostu mowie zdecydowanym tonem swoja decyzje i nie wdaje sie juz
    w dalsza dyskusje bo to nie ma sensu. na dalsze slowne zaczepki
    powtarzam np: juz ci powiedzialma/ juz ci wytlumaczylam. i koniec
    zamykam temat. do takich osob mozna sie tlumaczyc, tlumaczyc... i
    tak bez konca.

    a co doradzilabys innej osobie gdyby ci opowiedziala taka historie?
  • mwiktorianka 11.02.09, 10:06
    kat-le odpowiedziałabym dokładnie to co Wy mnie.Macie rację w
    100%,nic dodać nic ując.Ja naprawdę zdaję sobie sprawę z tego o czym
    piszecie,wiem,że jestem współuzalezniona itd.swego czasu razem z
    siostra chciałyśmy podjąć terapię DDA,ale jakoś rozeszło się po
    kościach...Mama zachowuje się jak rozhisteryzowane dziecko.Przykre
    to i smutne.Podczas ostatnich świąt mama obraziła się na moją
    siostrę.Zaprosiłam rodziców i siostrę z mężem na obiad w drugi dzień
    świąt(tak się przyjęło,że wigilię i jeden dzień świąt spędzamy u
    mnie),siostra z mężem miała podjechać po mamę samochodem,spóźniła
    sie po mamę ok. pół godziny,ma półroczne dziecko,a wiadomo,że z
    niemowlakiem trudno zawsze zdążyć na czas.Mama nawet nie spytała
    dlaczego się spóźniła tylko bardzo obrażona powiedziała,że ona nie
    jedzie na zaden obiad itp.Siostra musiała ją prosić żeby pojechała
    bo nie chciała psuć świąt.Cały czas myślę o tej sytuacji i właśnie
    przypomniało mi się,że w dniu moich 17 urodzin moi rodzice
    zapomnieli,ze mam urodziny.Byliśmy tego dnia na komunii u mojej
    kuzynki i dopiero wieczorem kiedy moja starsza kuzynka przypomniała
    rodzinie,że dziś są moje urodziny złożyli mi życzenia.Było mi bardzo
    przykro,ale nikomu tego nie wypomniałam ani wtedy ani
    później.Uważam,że mam pełne prawo jechać na tą imprezę,a mama nie ma
    prawa mi tego zabraniać.Tym bardziej,że nie miałam najmniejszego
    zamiaru bagatelizować jej urodzin czy nie przyjeżdżac na nie bo jade
    na imprezę,do głowy by mi coś takiego nie przyszło.Jeszcze nigdy się
    nie zdarzyło żebym nie przyjechała do niej na urodziny,imieniny czy
    dzień matki,a potraktowała mnie jakbym robiła to notorycznie.Na
    obecną chwilę postanowiłam jechać na imprezę,do mamy pojadę na
    chwilę bo skoro sobie nie życzy mojej obecnosci to nie będe sie
    narzucac.Pojadę dla spokoju własnego sumienia złoże życzenia,wręczę
    prezent i tyle, to wszystko co moge zrobić.Bardziej mnie martwi co
    bedzie później.Mamie po jakimś czasie pewnie przejdzie,ale będzie to
    wyciągac przy kazdej okazji,a ja chociaż mam raczej ugodowy
    charakter też będę o tym pamiętać.Ja jestem cierpliwa do czasu i
    dużo jestem w stanie znieść,ale jak ktos przegina to mnie też w
    końcu puszczaja nerwy.Siostra stwierdziła wczoraj,ze niestety mama
    ma taki charakter,że jak wszystko jest tak jak ona chce to OK,ale
    jak tylko coś nie idzie po jej mysli to od razu jest wielka
    awantura ,wszyscy sa niedobrzy,podli itd.Dzięki i pozdrawiam Was
    wszystkie.
  • annb 11.02.09, 10:39
    mwiktorianko, poszukaj terapii.bo inaczej kazdą sytuację bedziesz
    analizować wciąz i wciąz. na przykład teraz wyciagasz sprawy z
    dalekiej przeszłosci i sięnakrecasz.
    po co
    to tylko rani ciebie
    Na terapi nauczysz sie jak obronić siebie, jak odpowiadać jak inni
    Cię ranią.
    Czasu nie cofniesz, ale ocalisz to co masz przed sobą.
    matki nie zmienisz, ale zmienisz swoje do niej nastawienie. I
    nastawienie do siebie.
    nauczysz sie szacunku do siebie
    Bo teraz jest wszystko tylko nie szacunek
    masz prawo wyjechac z przyjaciołmi
    masz prawo zyc po swojemu
    twoje wybory nikogo nie ranią wiec nie daj sobie wmowic ze jestes
    zla.


    --
    Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
    wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
    które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii, fochów,
    żądań i oczekiwań pod hasłem 'bo wszyscy tak robią'. - kawka74
  • kat-le 11.02.09, 11:48
    zycze ci, zycze z calego serca strac w koncu ta cierpliwosc :-))

    podejmij terapie dda. to prawda ze czlowiek jak jest w takiej
    sytuacji to potrzebuje sie wygadac i wszystko sie przypomina, ale
    warto na tym nie konczyc, warto wyciagnac jakies wnioski i sprobowac
    wprowadzic zmiany we wspolnych relacjach. jak widac sytuacje sie
    powtarzaja w kolko, moze dotycza innych sytuacji ale mechanizm jest
    ten sam. mamy nie zmienisz, ale swoje podejscie tak. sa osoby ktore
    dochodza do tego same a sa i takie ktore potrzebuja pomocy
    specjalisty. i wierzmi psycholog potrafi pomoc - sama korzystalam/
    korzystam z takiej pomocy i widze sporo zmian. tez jestem dda,
    dowiedzialam sie w zeszlym roku.

    warto w koncu uleczyc te chore relacje.
    pozdrawiam
  • rapunzel1 11.02.09, 11:58

    > Na obecną chwilę postanowiłam jechać na imprezę,do mamy pojadę na
    > chwilę bo skoro sobie nie życzy mojej obecnosci to nie będe sie
    > narzucac.Pojadę dla spokoju własnego sumienia

    Z przykrością stwierdzam,że masz chore sumienie. Lepiej słuchaj rozsądku ;)

    Matka i tak nie będzie zadowolona, a ty będziesz się znowu czuła tak jak po ostatniej z nią rozmowie. Lepiej poświęć przedpołudnie na odszykowanie się przed walentynkami.

  • annb 11.02.09, 09:11
    wroc do swoich planow
    pojedz ze znajomymi na impreze
    matka powiedziala jasno ze mas znie przyjezdzac-nie przyjezdzaj.
    jasne komunikaty
    nie tłumacz się
    masz toksycznąmatkei nawet gdybys na głowie stawała to i tak
    będziesz tą złą/niewdzięczną
    wiec przestan się starac i zacznij zyc dla siebie/męża i dzieci


    --
    Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
    wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
    które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii, fochów,
    żądań i oczekiwań pod hasłem 'bo wszyscy tak robią'. - kawka74
  • marzeka1 11.02.09, 12:28
    Idź na terapię albo poczytaj coś o współuzależnieniu, o DDA, to chore, by
    akceptować wszystko, co toksyczna matka wymyśli, bo wtedy nigdy nie będziecie
    miały swojego życia. I NIE TŁUMACZ się.
  • sanciasancia 11.02.09, 12:34
    > I NIE TŁUMACZ się.
    Przede wszystkim przed sobą.
    --
    Loitering with content.
  • mwiktorianka 11.02.09, 12:42
    annb masz rację myslałam,że juz sie z tym uporałam juz nie przejmuję
    się aż tak bardzo postępowaniem mamy,to dlatego,że od dłuższego
    czasu nie było sytuacji konfliktowych.Ale ta pokazała,że niewiele
    się zmieniło tak w zachowaniu mamy jak i moim podejściu do tego
    problemu.Pójdę na terapię i spróbuję namówić siostrę aby poszła ze
    mna(będzie to utrudnione ze względu na to,ze ma małe dziecko),ale
    mysle,że uda nam sie jakos to zrobic.Nie ma sensu rozdrapywac ran
    tak jak napisałaś,to nic nie daje,jedynie terapia może tu pomóc,aby
    kolejna taka sytuacja nie owocowała moim rozstrojem nerwowym tak jak
    teraz.Jestem tak zdołowana tą sytuacją,mam tego tak dość,że wczoraj
    miałam ochotę po prostu uciec od tego wszystkiego,wsiąść w pociąg
    pojechać daleko i mieszkać choćby na dworcu byle z dala od mojej
    mamy i innych problemów,które mnie przerosły(chodzi o ilość).Jak
    jest dobrze to jest dobrze jak się zaczyna sypać to wszystko na
    raz.Te wszystkie problemy załamały mnie, choć staram się być silna i
    zachować względny spokój i zdrowy rozsądek.W pracy dyrekcja straszy
    mnie zwolnieniem z pracy ponieważ poszłam na L-4 dwa tygodnie temu
    (córeczka jest chora),ale już jest lepiej i w poniedziałek wracam do
    pracy.Na zwolnienia chodzę sporadycznie(średnio raz na 4 m-ce) i to
    tylko na dzieci bo jeśli ja jestem chora to i tak przychodzę do
    pracy,ale dziecka chorego do przedszkola nie zaprowadzę,nie ma
    takiej mozliwości.W poniedziałek zadzwoniła koleżanka,poinformowała
    mnie,że dyrekcja jest na mnie wsciekła o L-4 itd.Zadzwoniłam do
    drugiej koleżanki ,która była bezpośrednim świadkiem tej rozmowy,aby
    dowiedzieć się o co dokładnie chodzi.Mąż zaprponował zebym
    zadzwoniła z jego telefonu bo ma jakieś darmowe minuty,które musi
    juz wykorzystać,mówił o orange,ale mnie się cos zakodowało,że jak do
    orange to i na stacjonarne,a w tych nerwach wogóle nie zastanowiłam
    się nad błednoscia mojego rozumowania.Nabiłam mu rachunek na 14
    zł,jak to zobaczył(przyszedł koszt rozmowy)wściekł się na
    mnie,wyzwał od głupiego babska.Ja też się jeszcze bardziej
    zenerwowałam i mówię,że nie życzę sobie takich odzywek pod moim
    adresem,że nie zrobiłam tego specjalnie itd.Ale on dalej twierdzi,że
    miał prawo tak zareagować bo bez sensu wogóle gadałam tyle czsu(20
    min),nie dociera do niego,że byłam bardzo zdenerwowana,że to była
    wyjątkowa sytuacja itd.Zamiast mnie wesprzeć w takiej chwili to
    jeszcze na mnie nawrzeszczał.Dodam,że ogólnie m jest spokojnym
    człowiekiem,nie podnosi głosu.Ogólnie ma sporo zalet,największą jego
    wada jest to,że jest materialistą i potrafi być bardzo złośliwy(na
    zasadzie dziurki nie zrobi,a krew wypije).Tak więc na jedną
    kryzysową sytuacje nałozyła sie druga,a na te dwie jeszcze
    trzecia.Dziewczyny przepraszam,że tak się rozpisałam,jeczę i
    biadolę,ale mam wrażenie,że świat wali mi się na głowę.Pozdrawiam.
  • marzeka1 11.02.09, 12:59
    Zrozum, matka NIE ZMIENI się, bo nie dostrzega w sobie żadnych wad, w jej
    myśleniu to ty i siostra jesteście te złe. Ty nie masz jej zmieniać, a siebie,
    reagujesz ciągle jak dziecko, które kiedyś skrzywdzono. Dla własnego zdrowia
    psychicznego odcięłabym się na jakiś czas od matki, nie tłumaczyła u tyle, czy
    świat, twój świat zawali się, gdy matka będzie nabzdyczona?Nie zawali. Póki nie
    przetniesz zdecydowanie tej chorej pępowiny, zawsze takie akcje jak urodziny
    matki, będą wywoływać w tobie taki niepokój.
  • mwiktorianka 11.02.09, 13:52
    marzeka1 pisząc o tym,że świat mi się zawalił nie miałam na myśli
    tylko sprawy z mamą.Choć myślę o tym i pewnie nieprędko
    przestanę,przegryzłam to jakoś i wiem,jak się sprawy mają.W tej
    chwili bardziej dołują mnie te dwie pozostałe sprawy,a szczególnie
    nieporozumienia z mężem (już nie pamiętam kiedy się tak bardzo
    pokłóciliśmy).Mam problem z matką,mam problem w pracy,ale łatwiej
    byłoby mi sie z nimi uporac mając wsparcie w mężu,a tu
    zonk....problem z matką zmalał dzięki Wam,czytając wasze opinie
    zobaczyłam,że to nie moja wina,choć w głębi duszy to
    wiedziałam.Potrzebowałam tylko opinii z zewnątrz,aby utwierdzić sie
    w tym przekonaniu,bo wiadomo,że w stosunku do samego siebie raczej
    trudno być obiektywnym.Teraz muszę jakos załatwić kwestię z
    meżem...i wtedy wyjdę na prostą.Nie chce mi sie jechac nie tylko
    przez mamę,ale w tej chwili przez m bo jestem na niego zła,nie
    wyjasnilismy sobie tej i kilku innych kwestii bo każde z nas upiera
    się,przy swoim(dziecinada).Nie wiem jak w tej sytuacji się
    zachować,odpuścić kolejny raz,czy dalej to ciągnąć.Nie potrafię
    robić dobrej miny do złej gry,w tym przypadku jechać na imprezę i
    udawać,że wszystko jest OK,nie chcę tez popsuć imprezy znajomym,ani
    swoją nieobecnością,ani skwaszona miną.Jakoś to trzeba załatwić
    tylko brakuje mi pomysłu.Czytam to co piszę i głupio mi bo wygląda
    to tak jakbym nie radziła sobie z żadną sferą swojego życia...a
    zazwyczaj nie jest tak źle tylko teraz tak się jakos wszystko na raz
    skumulowało.....
  • mojko40 11.02.09, 14:43
    Echhh mwiktorianka :-))) znów cie widzę na innym forum . Wszystko się ze sobą
    wiąże . Tak jak większość forumowiczów , twierdzę że matka się nie zmieni
    ponieważ nie widzi swoich wad. Nie jesteś niczemu winna i nie jesteś jej nic
    winna poza tym co już jej dałaś .
    Znam to o czym piszesz z autopsji tylko że ja zwiałam z domu rodzinnego i na
    jakiś czas odcięłam się dość skutecznie. Jednak poczucie winy długo we mnie
    pokutowało. Przelałam je tez nieświadomie na własne dziecko, a co się potem
    działo pewnie wiesz :-)
    Idź na terapię DDA, do matki na urodziny nie idź tak jak sobie życzyła i
    przestań próbować nawiązywać z nią jakikolwiek kontakt.
    Jedź na imprezę i baw się dobrze :-))
    Wiesz, kiedy zaczęłam swoją terapię okazało się że prawie nic nie pamiętam z
    mojego dzieciństwa , dopiero po jakimś czasie wspomnienia zaczęły wracać i
    bolało bardzo ale teraz jest już naprawdę dobrze.
    Powodzenia :-)
  • mwiktorianka 11.02.09, 17:09
    Witaj mojko40!Jak wiele mamy wspólnego.Smutne to,ale prawdziwe.Moje
    dzieci napewno też cierpią przez to.Weszłam na stronę DDA,poczytałam
    trochę ...o sobie.Mam zamiar udac sie na terapię.W związku z synem
    również zaliczam kolejną terapię.Mieliśmy chodzić razem niestety on
    nie chce.Pozdrawiam i również życzę wszystkiego dobrego.
  • wielbicielnaruto 12.02.09, 10:45
    co roku jeździcie do matki na 14go. To chyba można było przewidzieć
    kolizję imprezy i urodzin? Druga podpowiedź - wszyscy i tak na takie
    imprezy chodzą w weekend. Mam podobny problem - urodziny ojca 16go
    dlatego imprezę walentynkową robimy w weekend. Jest większa swoboda,
    można poszaleć i... umierać w niedzielę.
    Jeszcze jedno - wy chyba macie jakieś dziwne nawyki z L4. Wiąłem
    1dno zwolnienie na 5 lat. Zamiast L4 w sprawach pilnych jest urlop
    na żądanie, można pracodawcę poprosić o urlop. Nie dziwię się, że
    się denerwują.
  • dorotaniejest 12.02.09, 11:35
    a kolega z której choinki urwany?
    bo jakby nie doczytał, o co lotto.

    a co do L4 - no cóż, ekhm, wyraźnie widać, że jesteś pracującą matką z dziećmi w
    wieku przedszkolnym.
  • mwiktorianka 12.02.09, 11:48
    wielbicielnaruto chyba jasno napisałam,że mama nigdy nie organizuje
    żadnych imprez,zawsze były to luźne wizyty.Nigdy nie traktowała
    urodzin jako okazji do bardziej odswiętnego nastroju.Urodziny czy
    imieniny niczym nie różniły sie od zwykłej wizyty bez okazji.Nigdy
    nie siedziałam u nij całego czy pół dnia tylko 2,3 godziny i tak też
    miało byc teraz.Ona do mnie na urodziny też przyjeżdża w
    terminie,który jej pasuje i nigdy nie robię z tego problemu bo
    uważam,że go nie ma.Co do zwolnień L-4 to sugerujesz,że nie powinno
    się z nich korzystać(zabrania tego prawo?).Jeśli jestem chora to mam
    iść na urlop?Tak jak napisałam(czytaj ze zrozumieniem!!!)ja na
    siebie nie chodzę wogóle na zwolnienia,tylko na dzieci a i to
    rzadko.O ile się nie mylę urlopu na ządanie jest 4 dni,a moje
    dziecko choruje już dwa tygodnie.Ty chodzisz na zwolnienie raz na
    pięć lat,rozumiem że na siebie?A co robisz jeśli Twoje dziecko jest
    chore?Bierzesz urlop na żądanie(4 dni),a po czterech dniach
    zaprowadzasz dziecko z zapaleniem oskrzeli i wysoką temperaturą do
    przedszkola?Ja właśnie tak musiałabym w tym wypadku postąpić.A może
    ty wybierasz caly urlop na choroby?A w czasie sezonu urlopowego
    siedzisz cały czas w pracy?Proszę wskaż mi gdzie napisałam,że moja
    dyrekcja nie ma prawa być zdenerwowana.Napisałam,że to ja się
    zdenerwowałam,że mogą mnie zwolnić.Na opiekę na dziecko przysługuje
    60 dni w roku z czego ja w ubiegłym roku wykorzystałam 14 dni.Takie
    są przepisy prawa pracy,a ja nie robię nic złego ani niezgodnego z
    prawem opiekując się moim dzieckiem kiedy jest chore.Na pierwszym
    miejscu jestem mamą,a dopiero potem pracownikiem NIE ODWROTNIE!I to
    moje dzieci są dla mnie najważniejsze,A NIE PRACA!Czasem zanim się
    coś napisze warto sie najpierw choć przez chwilę zastanowić.
  • burza4 12.02.09, 19:48
    przykre, ale twoja matka chce, żeby było ci źle. Żebyś się źle czuła
    tak czy śmak, bo nawet jeśli pojedziesz, to i tak zdołała zatruć ci
    radość.

    dziewczyny mają rację - to manipulantka i szantażystka. Poczytaj
    sobie "Toksycznych rodziców", poszukaj terapii, bo tylko ci się
    wydaje że jesteś silna. Nie jesteś, jesteś wytresowana tak, że
    odruchowo chciałaś wszystko kolejny raz rzucić. Po prostu czekasz i
    podświadomie się łudzisz, że jak będziesz robiła wszystko pod
    dyktando matki to zasłużysz na jej miłość.

    takim osobom w żadnym wypadku nie należy nic tłumaczyć, to jak
    kopanie się z koniem. Im bardziej jej tłumaczycie z siostrą, tym
    bardziej ją to utwierdza w przekonaniu, że jesteście wredne. Bo
    jesteście przeciw niej po prostu. Wyjście jest jedno - pozwólcie jej
    się poobrażać, niech się ofuka i trwa w tym, nie dzwońcie, nie
    przepraszajcie, nie próbujcie nic załagodzić. Na jej telefony
    odpowiadaj "nie mam ochoty wysłuchiwać wiecznych pretensji". Zmień
    zasady, niech ona poczuje się niepewnie, bo jak dotąd to dajecie
    sobą sterować.
  • mwiktorianka 12.02.09, 20:33
    Masz rację.Jesli chodzi o toksycznych rodziców to czytałam na
    stronie dda i dużo dzięki temu zrozumiałam.Właśnie wróciłam od
    psychologa u którego rozpoczynam terapię dda,powiedział mi to samo
    co wy.Przez całą tą sytuację od kilku dni totalnie zaniedbuję swoją
    rodzine,na niczym nie mogę się skupić,czuję się jak w jakims
    koszmarze.Dobrze,że zaczynam terapię może następnym razem szantaz
    mamy nie zetnie mnie tak z nóg.Dzięki Wam udało mi się przeżyć te
    kilka koszmarnych dni,teraz zaczyna być trochę lepiej.Dziękuję za
    wsparcie.
  • chalida 12.02.09, 23:45
    Gratulacje i trzymam kciuki :)
    --
    Toksyczni rodzice ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.