• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Życie z trzeźwym alkoholikiem. Dodaj do ulubionych

  • 14.02.09, 13:29
    Witam,

    Od pół roku jestem z 28 -letnim mężczyzną w związku. Od miesiąca jest trzeźwy. W ciągu kilku dni zmienił całkowicie swoje życie- odstawił alkohol, znalazł pracę, w której się sprawdza i czuje się doceniany, ma zamiar iść do liceum, a później do szkoły policealnej.Ma wszyty Esperal. Na terapię dał się namówić , ale luźny grafik i ciągłe zmiany w pracy nie pozwalają mu na to. Wszystko powinno być pięknie, ale...
    Zupełnie go nie poznaję. To jakiś paradoks. W czasie kiedy był pijącym alkoholikiem, był dla mnie ciepły, serdeczny, kochany. Zawsze powtarzał, że nie może uwierzyć, że ma taką dziewczynę. Wspierał mnie we wszystkim i chwalił. Mówił, że jestem ładna i mądra, podziwiał moje wyniki na studiach.
    A teraz...Nie wiem , czy to wynik odstawienia alkoholu, wszywki, którą ma w sobie...? Jest zgryźliwy, obraża mnie, krytykuje, dogaduje. Nie może wręcz przeżyć,że mam wyższe wykształcenie(on ma zawodowe)
    Cieszę się, że jego poczucie wartości wzrosło(praca, pieiądze, wyjście z długów, chęć nauki) Ale nie mogę zrozumieć, dlaczego mi ubliża? Kiedy mówię, że chcę odejść, bo już nie wytrzymuję jego chamskiego zachowania, zarzuca mi, że obiecałam go wspierać w trzeźwieniu.

    Gdzie mam postawić granicę? Czy mam go wspierać i być przy nim mimo że mnie obraża?Mam być wyrozumiała? Czy może trzeźwienie to pretekst by się tak zachowywać?

    Bardzo proszę o pomoc Panią Agnieszkę. Czy może są na tym forum osoby, które żyły z niepijącym alkoholikiem?
    Edytor zaawansowany
    • 14.02.09, 13:46
      Eee chwila. Pol roku z panem ktory od miesiaca jest trzezwy? Czyli 5
      pierwszych miesiecy spedzilas z pijanym gosciem?
      Zakochalas sie w wiecznie nietrzezwym panu?
      • 14.02.09, 13:51
        Są różne odmiany alkoholizmu. Nie zawsze tak jak pokazują w filmach. Alkoholik
        to nie jest osoba wiecznie brudna, zaniedbana, wciąż pijana i agresywna.
        Mój chłopak przy mnie był trzeźwy. Widziałam go kilka razy pijanego. Co nie
        zmienia faktu, ze jest alkoholikiem. Zapijał kaca alkoholem, stracił przez to
        prawo jazdy, pracę, popadał w długi. W pewnym momencie spojrzał na siebie z
        politowaniem i poprosił o pomoc.
        • 14.02.09, 14:42
          Podziwiam samozaparcie, by trwać w takim układzie.
          • 15.02.09, 23:38
            marzeka1 napisała:

            > Podziwiam samozaparcie, by trwać w takim układzie.



            albo desperacje,,,,
        • 14.02.09, 21:28
          dziwniemi85 napisała:

          > Są różne odmiany alkoholizmu. Nie zawsze tak jak pokazują w
          filmach. Alkoholik
          > to nie jest osoba wiecznie brudna, zaniedbana, wciąż pijana i
          agresywna.


          Ehe zaczyna sie tlumaczenie. Nawyzszy czas zebys sobie zabko kochana
          uswiadomila ze alkoholik to alkoholik. Zwyczajnie.

          > Mój chłopak przy mnie był trzeźwy. Widziałam go kilka razy
          pijanego. Co nie
          > zmienia faktu, ze jest alkoholikiem. Zapijał kaca alkoholem,
          stracił przez to
          > prawo jazdy, pracę, popadał w długi. W pewnym momencie spojrzał na
          siebie z
          > politowaniem i poprosił o pomoc.


          No tak ale ty bylas z nim wtedy tylko 5 miesiecy. Nie lepiej bylo
          kopnac w tylek? Przeciez bedziesz sie cale zycie mezczyka.
          • 24.02.09, 08:17
            popieram przedmówczynię - alkoholik to alkoholik a tłumaczenie jego to
            uczestniczenie w tym wszystkim....
            --
            [url=http://dragcave.net/view/Iua2][img]http://dragcave.net/image/Iua2.gif[/img][/url][url=http://dragcave.net/view/LtjJ][img]http://dragcave.net/image/LtjJ.gif[/img][/url][url=http://dragcave.net/view/Obmh][img]http://dragcave.net/image/Obmh.gif[/img][/url][url=http://dragcave.net/view/Jnpx][img]http://dragcave.net/image/Jnpx.gif[/img][/url]
    • 14.02.09, 16:46
      Twój chłopak przez ostatnich parę lat "leczył" alkolholem wszystkie
      swoje lęki i duchowe niedomagania. Teraz tego "leku" zabrakło. Czuje
      się, jak wyrzucona na brzeg ryba. Nie może sie odnaleźc w swiecie
      bombardującym go niemiłymi bodźcami, których wcześniej nei odczuwał,
      bo był na nie znieczulony. Jest mu ciężko. Nie będzie mu lżej,
      dopóki nie rozpocznie terapii. Musi tak sobie ustawic grafik, zeby
      na terapię znalazło się miejsce. To sprawa piorytetowa.
      Czy masz go wspiera w trzeźwieniu? Jeśli ci na nim zależy, to tak,
      masz go wspeirac. Ale tylko dotąd, dokąd on to wsparcie będzie
      wykorzystywał właśnie w celu utrzymania trzeźwości i budowania
      nowego życia.
      --
      "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
      jako los"
      • 14.02.09, 16:52
        Znam kilku trzeźwych alkoholików i kilku czynnych. Ci trzeźwi od
        lat, to faceci, którzy przeszli odwyk w szpitalu, terapię i
        (niektórzy) uczęszczają regularnie na spotkania AA. Odbudowali swoje
        życie. Ci czxynni usiłowali leczyc się esperalem, zastrzykami (już
        chyba nielegalne) i łudzili się, że "poradzą sobie sami". Nie
        poradzili sobie. Wszyscy piją. Żyją w cyklu: esperal - picie -
        esperal - picie. Nic się w ich życiu nie zmieniło na lepsze.

        --
        "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
        jako los"
        • 15.02.09, 00:14
          Tak, jak wyżej. Alkoholizm to choroba.
          Miesiąc - to za mało, żeby go nazwać "trzeźwym", na razie to
          jest "niepijący". A to duuuża różnica. Oczywiście, że jest niemiły,
          bo jest "na głodzie".
          Myślę, że sama potrzebujesz pomocy psych., skoro takiego faceta
          wybrałaś. Bez wsparcia fachowców czarno to widzę.
          Współuzależniona - po terapii :)
          • 15.02.09, 00:38
            Dodam jeszcze, że esperal nie leczy choroby alkoholowej.
            Działa jak straszak, ale to nie jest dobra motywacja do zaprzestania
            picia.
            Gdyby esperal był dobrym lekiem, to mielibyśmy tysiące "cudownie
            uzdrowionych", którzy dożywotnio się nie tkną alkoholu.
            Przerażające, bo alkolikiem się jest do końca życia.
            Uzależnienie wymaga żmudnej, systematycznej, długotrwałej terapii.
            Jak pomóc?
            Mówić się myśli, robić, co się mówi. Stawiać granice i
            konsekwentnie, za każdym razem ich przestrzegać tzn. powiedzieć, co
            się zrobi, jak zostaną przekroczone i za każdym razem to zrobić. To
            ostatnie - najważniejsze. Tzw. twarda miłość
            • 15.02.09, 10:42
              Jeszcze w ogóle jakiś lekarz zaszył esperal? konował, nie lekarz,
              już dawno wiadomo, ze to nie pomaga. facet może nie pić przez pewien
              czas, ale na pewno zacznie znowu pic - nie miej złudzeń.
              Ktoś, kto mowi, ze nie ma czasu na terapię, po prostu nie ma ochoty
              się leczyć. Albo bedzie miał czas, albo pozostanie na zawsze
              alkoholikiem. Sama deklaracja, ze terapi nie chce, to dowód, ze
              człowiek nie ma ochoty na pozbycie się uzaleznienia.
              Moim zdaniem postaw warunek - albo natychmiast rozpocznie leczenie,
              albo do widzenia. Chyba, ze odpowiada ci życie z wiecznie pijanym
              facetem.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • 15.02.09, 23:09
      Widoczna dla Pani zmiana zachowania partnera może być wynikiem krótkotrwałego
      jeszcze okresu trzeźwienia a może być częścią dynamiki Waszego związku, który
      przeszedł fazę pierwszego zauroczenia czy flirtu, gdzie uruchamiane były z obu
      stron różne formy idealizacji.
      Teraz zaczyna się faza realnego funkcjonowania, gdzie ukazują się wzajemne
      reakcje na siebie i dopuszczane są różne uczucia. W ten sposób należy także
      spojrzeć na ujawniony i zdiagnozowany fakt alkoholizmu Pani partnera i w tym
      kontekście trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy Pani chce z nim być. Z
      alkoholikiem ale też i z człowiekiem w nieuzasadniony sposób Pani
      nieprzychylnym, czasem chamskim czy zazdrosnym o Pani osiągnięcia.
      To na co należy zwrócić uwagę i czemu nie powinna się Pani poddawać, to
      manipulacyjna próba wzbudzenia w Pani poczucia winy, że nie chce Pani go
      wspierać w trzeźwieniu. To znaczący sygnał. Pani może go wspierać, ale nie od
      Pani zależy ani jego trzeźwienie i sposób w jaki trzeźwieje ani jego picie. Tę
      odpowiedzialność należy mu oddać i tym samym postawić tu granicę. Jeśli
      zachowanie partnera dotyka Panią i nie zmienia się mimo uwag na ten temat, to
      nie można się na to godzić i usprawiedliwiać tego trzeźwieniem.
      Życie z alkoholikiem jest trudne, szczególnie , że to jest choroba nieuleczalna.
      Można być co najwyżej alkoholikiem niepijącym. Jeszcze ma Pani wybór i warto się
      przyglądać temu związkowi i Pani w nim.
      To nie znaczy nie dać szansy, ale też nie oznacza absolutnego podporządkowania
      Waszego związku chorobie Pani partnera. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • 16.02.09, 09:43
        Jestem z mężem od 13 lat. Rok temu przeszedł kuracją odwykową (wczesniej
        próbował farmakologii, ale po miesiącu się poddał). Nie wiem jakie zmiany
        zachodzą w mózgu alkoholika, ale wiem, że mój mąż podobnie zachowywał się
        jeszcze 8 miesięcy po terapii. po prostu to poczucie winy jest tak ogromne, że
        nie alkoholik nie potrafi się z tym uporać - najpierws zaakceptować,potem
        uwierzyć w przebaczenie i przebaczyć sam sobie. Potem niemal z dnia na dzień coś
        z niego spadło i od wtedy jest pięknie.

        Niestety esperal to nie jest leczenie. Jeżeli naprawdę chce się wyleczyć, to
        powinno to być na tyle priorytetową sprawą, że musi iść na leczenie. Pokreżlam -
        leczenie - spotkania grupy nie wystarczą!
        • 16.02.09, 15:47
          Witam serdecznie.
          Powiem tak .Dziewczyno ty się zastanów !!!!!!
          Mój mąż jest na leczeniu od 3- misięcy nie pije .Pomagam
          mu jak tylko mogę ,mamy dzieci ratuje go.
          Ale jak bym mogła wybierać i wiedziała bym na co się pisze choć
          bardzo kocham swojego mężą (18l).
          Wybrała bym inna droge.
          Ta jest bardzo ciężka ,męcząca i zalana łzami.
    • 17.02.09, 23:17
      Dziękuje wszystkim za odpowiedzi.

      Prawie wszyscy są na NIE.

      A jednak są alkoholicy, którzy stają się trzeźwymi, zmieniają swoje życie i
      układają je na nowo...

      Na razie daję mu szansę.
      Postawiłam warunek...Wie, że tknięcie alkoholu i niestosowne zachowanie wobec
      mnie ( o którym pisałam wcześniej) jest równoznaczne z rozpadem związku. To
      jest granica, której nie może przekroczyć.
      • 18.02.09, 08:21
        A;e ty nie zyjesz z trzeźwym alkoholikiem, ale z niepijącym miesiąc
        facetem, jeśli nie widzisz różni9cy, to trudno.
        • 19.02.09, 09:17
          To prawda, że podjęcie decyzji pozostania w takim związku to decyzja na drogę
          krzyżową - dosłownie. Zaręczam Ci, że jeżeli nie podejmie prawdziwego leczenia,
          takiego jak mąż Kasi, czy mój czeka Cię jeszcze nie jedno "przekroczenie
          granicy", co więcej sama będziesz te granice przesuwała dalej i dalej i będziesz
          się z tym czuła jakbyś zdradzała samą siebie. Aż dojdziesz do momentu kiedy
          stracisz dla siebie szacunek i będzie Ci wszystko jedno. Teraz masz szansę, żeby
          namówić go na leczenie stacjonarne - wykorzystaj to!

          Kasia,
          życzę Ci dużo cierpliwości i miłości Wam obojgu. Na leczeniu się to nie skończy,
          więc nie trać nadziei. U nas poprawiło się dopiero po cca roku, 8 miesiącach od
          zakończenia leczenia, ale - WARTO BYŁO CZEKAC.
      • 19.02.09, 18:28

        > Na razie daję mu szansę.
        > Postawiłam warunek...Wie, że tknięcie alkoholu i niestosowne
        zachowanie wobec
        > mnie ( o którym pisałam wcześniej) jest równoznaczne z rozpadem
        związku. To
        > jest granica, której nie może przekroczyć.

        Ta jasne.
      • 19.02.09, 21:36
        > Postawiłam warunek...Wie, że tknięcie alkoholu i niestosowne
        zachowanie wobec
        > mnie ( o którym pisałam wcześniej) jest równoznaczne z rozpadem
        związku. To
        > jest granica, której nie może przekroczyć.

        a ty zdajesz sobie sprawę, że to tak samo jakbyś mu powiedziała że
        jak zachoruje na grypę to odchodzisz od niego?
        On jest alkoholikiem, jest chory. Chcesz z nim żyć ok, ale z tym
        wiążą się obowiązki- ty musisz chodzić na grupę dla
        współuzależnionych, on na grupę terapeutyczną, AA , indywidualne
        spotkania, pójdzie do lekarza to mu wybierze co dla niego najlepsze.
        I TYLKO WTEDY może wam się udać, tylko wtedy będziecie zdrową parą.

        Mam referencje: były mąż alkoholik, były terapeuta, teraz czynnie
        pije. ja zaczęłam chodzić na grupę, on przestał się tym interesować.
        Wiem co pisze.
        Napisz na forum uzależnienia , niepijący alkoholicy napiszą Ci
        dokładnie to samo.
        --
        Nie podcinaj gałęzi na której siedzisz, chyba że chcą cię na niej
        powiesić.
        • 20.02.09, 12:27
          dziwniemi85 napisała:

          > > Postawiłam warunek...Wie, że tknięcie alkoholu i niestosowne
          > zachowanie wobec
          > > mnie ( o którym pisałam wcześniej) jest równoznaczne z rozpadem
          > związku. To
          > > jest granica, której nie może przekroczyć.

          kajda28 napisała:
          > a ty zdajesz sobie sprawę, że to tak samo jakbyś mu powiedziała że
          > jak zachoruje na grypę to odchodzisz od niego?

          Grypa przechodzi po góra 2-3 tygodniach, a alkoholikiem zostaje się do końca życia.
          Dziwniemi85 ślubu nie brała, facet jest na okresie próbnym, okazał się
          1) alkoholikiem,
          2) z tendencjami do przemocy
          Poza tym brak forsy, niedopasowane wykształcenie, ma 28 lat i hurra! już od miesiąca pracuje.
          Na terapię nie poszedł, zamierza zwalić winę za powrót do picia na dziewczynę "bo nie wspierała".

          Czy naprawdę tak trudno znaleźć sensownego faceta przed trzydziestką?

        • 20.02.09, 12:30
          dziwniemi85 napisała:

          > > Postawiłam warunek...Wie, że tknięcie alkoholu i niestosowne
          > zachowanie wobec
          > > mnie ( o którym pisałam wcześniej) jest równoznaczne z rozpadem
          > związku. To
          > > jest granica, której nie może przekroczyć.

          kajda28 napisała:
          > a ty zdajesz sobie sprawę, że to tak samo jakbyś mu powiedziała że
          > jak zachoruje na grypę to odchodzisz od niego?

          Grypa przechodzi po góra 2-3 tygodniach, a alkoholikiem zostaje się do końca życia.
          Dziwniemi85 ślubu nie brała, facet jest na okresie próbnym, okazał się
          1) alkoholikiem,
          2) z tendencjami do przemocy
          Poza tym brak forsy, niedopasowane wykształcenie, ma 28 lat i hurra! już od
          miesiąca pracuje.
          Na terapię nie poszedł, zamierza zwalić winę za powrót do picia na dziewczynę
          "bo nie wspierała".

          Czy naprawdę tak trudno znaleźć sensownego faceta przed trzydziestką?

          • 20.02.09, 14:24
            > Grypa przechodzi po góra 2-3 tygodniach, a alkoholikiem zostaje
            się do końca ży
            > cia.

            cug alkoholowy też przeważnie przechodzi po 2-3 tygodniach, a na
            grypę też można chorować jeszcze wiele razy w ciągu życia.

            Jak nie chcesz zachorować na grypę, trzeba się szczepić, w okresach
            jesienno -zimowych unikać zaludnionych miejsc, itp. Jak się nie chce
            zapić, trzeba chodzić na terapię i unikać miejsc z alkoholem.
            Jedno i drugie to choroba, są inne leki na nie i inna profilatkyka.
            Ale w 100 % nigdy nie można być pewnym czy nie dopadnie Cię grypa i
            czy alkoholik nie zapije.
            --
            Strach przed bólem jest gorszy niż sam ból.
    • 19.02.09, 13:30
      Jak nie dotrzyma Waszego ukladu a Ty znim nie zerwiesz definitywnie to
      przeczytaj te posty jeszcze raz.

      Zycze Ci, zebys nie skrzywdzila sie swoimi wyborami.
      Pozdrawiam.
      --
      Przygarniete KochajaNajmocniej
    • 23.02.09, 21:56
      No hej, ciężko czytać takie komentarze jak jest się zakochanym prawda? Mój
      ojciec jest alkoholikiem, pewnego dnia z powodu choroby, która go dopadła
      odstawił wszystko alkohol, kawę, papierosy. Nie pił przez 15 lat, niestety ani
      razu nie był na "meetingu" i po tak długim czasie zaczął pić:( Myślę, że z tego
      się samemu nie wychodzi, a jeśli się komuś udało to są to wyjątki. Jeśli nie
      będzie miał wsparcia to najprawdopodobniej znowu zacznie pić, a praca będzie
      tylko wykrętem, że nie mógł pójść na spotkanie. Jeśli mogę coś poradzić to nie
      daj się nabrać na kolejne przeprosiny i obiecanki, bądź konsekwentna i pamiętaj,
      że alkoholizm to choroba, a "AA" są najlepszym lekarstwem. Mam przyjaciela,
      który po prawie trzydziestu latach nie picia powtarza mi czasem "mam dni kiedy
      bym się napił i wtedy jedyną pomocą jest spotkanie w grupie". Ściskam mocno:)ps
      mój ojciec też był chamski i wręcz agresywny, myślę, że to normalne zachowanie
      kiedy brak alkoholu we krwi
      • 24.02.09, 07:26
        -Mądre rady.

        Alkoholik zawsze będzie alkoholikiem.!!!!

        Nie ma nic gorszego jak na wszystko patrzą dzieci.
    • 24.02.09, 10:36
      Byłam żoną alkoholika przez 13 lat, rozwiodłam się 7 lat temu.
      Jestem też dzieckiem dwojga alkoholików.
      Dla mnie zycie z alkoholikiem- trzeźwym nawet-to piknik pod wiszącą
      skałą.
      Mój eks miał za sobą w momencie rozwodu 4 odwyki, z tego 2
      stacjonarne, po kazdym nie pił mniej więcej rok. Było super-
      przyrzeczenia, euforia, radość a potem -sorry - dupa i wszystko od
      nowa. Mój eks przepił pracę, kilka razy stracił prawo jazdy,
      rozwalił kilka samochodów.
      Jeśli zdecydujesz się zostać ze swoim obecnym, musisz być
      przygotowana na to.
      także na to, że będziesz stale czekać, myśleć, bać się i Twój świat
      będzie się kręcił wkoło alkoholizmu- tak czy inaczej. Jak będzie
      pił, to będziesz myśleć o wódzie bo pije, a jak nie- to będziesz się
      bać, czy aby....


      Kajda, porównanie alkoholu z grypą jest dla mnie bardzo nietrafione.
      Grypa mija, alkoholizm nie. Alkoholizm zostawia pustynię.
      Potrzebowałam dwa lata, żeby dojść do siebie, nie załuję, że się
      rozwiodłam, nigdy nie żałowałam, mimo, że była to najtrudniejsza
      decyzja w moim zyciu. z moim eksmałżonkiem mam dobre kontakty,
      rozwiedliśmy się bez wojny.

      To co najgorsze napiszę na koniec. Rozwiodłam się, bo mój- wtedy 13-
      letni syn chciał popełnić samobójstwo.
      Od momentu, keidy się o tym dowiedziałam, do momentu, kiedy
      wyrzuciłam eksa z domu, potrzebowałam kilka dni.

      Nie zyczę ci, żebyś kiedyś musiała stawiać czoła takim sytuacjom.
      Odejdź póki możesz.
    • 24.02.09, 11:20
      Chciałam podkreślić, że absolutnie nie usprawiedliwiam swojego partnera. Chcę
      tylko przedstawić pewne fakty : chłopak zaczął pić trzy lata temu będąc na
      emigracji. Przeżywał tam bardzo ciężkie chwile, zostawiła go wtedy ówczesna
      narzeczona. Zaczął leczyć się na depresje. Ukojenie znalazł wtedy w alkoholu.

      Teraz mówi , że ma wszystko : mnie i pracę. Odlicza dni do odzyskania prawka. Po
      odzyskaniu zmieni pracę na jeszcze lepszą. Kiedy wyrażam swoja obawę, że znów
      zacznę pić, mówi : " Po co? Przecież to będzie jak domino. Najpierw stracę
      Ciebie, potem rodzinę, pracę , prawko i wyląduję pod mostem." Jak z nim
      rozmawiam, wydaje mi się , że coś zrozumiał.

      Odpowiedzi Państwa mnie przerażają, ale też sprowadzają na ziemię. Dziękuję za
      wszystkie!

      Chciałam jeszcze spytać, czy nie ma takiej możliwości, że mój partner pił z
      samotności, zapijał smutki, a teraz , kiedy już ma to, czego pragnął nie
      potrzebuje alkoholu? Że zaczął wszystko od nowa i po alkohol już nie ma po co
      sięgać?
      • 24.02.09, 11:36
        a to prawo jazdy też stracił po pijaku? to bardzo niedobrze - wejdź
        na stronę dla alkoholików, albo współuzależnionych i poczytaj.

        przykro mi, że pozbawiam Cię zludzeń, ale czego to mój eks nie
        opowiadał- że zrozumiał, że już nigdy, że przecież nie chce nas
        stracić - a jaki był w tym przekonujący....

        Ja wierzyłam. Długo, bo przecież rodzina, a dziecko musi mieć ojca.
        Mało brakowało, a byłby ojciec, a dziecka by nie było.

        Wiesz, takich złotoustych jak pijący to ze świecą szukać - problem
        jest taki, że oni w chwili kiedy to mówią, sami w to wierzą, właśnie
        dlatego są tacy przekonujący.

        Wiem, że prawdopodobnie sądzisz, że twój chłopak jest inny, że Tobie
        się to nie przytrafi, bo on pił, bo miał powód, a teraz nie ma, więc
        przestanie,bo zrozumiał. Ja też tak sądziłam, bo bardzo chciałam -
        tak jak Ty- żeby tak było, bo go kochałam. Tyle że powód był zawsze,
        zawsze poważny, to że inni z takich powodów nie piją, no cóż. I od
        nowa.
        Ostatnie pół roku było makabryczne.

        Mój syn ma teraz 21 lat. Jest fajnym, pogodnym facetem, ale ślad
        pozostał. Zastanów się. Jeśli powiedziałaś, że po następnym zapiciu
        odejdziesz to zrób to.

        pozdrawiam




      • 24.02.09, 12:53
        W życiu na pewno pojawią się trudności. Co będzie jak się pokłócicie lub straci pracę z powodu recesji?

        Wiktor Osiatyński uważa
        "Na początku lat 90. napisałem książkę na temat alkoholizmu, zatytułowaną "Grzech czy choroba?". Z biegiem lat dochodzę jednak do wniosku, że alkoholizm jest czymś więcej niż chorobą i że o nim można także mówić w kategoriach grzechu. Ale ani pojęcie grzechu, ani koncepcja choroby nie oddają w pełni jego istoty. Doświadczenie uzależnienia i wyzdrowienia sugeruje, by raczej postrzegać alkoholizm w kategoriach braku pewnych ważnych umiejętności życiowych. Nie oznacza to, że każdy, kto nie ma takich umiejętności, musi się uzależnić. Ale każdy uzależniony umiejętności tych nie ma i musi je nabyć, jeśli chce zachować trzeźwość. Program Dwunastu Kroków AA pomaga to osiągnąć. Uczy takich umiejętności duchowych, myślowych i społecznych, które pozwalają zastąpić destrukcyjne uzależnienie od alkoholu lub innych substancji twórczym poczuciem współzależności wszystkich ludzi oraz zależności od opiekuńczej siły wspólnoty lub jakiejś Siły Wyższej."

        Czy wybrałaś tego faceta, kiepski materiał ale w ciągu kilku lat można zutylizować, bo masz nadzieję że wdzięczność za ogrom włożonej pracy nie pozwoli mu cię rzucić?
      • 24.02.09, 16:48
        > Chciałam jeszcze spytać, czy nie ma takiej możliwości, że mój
        partner pił z
        > samotności, zapijał smutki, a teraz , kiedy już ma to, czego
        pragnął nie
        > potrzebuje alkoholu? Że zaczął wszystko od nowa i po alkohol już
        nie ma po co
        > sięgać?

        Ja też tak myślałam. Facet 37 letni, bezdzietny, będzie miał dla
        kogo być trzeźwy itp rzeczy. Trzymał się długo, miał 2,5 roku
        przerwy w piciu (w czasie naszego małżeństwa)- później zrozumiałam
        że trzymał się bo bał sie delirki- jak znalazł na nią sposób już
        mógł zapijać. Zapijał 2 razy do roku, po 2 tygodnie- przeciętny
        człowiek pije więcej. W pewnym momencie miałam dość, dobrze że tak
        szybko.

        Pewnie że alkoholizm jest gorszy od grypy, bo niszczy wszystko do
        okoła a nie tylko samego chorego, ale mi chodziło o to że tak jak
        grypie nie da się w 100% zapobiec, tak samo zapiciu u alkoholika.
        Niestety. O ile znam ludzi którzy nie piją po naście lat, i się
        trzymają- ale i wtedy nie można mieć pewności.
        --
        Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
      • 27.02.09, 18:32
        Nie ma takiej możliwości. To okrutne ale prawdziwe. Tak jak już ktoś tu pisał -
        życie z niepijącym (nawet przez wiele lat alkoholikiem) to piknik pod wiszącą
        skałą. To nie jest choroba, z której można się wyleczyć. Niepijący alkoholik to
        wciąż chory człowiek, który tylko z ogromnym wysiłkiem opanowuje objawy choroby.
        Po ponad roku od początku abstynencji mojego męża ciągle zdarza mi się budzić z
        krzykiem w nocy - bo strach jest we mnie ciągle. I wiem, że tak już zostanie.
        Rozmawiałam kiedyś z terapeutką mojego męża i ona potwierdziła moją teorię, że
        ludzie podatni na uzależnienia, to ludzie "chodzący na skróty", ludzie
        preferujący szybkie, łatwe i prowizoryczne rozwiązania. To niestety leży w
        charakterze człowieka i nie da się tego zmienić. Taki człowiek zawsze będzie
        podatny na pokusę. Nawet jeżeli będzie miał cudowny dom, żonę, dzieci i pracę
        kiedy przyjdzie ochota okaże się że szef nie taki jak trzeba albo dziura w
        jezdni i o ile nad tym nie zapanuje to - zapije. Trzeba się z tym liczyć i weź
        to pod uwagę jeżeli teraz decydujesz się czy zostać czy odejść.
      • 27.02.09, 20:42
        Chcę
        > tylko przedstawić pewne fakty : chłopak zaczął pić trzy lata temu
        będąc na
        > emigracji. Przeżywał tam bardzo ciężkie chwile, zostawiła go wtedy
        ówczesna
        > narzeczona. Zaczął leczyć się na depresje. Ukojenie znalazł wtedy
        w alkoholu.


        Ja znam kupe facetow, wlacznie z wlasnym mezem ktorzy byli samotni
        na emigracji, ktorych zdradzily/ porzucily kobiety i zaden sie nie
        stoczyl. Usprawiedliwiasz go znowu.

        >
        > Chciałam jeszcze spytać, czy nie ma takiej możliwości, że mój
        partner pił z
        > samotności, zapijał smutki, a teraz , kiedy już ma to, czego
        pragnął nie
        > potrzebuje alkoholu?

        Nie. Bo w takiej sytuacji nie piliby Ci ktorzy maja wspaniale zony,
        dzieci, domy ,prace. A pija.

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.