Dodaj do ulubionych

Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością???

29.03.09, 03:53
Chcę ograniczyć się do przedstawiania faktów, nie sugerować sposobu odbioru
tej sytuacji, jednak muszę uprzedzić -to co opiszę, może budzić obrzydzenie.

Znamy się pięć miesięcy, mamy ze sobą codzienny kontakt, poza kilkoma
tygodniami moich wyjazdów -większość dni spędzam w mieszkaniu mojego partnera,
zachęca mnie do zamieszkania u siebie.
Rozwija się i pogłębia moje uczucie do Niego, z wzajemnością:)
Pilnuję się, żeby nie żywić negatywnych uczuć do Jego zwierząt, wiem, że za to
co się wydarza -odpowiadać powinien ich opiekun.
Od początku podkreślałam, że mnie ich odchody w mieszkaniu -okropnie brzydzą,
partner obiecał usuwać je jak najszybciej i wiem, że się stara.
Zdarza się, że pies nie doczeka się wyprowadzenia przed południem i załatwia
obie potrzeby na podłodze w salonie, przechodzą tamtędy osoby, z którymi
partner załatwia sprawy związane z pracą, kupę -sprzątnie np po godz.17-tej.
Ekstremalna i mam nadzieję -jednorazowa u psa sytuacja miała miejsce kilka dni
temu. Na 2-3dni zabrakło karmy, po spożyciu większej porcji - nastąpiły jakieś
poważne zaburzenia jelitowe. Przed położeniem się spać -powiedziałam, że stało
się pewnie coś --bo zapach z salonu był nie do zniesienia. Chciałam się
przenieść do własnego mieszkania -żeby następnego dnia móc cokolwiek zjeść.
Podobno sprzątanie zajęło 40min., odbyło się rano, przed moim obudzeniem,
jednak nocne wyjście do ubikacji -nie było łatwym dla mnie zadaniem.
Psu zdarza się zwymiotować - gdy próbuje się powstrzymać przed załatwieniem
się i nie jest na czas wyprowadzany.
W jednym z nieużywanych pokoi, służących za graciarnię, na trasie przejścia
leżą od roku (?) nieposprzątane psie odchody.

Jest też kot. Nie znam się na kociej psychice -ale pewnie ma on uraz do
własnej kuwety, bo często -długo była nieposprzątana. Obecnie najwyżej dwa
razy na tydzień załatwia się obok (czyli praktycznie -w kuchni), często,
dopiero jak o tym powiem -partner to sprząta. Też go to brzydzi, zdarza się,
że sprząta jego mama.
Kocica jest niewysterylizowana. W ostatnich dwóch miesiącach z krótkimi
-tygodniowymi przerwami -przechodzi ruję -doprowadzając średnio-odporne
psychicznie osoby do ogromnego poddenerwowania.
Nawet gdy zachowuje się poprawnie -nikt jej nie głaszcze, jej opiekun nie
zakrapla jej wiecznie chorych oczu.
Jest niebezpieczna dla małego, rocznego dziecka -ostatnio zadrapała w zabawie
jego rączkę, a w "miłosnym" odruchu raz oparła się łapami z tyłu o ramiona
dziecka -usiłując dostać się do jego szyi.

Wiem z opowieści -że, gdy z moim partnerem mieszkała jego ex-dziewczyna, do
której należał kot, było jeszcze gorzej. Podobno mogło wtedy leżeć kilka
nieposprzątanych kup w kuchni, a jej to nie przeszkadzało w jedzeniu.

Doceniam starania, ale gdy przebywam dłużej wśród tych nieustannych miauków,
nocnych zawodzeń i zapachów -zaczynam to podświadomie łączyć z mieszkaniem i
osobą, z którą chcę być i... rodzi się przemożna chęć ucieczki.

Przepraszam za naturalizm tej relacji, próbowałam nieco opowiedzieć swojej
przyjaciółce -nie chciała tego słuchać. Wstydzę się o tym komukolwiek
powiedzieć, duszę się sama z tą sytuacją ---większa moja stanowczość w tej
sprawie jest odbierana jako zbytnie napieranie, na kogoś, kto i tak robi
postępy....a mi ciągle mało i mało...

Nie jestem wrogo nastawiona do zwierząt, nie zamierzam jednak przejmować
obowiązków ich właściciela -mojego partnera. To wszystko, co mogę dla nich
zrobić -to przypominać o wyprowadzeniu, o wodzie, o jedzeniu, czasem -w tym
pomagam, ale nie chcę, żeby się to stało regułą.

Odruchy fizjologiczne, obrzydzenie -mówi mi, że moje granice zostały przekroczone.
Z drugiej strony mam też odruch tropienia w sobie "pretekstów, żeby się
oddalić, gdy robi się zbyt blisko" (mam taką tendencję, o której wiem i nad
którą pracuję).
W tej -właśnie budowanej bliskości czasem dosłownie nie mogę zaczerpnąć
powietrza :/
A może to partner w ten nieuświadomiony sposób chce się ode mnie "odgrodzić",
żebym zbyt blisko nie podeszła???

Forumowicze, Pani Agnieszko, proszę poddajcie mi jakiś pomysł jak poradzić
sobie z tą sytuacją.
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 29.03.09, 11:39
      piszesz, że przez 2-3 dni zabrakło karmy...brak mi słów, jaki ty chcesz związek
      budować z takim gościem? instynkt cię nie myli, nie staraj się dorabiać
      ideologii do tego co czujesz, zaufaj sobie i wiej z tego brudu (jak będziecie
      mieli dzieci to też nie dacie im jeść bo się akurat mieszanka skończyła na 2-3
      dni? pampersów też nie zmienicie? na spacer nie weźmiecie?)
    • marianka_marianka Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 29.03.09, 12:01
      Też miałam psa 15 lat.
      Nie wyobrażam sobie iść w nocy do toalety, klucząc między psimi i kocimi odchodzami, nie wyobrażam sobie zaniedbywać zwierzę, odmawiać mu prawa do PODSTAWOWYCH praw: jedzenia, spacerów, czułości.

      "Psu zdarza się zwymiotować - gdy próbuje się powstrzymać przed załatwieniem się i nie jest na czas wyprowadzany"
      "W jednym z nieużywanych pokoi leżą od roku (?) nieposprzątane psie odchody"
      "jej opiekun nie zakrapla jej wiecznie chorych oczu"
      "kot załatwia się obok (czyli praktycznie -w kuchni), często,
      dopiero jak o tym powiem -partner to sprząta"
      ZATKAŁO MNIE!

      Kobieto, powiedz swojemu mężczyźnie zwierzęta albo ja. Wezwij jakieś służby. Niech zabiorą w diabły te psy i koty! I dezynfekcja domu - koniecznie. A w przyszłości pilnuj, żeby absolutnie nie ściągał żadnych zwierząt do domu - nie nadaje się na opiekuna nawet rybki akwariowej!
      "to co opiszę, może budzić obrzydzenie"
      We mnie wzbudza przerażenie. Zastanów się kobieto czy chcesz być z takim gościem, jeszcze masz szansę uciec...
      Nic się nie zmieni, a za parę lat będziesz razem z dziećmi kluczyć po zasmrodzonym mieszkaniu, między kocimi i psimi kupami. Ochyda!
    • agne88 Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 29.03.09, 14:01
      Jestem "nocna", raczej nie jestem trollem.
      To nie jest prowokacja, trudno mi się o tym pisze, wahałam się w poczuciu źle
      pojętej lojalności wobec partnera, mam ogromne poczucie winy w stosunku do tych
      zwierząt. Pogubiłam się w tym: nie chcę przejmować jego obowiązków, naciskam,
      przypominam, nakłaniam do właściwych zachowań, wywołuję poczucie
      obowiązku...karmienia -na krótko się mobilizuje...po jakimś czasie znowu brakuje
      mu wyobraźni, woli (???), żeby tego pilnować.
      Partner na tydzień wyjechał z psem, mam klucze do mieszkania.
      Jest też duuża ryba -pielęgnica. Ani słowa nie usłyszałam kiedy i co dać jej do
      jedzenia.
      Jest 20-sto cm żółw w akwarium ok.30 na 40 cm, nie posprzątanym od roku (??). Tu
      wiem jak karmić...
      I ani słowa o wężu, ale one chyba powinny tylko raz na jakiś czas coś dostać.
      O zmianę akwarium żółwia, o oddanie kota w dobre ręce -naciskam, ale bez skutku.
      • miacasa Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 29.03.09, 15:08
        ten człowiek ma nierówno pod sufitem, jest tylu fajnych facetów dlaczego sobie
        nie poszukasz kogoś mniej popapranego?
        każdy wyznaje jakieś wartości i dobierając sobie partnera życiowego warto o nich
        pamiętać, życie nas zaskakuje różnymi sytuacjami czy możesz liczyć na tego
        człowieka w potrzebie?
      • marianka_marianka Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 30.03.09, 16:04
        Napisałam wcześniej, że facet nie nadaje się nawet na opiekuna jednej głupiej rybki akwariowej.
        Teraz już wiem, że posiada na stanie (oprócz psa i kota):
        -duuża ryba -pielęgnica;
        -20-sto cm żółw w akwarium ok.30 na 40 cm, nie posprzątanym od roku (??);
        -wąż;

        I jeszcze zostawia Tobie na głowie to całe ZOO i wyjeżdża???
        Wiesz co, wypuść węża i idź na długi spacer. Jest duża szansa że długo nie jadł i zeżre wszystko, co napotka na swojej drodze.
        I po kłopocie:)
        A na serio nie mam pojęcia co jeszcze robisz z tak skrajnie nieodpowiedzialnym człowiekiem.
    • agne88 Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 30.03.09, 11:58
      Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, te ostro nas piętnujące -również.

      Bałam się, że naruszam jego autonomię, że objawia się tu mój "kompleks zbawiciela".
      Oto do czego doprowadził mnie lęk przed oskarżeniem przez partnera, że
      "napieram". Oślepłam kompletnie na cierpienie kogoś, kto się nawet poskarżyć nie
      potrafi.
      Będę nieustępliwa, jeśli mu zależy na mnie -ugnie się.
      Jeśli nie -nie chcę być z kimś, kto w imię zachowania dobrego mniemania o sobie
      -znęca się nad zwierzętami.
      Nie robi tego z premedytacją, ale im nie robi różnicy -czy to przez
      roztargnienie, brak odpowiedzialności czy z czystego sadyzmu -są ciągle źle
      traktowane.

      Psu i kotu rzeczywiście wszystko jedno, kto wsypie karmę, wyprowadzi, posprząta,
      ale ja nie zgadzam się na wrabianie mnie w tą funkcję przez mojego partnera i
      nie uważam, żeby to było sprawiedliwe, że zrównuje się jego postępowanie z moim
      (często puszczają mi nerwy i to ja kupuję jedzenie, wyprowadzam).
      A już wyciąganie wniosków, że zaniedbywałabym dziecko, bo mój partner ma takie,
      a nie inne cechy -to nonsens.
      Nie zgadzam się na wmanewrowanie mnie w cudze obowiązki poprzez wzbudzanie
      poczucia winy -że ten kto się ich podjął je zaniedbuje, mimo, że jest pełnosprawny.

      Z jednym się zgadzam -inną drogą to trzeba osiągnąć i to natychmiast.
      • chalsia Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 30.03.09, 12:39
        > Bałam się, że naruszam jego autonomię, że objawia się tu
        mój "kompleks zbawicie
        > la".
        > Oto do czego doprowadził mnie lęk przed oskarżeniem przez
        partnera, że
        > "napieram". Oślepłam kompletnie na cierpienie kogoś, kto się
        nawet poskarżyć ni
        > e
        > potrafi.
        > Będę nieustępliwa, jeśli mu zależy na mnie -ugnie się.

        Niestety, okazuję się, że realne jest to, co napisałam wczęsniej -
        "No albo autorka jest rownie kaleka społecznie i emocjonalnie jak
        jej facet. "

        Kobieto, udaj się czym prędzej do psychoterapeuty, jesli masz tak
        duży problem z oceną rzeczywistości, tego co dobre/złe.
        Zajmij sie najpierw sobą zanim zaczniesz myśleć o tym co i jak
        robić w związku z tym gościem.

        --
        Jednak niektórzy ludzie to gady.
    • agne88 Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 30.03.09, 14:02

      Chalsia, co konkretnie mi zarzucasz, może dowiem się czegoś, czego jeszcze sama o sobie nie wiem??

      --od pierwszego takiego zajścia wyraziłam swój sprzeciw i uzyskałam zapewnienie, że ze względu na "moją wrażliwość" -kupy będą znikały tak szybko, jak się tylko pojawią. W praktyce jest różnie, ale widzę starania. Poziom zachowania porządku zanim się poznaliśmy był naprawdę baardzo niski...

      --nie przebywam tam non-stop, nie kontroluję sytuacji, wtedy, gdy jestem -to ja mu o jego obowiązkach przypominam po kilka razy w ciągu dnia (w tym -o jedzeniu) -starając się jednak nie dyrygować, żeby było skutecznie -ale z pokojowym nastawieniem........

      --tak, przyznaję, może byłam mało stanowcza, może trzeba było postawić sprawę na ostrzu noża -albo oddajesz wszystkie zwierzęta do schronisk, albo się więcej nie widzimy. Może podczas jego nieobecności miałam je po kolei z mieszkania wynieść? wybacz, ale wybrałam na początek metodę ewolucyjnych zmian, bo też dotąd nie miałam pełnego wglądu w sytuację i miałam nadzieję, że to o czym wiem -da się skorygować.

      --tak, przyznaję, czuję się już teraz bezradna, dlatego napisałam na forum. Ewolucyjne podejście nie przynosi zmian tak szybko, jakby na to zasługiwały istoty żywe.
      Nie oczekuję tu lamentowania nad poziomem mojej wrażliwości i zdolności odróżniania dobra od zła. Napisałam o całej sprawie, a wcześniej robiłam tyle, ile można było zrobić - nie przejmując jednak CUDZYCH OBOWIĄZKÓW.
      • chalsia Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 30.03.09, 14:24
        > Chalsia, co konkretnie mi zarzucasz, może dowiem się czegoś,
        czego jeszcze sama
        > o sobie nie wiem??
        > Chalsia, co konkretnie mi zarzucasz, może dowiem się czegoś,
        czego jeszcze sama
        > o sobie nie wiem??
        >

        wstaw sobie w opisywane przez Ciebie sytuacje pojęcie "dziecko"
        zamiast "pies/kot/rybki/wąż/itp".
        Czy zachowywałabyś/robiłabyś to samo jak to opisywałaś czy inaczej?
        Nadal wtedy myślałabyś o związku z tym człowiekiem czy nie?
        >

        --
        Są tacy co lubią gady, ja nie.
        • chalsia Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 30.03.09, 14:54
          rapunzel1 napisała:

          > Zdrowa emocjonalnie osoba opuściłaby to mieszkanie i tego faceta
          raz na zawsze.
          > Facet jest do odstrzału, a ty chcesz go zmieniać

          Amen.
          Oczywiście przed odejściem dzwoniąc do TOZ-u by zgłosić fakt
          znęcania się nad zwierzetami.


          --
          Jednak niektórzy ludzie to gady.
    • agaguru Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 31.03.09, 13:30
      1. Umow sie z kims ze schroniska badz TOZu, kto oceni stan zwierzat,
      uswiadomi partnera jak o nie dbac, albo gdzie mozna oddac zwierzeta
      jak nie podola obowiazka. Mala szansa, ze w pl realiach odbiora mu
      zwierzaki.
      2. Zastanow sie czy naprawde chcesz tak nieodpowiedzialnego typa i
      brudasa. Jak koles zapomina o psie to myslisz, ze dziecko odbierze z
      przedszkola na czas, zaplaci rachunki w terminie, poda Ci herbate
      jek bedziesz lezec w lozku z grypa? JAk nie przeszkadza mu smrod
      gowna to myslisz, ze przeszkadza mu smrod wlasnego tylka, etc.
      3. Jesli jednak jestes zauroczona tym okazem bezdusznosci i
      wielbicielem smrodu i planujesz z nim przyszlosc, wspolne
      mieszkanie, to odpowiedzialnosc za zwierzeta tak czy inaczej spadnie
      rowniez na Ciebie, stana sie one Twoim obowiazkiem, wiec dla dobra
      zwierzakow i siebie zacznij o nie dbac; kupuj jedzenie, wychodz na
      spacery, sprzataj, wystylizuj kotke, zalatwiaj rutynowe odrobaczenia
      i szczepienia u weta, itd.
      • anetchen1975 Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 31.03.09, 18:18
        tacy ludzie jak Twój partner nie powinni mieć w ogóle zwierząt.I nie myśl,że się
        zmieni.Aż strach pomyśleć jak będziecie mieć dzieci.Mam ośmiomiesięczną
        córeczkę,która raczkuje i nie wyobrażam sobie,żeby natknęła się na odchody
        zwierząt w domu (a mam kota i królika).Ona jest na etapie próbowania wszystkiego
        jak smakuje.Od takich brudasów lepiej z daleka się trzymać,chyba że chcesz robić
        za sprzątaczkę psich odchodów lub opiekunkę jego zwierząt.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 01.04.09, 23:28
      Wydaje mi się, że hodowla zwierząt nie ma nic wspólnego z Waszym związkiem,
      lękiem przed bliskością itp. Myślę, że to nadinterpretacja.
      Szczególnie, że zwierzęta, jak rozumiem były przed Pani nastaniem.
      Po prostu Pani partner jest trochę niechlujny, trochę niefrasobliwy i trochę
      dziecinny. Prawdopodobnie nie umie odpowiednio przewidzieć konsekwencji
      posiadania zwierząt. W ich hodowli i przyjmowaniu do domu wydaje się lekko
      maniakalny. Dużo gatunków, różne sposoby opieki i różne wymagania zwierząt. Po
      co mu to?
      Myślę, że najprostszym rozwiązaniem jest zaprzestanie walki, szukania podtekstów
      i zastanawiania się nad głębszą motywacją posiadania zwierząt.
      Moja propozycja:
      - nie przeprowadzać się do partnera na stałe, raczej obserwować go w związku z
      dalszej odległości,
      - zapraszać partnera do swojego domu,
      - mówić o swoim obrzydzeniu.
      Dopóki sytuacja się nie zmieni, nie odwiedzać partnera, nie naciskać. W ten się
      wyznaczyć granice. Obserwować
      • chalsia Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 01:56
        > Dopóki sytuacja się nie zmieni, nie odwiedzać partnera, nie
        naciskać. W ten się
        > wyznaczyć granice. Obserwować

        ale tak nie naukowo, a życiowo - PO CO ?

        Po co, skoro - tu cytat z PAni wypowiedzi "partner jest trochę
        niechlujny, trochę niefrasobliwy i trochę dziecinny. Prawdopodobnie
        nie umie odpowiednio przewidzieć konsekwencji posiadania zwierząt".

        Jak nie umie przewidziec konsekwencji posiadania zwierząt, to co
        będzie jak zalicza wpadkę?
        --
        Większość ludzi to ssaki.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 08:12
          chalsia napisała:

          >
          > ale tak nie naukowo, a życiowo - PO CO ?
          Po to, że myśląc o związku właśnie życiowo, hodowla zwierząt nie
          jest chyba jedyną formą działania partnera autorki wątku. Może te
          pozostałe obszary są na tyle interesujące, że chce ona sią do niego
          zbliżać, że się w nim zakochała. Może ma bujną fantazję, może jest
          uroczy, może umie zarabiać pieniądze, może jest dla niej czuły, może
          jest piekielnie inteligentny. Przecież nie można w całości człowieka
          osądzić i spisać na straty z powodu jednej, nawet trudnej przywary.
          I zrobić to po kilku dopiero miesiącach znajomosci. Dlatego
          polecałam obserwację jak się ta cecha ma do całości postępowania. A
          może to jest tylko okresowy stan?
          >
          > Po co, skoro - tu cytat z PAni wypowiedzi "partner jest trochę
          > niechlujny, trochę niefrasobliwy i trochę dziecinny.
          Prawdopodobnie
          > nie umie odpowiednio przewidzieć konsekwencji posiadania zwierząt".
          >
          > Jak nie umie przewidziec konsekwencji posiadania zwierząt, to co
          > będzie jak zalicza wpadkę?

          Mam nadzieję i takie jest moje doświadczenie, że człowiek się na
          przestrzeni życia zmienia. Pod wpływem doświadczeń, partnera, z
          powodu wieku. Więc można się tego spodziewać i po tym człowieku.
          Rozwój jest w różne strony, ale nie zakłądam , że rozwinie się źle.
          Może też przypadkiem zaplanuje z autorką watku dziecko zamiast
          zaliczać wpadkę. Na wpadkę ma też wpływ kobieta, na szczęście, więc
          może go przed tym , jako rozumna istota ochroni.
          Warto wierzyć w ludzki gatunek, który przeciez kieruje sie czasem
          rozumem. Dotyczy to zarówno mężczyzn jak i kobiet. Pozdrawiam.
          Agnieszka Iwaszkiewicz

          P
          • chalsia Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 11:14
            > Przecież nie można w całości człowieka
            > osądzić i spisać na straty z powodu jednej, nawet trudnej
            > przywary.

            Zgadzam się, że dla przywary nie warto skreślać człowieka - ale
            przywarą moze byc nie zamykanie klapy w toalecie, rzucanei
            skarpetek pod łóżko itp.
            Pani Agnieszko, z całym szacunkiem, ale TAKIE zaniedbania w opiece
            nad zwierzętmi to nie jest przywara.
            Jestem wyjątkowo niemile zaskoczona, ze forumowy specjalista -
            psycholog !!!!!!!! - tak określa wymienione w watku zaniedbania w
            stosunku do zwierząt. One de facto pozwalają na klasyfikację czynu
            z kodeksu karnego/wykroczeń jako znęcanie się nad zwierzętami.


            > Może też przypadkiem zaplanuje z autorką watku dziecko zamiast
            > zaliczać wpadkę. Na wpadkę ma też wpływ kobieta, na szczęście,
            więc
            > może go przed tym , jako rozumna istota ochroni.

            JAk wiadomo, jedyne dwie 100% metody antykoncepcji to abstynencja
            seksualna albo sterylizacja.
            Nie zrozumiała Pani kontekstu - ten facet jest TERAZ taki jaki
            jest - i co jęsli TERAZ przydarzy się wpadka?
            Stad moje pytanie PO CO z poprzedniego postu - po co tracić czas i
            tak bardzo ryzykować? Właśnie z życiowego punktu widzenia.

            --
            Jednak niektórzy ludzie to gady.
            • a.nancy Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 04.04.09, 20:11
              > Pani Agnieszko, z całym szacunkiem, ale TAKIE zaniedbania w opiece
              > nad zwierzętmi to nie jest przywara.
              > Jestem wyjątkowo niemile zaskoczona, ze forumowy specjalista -
              > psycholog !!!!!!!! - tak określa wymienione w watku zaniedbania w
              > stosunku do zwierząt. One de facto pozwalają na klasyfikację czynu
              > z kodeksu karnego/wykroczeń jako znęcanie się nad zwierzętami.

              podpisuje sie pod powyzszym

              poza tym "zaliczenie wpadki", czy swiadoma decyzja o dziecku - tak czy siak,
              STOPIEN opisanych zaniedban swiadczy nie tyle o "niefrasobliwosci", co o
              patologicznej nieodpowiedzialnosci i - IMO - niemoznosci wziecia na siebie
              opieki za JAKIEKOLWIEK zywe stworzenie. z dzieckiem wlacznie.

              --
              "hankrearden" natym blogu ponizej twierdzi, ze powolaniem kobiety jest uzywanie
              swojego mozgu i to on decyduje na co kobieta ma ochote. Mysle, ze normalny facet
              nie chce miec z taka kobieta nic wspolnego. (z forum)
          • zawsze_wolna_nilka Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 04.04.09, 19:12
            agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

            > Może też przypadkiem zaplanuje z autorką watku dziecko zamiast
            > zaliczać wpadkę. Na wpadkę ma też wpływ kobieta, na szczęście, więc
            > może go przed tym , jako rozumna istota ochroni.

            ...to brzmi, jakby ubezwłasnowolniony facet miał uprawiać seks z własną opiekunką:-D

            Z całym szacunkiem, ale jeśli obydwoje są na tyle dorośli, żeby uprawiać seks,
            to obydwoje powinni robić to odpowiedzialnie.
            Pani psychoterapeutka sugeruje, że równie dobrze ONA ma zająć się obowiązkiem,
            JEMU pozostawiając przyjemność konsumpcji seksualnej?

            Powtórzyłabym za Eichelbergerem, ze tego człowieka dopadła epidemia Piotrusia
            Pana, ale coś mi się zdaje, że to poważniejszy problem. Biorąc pod uwagę
            okrucieństwo wobec zwierząt, poradziłabym raczej autorce wątku namówienie gościa
            na wizytę u psychologa.
            W realnym gabinecie.
            Nilka


            --
            Anons z prasy:
            "Przepraszam za zmyłkę. Bardzo przepraszam kierowcę tira, który 23 grudnia pytał
            na przystanku w Toruniu o dojazd do Elany. Przepraszam, że go źle skierowałam.
            Staruszka"
          • pelagaa Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 07.04.09, 07:25

            > Może też przypadkiem zaplanuje z autorką watku dziecko zamiast
            > zaliczać wpadkę.


            Jasssne a jak im zabraknie mleka na 2-3 dni, to potem dadza dziecku
            wiecej za te 2-3 dni i sie zdziwia, ze dostanie rozstroju jelitowego
            i nabrudzi w domu, czego nikt nie sprzatnie, bo kazde uzna, ze to
            nie jego obowiazek.
            --
            Na tym sprośnym świecie jest się czyjąś żoną albo czyjąś dziwką,
            albo na najlepszej drodze do stania się jednym lub drugim.
    • agne88 Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 11:15
      Pani Agnieszko -dojrzałam. Nie znając jeszcze Pani poglądu, nie oglądając się na
      te pochopne komentarze, wiedziałam, że mimo "śmierdzącej sytuacji" -nie jest to
      powód, żeby skreślać człowieka. Może pamięta Pani nasz mini-spór o możliwość
      zmiany? To ja byłam niepoprawną optymistką, często wbrew woli podmiotu zmiany....
      A tutaj chęć zmian jest ogromna, szczera, pełna zrozumienia.

      Rozwinę to jeszcze.
      Na chwilę obecną : Chalsia i jej wyznawcy na terapię leczącą z uzurpacji boskich
      kompetencji -podobno ta postać powinna cieszyć się wyłącznością w ocenianiu
      ludzi....
      • rumpa Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 12:02
        Psu zdarza się zwymiotować - gdy próbuje się powstrzymać przed
        załatwieniem
        się i nie jest na czas wyprowadzany.

        ???????????

        na to jest paragraf


        życzę szczęścia w wychowywaniu, ale to są chyba jakieś ciężkie
        zaburzenia, bo nie wierzę że człowiek z w miarę normalnie pracującym
        mózgiem i jakąkolwiek wyobraźnią mógł doprowadzić do takiej sytuacji
        i to wielokrotnie w dość krótkim odstępie czasu.

        to nie jest zostawianie gaci na podłodze

        czy ten gość pochodzi z jakiejś absolutnej patologii?

        a co do innych zalet, to prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie takiej
        która mogłaby zrównoważyć takie podejście do istot słabszych i
        zależnych od niego.

        mówisz że chce się zmienić

        ale znim się nie zmieni, to uważaj na siebie

        i lepiej go przetestuj jak się zachowuje w innych sytuacjach, gdy ma
        nad kimś władzę i nie obawia sie kontroli

        życzę powodzenia
        • vienetta Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 12:31
          Jego stosunek do zwierząt jest obrzydliwy. Ale tak naprawdę ocena
          tego, co robi ten gość zależy od tego, jaki naprawdę sami mamy
          stosunek do zwierząt - a ci, co go oceniają odcinając jego
          zachowanie w stosunku do zwierząt od jego osobowości, to raczej
          bardzo przedmiotowo traktują stworzenia. Zresztą założycielka wątku
          przyznaje się do tego, że nie lubi zwierząt.
          Sama miałam wielokrotnie różne zwierzęta i nie wyobrażam sobie nie
          dać im jeść, albo nie wyprowadzić ich w celu załatwienia potrzeby,
          nawet wtedy, gdy miałam mało czasu, albo musiałam poświecić np.
          wyjście do kina, bo akurat zwierzę było np. chore i miało biegunkę.
          Był okres, że miałm 3 (!) psy w domu i były wyprowadzone i
          nakarmione i miały wodę, a w tym samym czasie miałam też dwoje
          małych dzieci. To co robi partnej naszej założycielki postu jak dla
          mnie to go skreśla definitywnie z listy osób, z którymi chciałabym
          się ewentualnie nawet zakolegować. A pani psycholog dziwię się, bo
          takie postawy należy potępiać jednoznacznie, a nie twierdzić, że
          dorosły facet może nie zdawać sobie sprawy z tego co robi. Ten
          obrzydliwiec jest po prostu śmierdzącym leniem i osobą
          nieodpowiedzialną! Dorosłość to nie tylko "prawa obywatelskie" ale
          też obowiązki. A jak Ty bedziesz chora i będzie musiał zająć się
          tymi zwierzętami a zapomni?To będziesz leżeć w gównach? Ha, a moze
          Ci na osłodę tego smrodu poda śniadanie do łóżka? Ale...jak
          zapomni???
          • chalsia Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 12:45
            Moje zaniepokojenie budzi fakt, że na tym forum doradza psycholog,
            dla którego brak poszanowania dla potrzeb i praw zwierząt to
            przywara.
            Jesli ktoś nie ma szacunku dla zwierząt (których w dodatku jest
            włascicielem), to nie szanuje również ludzi.
            A to nie jest cecha, którą można "przeważyć" inteligencją, humorem,
            zarabianiem kasy czy co tam Pani psycholog sugeruje.

            A autorka oczywiście zrobi co zechce, bo to jej życie.
            Życzę, by się jej udało. Ale jak się nie uda, niech wtedy nie
            narzeka i się nie żali.
            --
            Większość ludzi to ssaki.
            • agne88 Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 19:02
              Faktycznie, to co miało miejsce do tej pory, wymienione jednym ciągiem w moim
              wpisie -budzi odrazę i chęć ratowania zwierząt. Nie wybielę mojego partnera w
              żadnym z tych punktów, bo to fakty.
              Po to je wystawiłam do publicznego oglądu -żeby mieć potwierdzenie -że bez
              względu na niechęć do stanowczego mieszania się w cudze sprawy -powinnam
              naciskać, naciskać, naciskać.
              Zbiorowej ucieczki zwierząt jakoś nie chciałam organizować i okazuje się, że
              wystarczyło znowu parę poważnych rozmów z racjonalnymi argumentami i sygnałem,
              że na myśl o jego mieszkaniu robi mi się niedobrze i oto efekty:
              --żółw wróci do dużego słonecznego wybiegu z detektorem (!)zbyt dużego
              nasłonecznienia i zacienioną częścią...
              --kot trafi w ręce Pani, która oddaje im niemal boską cześć (ma ich więcej..)
              --pies na kontrolę do weterynarza, bo mimo odrobaczania -możliwe, że złapał
              jakieś pasożyty, je dużo -nie przybiera na wadze.
              To wiadomości dla obrońców praw zwierząt na dzień dzisiejszy.
              Mam propozycję, żeby kamieniami rzucali tylko ci, którzy nigdy swoim
              zachowaniem, zaniechaniem, przyzwyczajeniem - żadnemu zwierzakowi krzywdy nie
              zrobili. Wiem, że sama święta nie jestem mimo 19 lat niejedzenia mięsa.
              Vienneto, gdzie piszę o niechęci do zwierząt???

              Teraz uspokoję te osoby, które już zdecydowanie zbyt głęboko zajrzały nam pod
              kołdrę: wpadki nie będzie. Szczegółów zdradzać nie zamierzam, nie o tym jest ten
              wątek.
              Wątek jest o przejściowym, reformowalnym zaniedbywaniu zwierząt i o moim
              obrzydzeniu wywołanym czasem, w którym widać i czuć zwierzęce odchody w
              mieszkaniu. One są ZAWSZE SPRZĄTANE przez partnera (i nigdy się to nie zmieni
              --uspokajam osobę wróżącą mi taką funkcję). Ja mam jednak inny próg
              wytrzymałości niż mój partner, co do CZASU, w jakim się to rozgrywa. Że to
              powinno być -NATYCHMIAST - zgodni są chyba wszyscy. I tego też dotyczy ta reforma.

              Pani Agnieszko, nie o tym miał być ten wątek, ale zdumiewa mnie, że
              doświadczenie podpowiedziało Pani listę cech, które mój partner posiada, pod
              którą się podpisuję i dodam jeszcze jedną. Jest najwspanialszym ojcem jakiego
              widziałam. Opiekuje się swoim dzieckiem po 9 godz., 5 dni w tyg. A też nie
              widziałam, żeby jakikolwiek ojciec potrafił tak sam sobie radzić z rocznym już
              teraz dzieckiem, gdy z nim zostaje na pełne 2tyg.
              Tak zachowuje się mężczyzna, gdy zalicza zaplanowaną przez byłą już dziewczynę
              "wpadkę". Odpowiedzialnie rozstaje się z dziewczyną, ale nie z dzieckiem.
              • rumpa Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 20:37
                Mam propozycję, żeby kamieniami rzucali tylko ci, którzy nigdy swoim
                > zachowaniem, zaniechaniem, przyzwyczajeniem - żadnemu zwierzakowi
                krzywdy nie
                > zrobili.

                co innego zrobić raz krzywdę niechcący albo w hardcorowych
                okolicznościach a co innego robic non stop i to taką samą -
                przepraszam bardzo ale pies żygający bo nie wyszedł na spacer...po
                raz kolejny...
                trzeba z nim rozmawiać na takie tematy? żeby zabrał psa do
                weterynarza?

                Opiekuje się swoim dzieckiem po 9 godz., 5 dni w tyg.

                a kiedy pracuje?
                bo mi to trochę niemożliwością fizyczną pachnie, nomen omen
              • triss_merigold6 Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 22:16
                A tak w ogóle gość pracuje?
                Pouczanie pełnoletniego człowieka w kwestii opieki nad zwierzętami
                (czy raczej w kwestii patologicznych wręcz zaniedbań) wydaje mi się
                absurdalne. Podobnie jak naciskanie czy poważne rozmowy. Obrzydzenie
                pomijam, bo do różnych rzeczy ludzie się przyzwyczajają.
                Jaki obraz?
                - kompletnie nieodpowiedzialny facet trzymający w chałupie ZOO
                - kompletny brak wyobraźni
                - zero empatii wobec zwierząt
                - zero poczucia obowiązku wobec zwierząt
                - syfiarz
                Skoro panu ktoś musiał uświadomić, odbyć poważną rozmowę, naciskać,
                żeby zauważył, że zwierzętom jest nie halo to IMO pan cierpi na
                jakis poważny defekt umysłu. Może jest upośledzony?

                Jak napisała Chalsia - przywara to jest rzucanie skarpet na podłogę
                czy zostawianie brudnych szklanek wszędzie. A to wyżej opisane to
                jest ułomność dyskwalifikująca kogokolwiek w charakterze partnera.
                Idź na terapię i przepracuj problem pt.: "czemu wybieram
                dysfunkcyjnych gości".
                • chalsia Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 23:38
                  > Jaki obraz?
                  > - kompletnie nieodpowiedzialny facet trzymający w chałupie ZOO
                  > - kompletny brak wyobraźni
                  > - zero empatii wobec zwierząt
                  > - zero poczucia obowiązku wobec zwierząt
                  > - syfiarz

                  do tego obrazu nalezy teraz dopisac wspaniale zajmującego się swoim
                  dzieckiem ojca, który tak po za tym (np. przez 2 tyg) trzyma to
                  dziecko w TAKIM syfie, narażając na zarażenie się psią glistą i bóg
                  wie czym jeszcze.
                  Nie jestem zwolenniczką chowania dziecka w sterylnym otoczeniu, ale
                  walające sie po podłodze kupy zarobaczonych zwierzaków to taka
                  okolicznośc, że jakbym była matką tego dziecka i wiedziała o tych
                  warunkach, to sadownie ustaliłabym kontakty ojca z dzieckiem
                  wyłącznie po za jego mieszkaniem.
                  --
                  Są tacy co lubią gady, ja nie.
                  • chalsia Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 03.04.09, 00:42
                    aczkolwiek istnieje tez możliwość, że 5 dni w tygodniu ojciec
                    spędza po 9 godz dziennie z dzieckiem w domu jego matki (bo to
                    maluch jeszcze), a te 2 tyg był gdzies na urlopie z dzieckiem.
                    Tak więc nie ma czasu na zajmowanie się zwierzętami w takiej
                    sytuacji. Jednak odpowiedzialny człowiek szuka nowych domów dla
                    swoich zwierząt, gdy widzi, że nie da rady się nimi odpowiednio
                    zająć z racji innych, ważniejszych obowiązków.

                    --
                    Są tacy co lubią gady, ja nie.
          • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 02.04.09, 19:39
            Pozwalam sobie po raz kolejny i , mam nadzieję ostatni, zabrać głos głos w
            tej sprawie.
            Autorka wątku opisała swoją relację z partnerem i kłopoty w niej. Zwierzęta były
            w tym wątku ważnym, ale jedynie kontekstem i pretekstem, wokół którego
            rozgrywała się relacja partnerska. I tylko tej relacji międzyludzkiej
            dotyczyły moje obie odpowiedzi.
            Rozumiem, że część osób może się nie zgadzać z moja oceną tej relacji i poglądem
            na temat związku wyrażonym w odpowiedziach. Ale wolałabym, aby taka niezgoda nie
            była wyrażana poprzez przypisywanie mi intencji czy poglądów, których nie
            wyraziłam ani też które w ogóle nie były przedmiotem rozważań i których, wyznam
            , trudno mi się doszukać, w tym co napisałam. Moja wypowiedź nie była i nie
            miała dotyczyć traktowania zwierząt przez mężczyznę opisanego w wątku. Nie mam
            nic przeciwko potraktowaniu przez innych tego wątku jako opisu znęcania się nad
            zwierzętami. Ja zareagowałam i opisałam inny aspekt tej tego wpisu i nie chcę,
            aby dyskusja o prawach zwierząt w kontekście moich wypowiedzi zmieniała sens
            mojego komentarza, oceniała moje poglądy na temat praw czworonogów , których to
            poglądów ani wprost ani między wierszami nie wyraziłam w swojej odpowiedzi.
            Pozdrawiam Wszystkich w tym wątku. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • kozica111 Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 05.04.09, 09:30
        Baby ale wy jesteście histeryczne.
        Facet jest niechlujny troche, zakrecony bo spadła na niego opieka nad malym
        dzieckiem i sa inne priorytety.Musi sie przeorganizować i zaprowadzic nowy plan
        zycia/dnia.
        A wy szalejecie jakby mial w domu nielegalna ubojnie psów na szybkie dania.Mniej
        kawy proponuje.
        • marianka_marianka Troszkę niechlujny powiadasz... 05.04.09, 16:00
          "bo spadła na niego opieka nad malym dzieckiem i sa inne priorytety"

          Idąc Twoim tokiem rozumowania jak będzie miał drugie dziecko to zwierzęta, pierwsze dziecko i inne (wcześniejsze priorytety) pójdą w odstawkę?

          Zawsze coś w życiu będzie ważniejsze od reszty. To nie oznacza zaniedbania w jakiejkolwiek dziedzinie. Nasze priorytety po prostu ulegają rozszerzeniu.
          --
          "Sama usmaż konfitury.Sama zrób budyń.Sama przecieraj zupkę.Sama zrób wedlinę,zasadź pomidora i najlepiej sama znoś jajka, babo! Do tego pracuj(niepracująca matka to obciach),noś modne w tym sezonie buty na koturnach,odwiedzaj regularnie SPA,prasuj ubranka maluszka z dwóch stron(inaczej maluszka zje Listeria i owsiki), miej wydepilowaną okolicę łonową i karm piersią co najmniej3lata.
          Pogięło was, redaktorzy GW?" by ledzeppelin3
          • kicia031 Re: Kocie i psie kupy, a lęk przed bliskością??? 08.04.09, 11:05
            Żebyś Ty wiedziała jak on walczy o możliwość tej opieki, wcale na
            niego nie
            > spadła...to potrzeba nie-do-opanowania, bo z miłości do dziecka....



            pewnie z rowna energia walczyl o posiadanie piesko, kotkow, wexow i
            reszty menazerii - dopoki mu sie nie znudzilo wykonywanie obowiazkow
            z nia zwiazanych.

            Przeraza mnie kobieca glupota i slepota.
            --
            Being the change you want to see
            Wiedzmowo
    • kicia031 masz wszelkie powody do radosci 06.04.09, 15:18
      Zwiazalas sie z czlowiekiem, w ktorego domu w mniej uzywanych
      pomieszczeniach miesiacami leza psie gowna, a expertka ci mowi,
      zebys go obserwowala.

      Jesli to, co zaobserwowalas do tej pory nie wystarczylo ci, by
      podjac rozsadna decyzje, to zycze udanego zycia wsrod zwierzecych
      odchodow.

      --
      Being the change you want to see
      Wiedzmowo
      • brak.polskich.liter Re: masz wszelkie powody do radosci 06.04.09, 15:30
        kicia031 napisała:

        > zycze udanego zycia wsrod zwierzecych odchodow.

        Moze z czasem i jakies ludzkie sie pojawia - kto wie?

        --
        ¨Ja to jestem za orgiami. Najlepiej takimi 'rzymskimi': dziewczynki, chłopcy,
        sąsiadki, pieski sąsiadek, kaloryfery. Nawet stare raszple feministki magą
        przyjść popatrzeć :)¨ by Songo3000

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka