Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc- kłótnie w rodzinie po porodzie

13.06.09, 11:55
Prosiłabym panią o pomoc. Trzy miesiące temu urodziłam córeczkę.
Poród przepiegł bez komplikacji porównując go z pierwszym porodem,
który odbył się 2 lata temu. W sumie od dwóch lat jestem ciągle
niewyspana i rozdrażniona. Maż pomaga mi ile potrafi, po pracy.
Jednak coś pękło. Od rodziny praktycznie nie mamy żadnej pomocy. Nie
mamy z mężem chwili dla siebie. Dawno nie byliśmy nigdzie razem. To
nas oddala.
Dodatkowo dziś doszło do strasznej kłótni i rękoczynów. Pierwszy raz
w życiu. Niestety widział to mój 2 letni synek. Teraz mąż wyszedł z
domu a ja mam potworne wyrzuty sumienia. Dopuściliśmy aby nasze
dziecko widziało naszą kłótnię. Tego sobie nigdy nie wybaczę. Poza
tym nie wiem, co będzie. Boję się o swoją rodzinę. Kocham męża-
myślę, że on mnie też, jednak coś w nas umarło.

Proszę o poradę co mam zrobić. Jak to wszystko naprawić?
Edytor zaawansowany
  • mamakrzysia4 13.06.09, 13:30
    rozmowa szczeraz rozmowa jeśli możecie wynajmijcie nianie i dajcie
    sobie chwile na poważną szczerąz rozmowe na spokojnie.
    --
    Aequam memento rebus in arduis servare mentem non secus in bonis
    Horacy

    Cum recte vivis, ne cures verba malorum
  • agnieszka_iwaszkiewicz 14.06.09, 01:19
    Przede wszystkim spokojnie zracjonalizować sytuację. Tak impulsywna kłótnia nie
    powinna się zdarzyć, ale też nie jest sprawą nie do wybaczenia. Proszę spróbować
    się nią dodatkowo nie obciążać. Warto ją zapamiętać i swój stan po niej, ale
    raczej jako przestrogę niż niewybaczalne zdarzenie. Nawet jak widział to Pani
    synek, to jeśli sytuacje nie będą się powtarzać, najpewniej zapomni o całej
    sprawie, szczególnie, że jednorazowemu zdarzeniu nie nada jeszcze znaczenia
    emocjonalnego.
    Stan zdenerwowania i napięcia jest związany z narastającą trudną sytuacją- 2
    dzieci w krótkim odstępie czasu to wyczerpujący stan.
    Dlatego nie warto się dodatkowo obciążać poczuciem winy, że Pani takiej sytuacji
    parę razy emocjonalnie nie sprostała.
    Domyślam się, że Pani trudno zdobyć się na taką racjonalizację. A ja celowo w
    ten sposób przedtwiam sytuację, aby Pani do niej nabrała dystansu.
    Zatem zamiast bezproduktywnie zamartwiać się tym, co już się stało warto teraz
    zająć się przyszłością.
    Przeproście się nawzajem i raczej działajcie na rzecz wybaczania a nie
    pielęgnowania zaszłości.
    Dopóki jest Pani przeświadczona, że się kochacie, dopóty jest na czym budować
    wspólną relację. I teraz tego trzeba się trzymać. I nie pielęgnować tego
    zdarzenia, bo to, w tej sytuacji, nie służy niczemu konstruktywnemu. Agnieszka
    Iwaszkiewicz
  • bonnyk 14.06.09, 14:20
    Ddziękuję Pani Agnieszko za wartościowe słowa. W zupełności się z
    Panią zgadzam. Wczoraj wieczorem rozmawiałam z mężem, przeprosiłam
    go. A on rzeczywiście przyznał, że brak nam wspólnego czasu we dwoje
    i to powoduje spięcia. A potem mnie przytulił i dał buziaka. Bałam
    się, że tego nie doczekam,ale trafiłam na cudownego mężczyznę, który
    nie boi się wychodzić naprzeciw. Postaram się nigdy więcej nie
    reagować w taki sposób, dzieci nie mogą być tego świadkami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka