• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Proszę o radę mój mąż stał się b. nerwowy

  • 26.07.09, 19:19
    Witam.
    Zacznę od tego że jesteśmy po ślubie 4lata, mamy rocznego synka.
    Bardzo kocham mojego męża.
    Jestem taką osobą która w związku potrzebuje dużo miłości i
    przywiązania. (w mojej rodzinie była przemoc fizyczna i psychiczna)
    Sama często mówię kocham cię, przylutam, sprawiam przyjemność
    mężowi, staram się by było miło.
    Jak było przed porodem? Dobrze, mąż okazywał mi uczucie, spędzaliśmy
    razem czas.Kiedy pojawił się synek moje uczucie do męża nie zmieniło
    się. Nie oszalałam "tylko" na punkcie dziecka (jak już coś to
    oboje;)) i potrzebowałam zainteresowania i ciepłą od męża, seksu
    itp.
    Niestety on jakby się troche odsunął ode mnie.Zaczął traktować jak
    mamę synka nie jak kobietę, żoną. często było tak że wracał do domu
    witał się czule z synkiem, mnie omijał. Wieczory przed laptopem. Ja
    mówię kocham cię, a on mhhmm, nie jak kiedyś ja ciebie też.
    Nie mówi komplementów, nie chwali, nie docenia. Ja tak, mówię mu
    często.

    Wczoraj byli u nas znajomi tak było mi przykro, kiedy kolega patrzył
    na swoją żonę czule, cmokał buziaki, był miły itp. (są 3 lata po
    ślubie)
    To u nas zmieniało się powoli i stawało się dla mnie przykre.
    Najgorsze, że coraz częściej krzyczy na mnie, czepia się , dogryza
    itp. Często nie panuje nad sobą mówi spierd, wypier, bo ci zaje..,
    nieraz do synka mówi "głupia matka", a to tak mnie boli..
    Kiedy próbuję z nim o tym rozmawiać, uważa że marudzę, lub że to ja
    go zdenerwowałam,więc moja wina, że powinnam się leczyć itp.
    Nie wiem już co robić bo kocham go i moją rodzinę, a nie chcę byc
    poniżana.
    A często wścieka się z błachych powodów, np wczoraj zapomniałam
    zapomniałam kluczy, a on na mnie przy tych znajomych "kurw.. pytałem
    się czy wzięlaś.. " było mi wstyd jak nie wiem.
    Co robić? co zadziała na niego? proszę o radę nie myślę o rozstaniu.
    Bo niewyobrażam sobie życia bez niego.
    On jest ogólnie dobrym człowiekiem, wiem że nas kocha. Synkiem się
    zajmuje,spędza z nami czas, utrzymuje nas teraz, od września idę do
    pracy, więc to się zmieni.
    Ale nie chcę być poniżana, potrzebuje miłości. Bo sama ją daję.
    Nie chcę też by synek patrzył na wrzeszczącego tatę.
    Edytor zaawansowany
    • 26.07.09, 19:50
      Ja mimo czy maz by uwazal ze marudze czy jakolwiek inaczej to
      argumentowal rozmawialabym i pytala co jest grane jaka jest
      przyczyna takiej odmiany w jego zachowaniu?? Nie pozwól na rozwój
      dlaszej tej chorej atmosfery walcz póki jest jeszcze miłość bo za
      chwile go znienawidzisz za chamstwo i chłód. Byc może ma jakieś
      kłopoty w pracy albo jakiś trudny okres w życiu nie zostaw tego z
      powodu jego humorów pyta pytaj pytaj tylko tak możesz odmienić to co
      się dzieje złego w waszej rodzinie.
    • 26.07.09, 20:41

      > On jest ogólnie dobrym człowiekiem, wiem że nas kocha.


      no to rzeczywiscie kochany ten Twoj maz:D
      szczegolnie wtedy, gdy mówi spierd, wypier, bo ci zaje..,
      nieraz do synka mówi "głupia matka".:D
      no mowie CXi, chcialabym miec takiego meza, bo taki chlop, to skarb!



      Synkiem się
      > zajmuje,spędza z nami czas, utrzymuje nas teraz, od września idę
      do
      > pracy, więc to się zmieni.


      przeprasza,. ale co ma sie niby zmienic?

      > Ale nie chcę być poniżana, potrzebuje miłości. Bo sama ją daję.
      > Nie chcę też by synek patrzył na wrzeszczącego tatę.


      ponizana juz jestes.
      synek juz patrzy na wrzeszczacego tatusia, ale Ty go przeciez tak
      kochasz...



      > Co robić? co zadziała na niego? proszę o radę nie myślę o
      rozstaniu.



      co masz robic?
      nie wiem.
      kochasz go przeciez, jest taki dobry dla Ciebie, wiec chyba skarzyc
      sie na meza nie powinnas:D
      --
      mój suwaczek
      • 27.07.09, 10:53

        > Synkiem się
        > > zajmuje,spędza z nami czas, utrzymuje nas teraz, od września idę
        > do
        > > pracy, więc to się zmieni.
        >
        >
        > przeprasza,. ale co ma sie niby zmienic?

        napisalam że nas utrzymuje, ale to się zmieni, bo od września idę
        do pracy, więc oboje będziemy utrzymywać rodzinę.

        Najgorsze jest to że wszyscy dookoła uważają nas za idealne
        małzeńtwo. Nikt nie wie o tym co co jakiś czas się u nas dzieje.
        Napisałam dziś mężowi sms, że niebędę z nim rozmawiała dopóki nie
        porozmawia ze mną konkretnie, że może nas stracić przez to swoje
        agresywne zachowanie. Że oczekuję konkretnych obietnic i zmian.
        Nieodpisał nic. zobaczymy co będzie po jego powrocie do domu.
    • 26.07.09, 21:15
      "Często nie panuje nad sobą mówi spierd, wypier, bo ci zaje..,
      nieraz do synka mówi "głupia matka", "- serio uważasz, że to świadczy o tym, że
      jest dobrym człowiekiem????Tak zachowuje się agresywny śmieć.

      "proszę o radę nie myślę o rozstaniu.
      > Bo niewyobrażam sobie życia bez niego."- no skoro nie myślisz, że warto jednak
      pomyśleć, by dziecko nie wychowywał śmieć, który pokaże mu wzór męskości
      (niedługo synek tak zacznie mówić do ciebie), to bąź z nim, nie groź nawet
      odejściem. Serio uważasz, że on zmieni się sam z siebie? Powieliłaś schemat z
      domu rodzinnego, aż przykre, że synek dostanie taki wzór męskości, bo mamunia
      nie wyobraża sobie, że może odejść od tatunia przemocowca.
    • 26.07.09, 21:22
      (w mojej rodzinie była przemoc fizyczna i psychiczna)

      Nie prezpracowalas swoich problemow z dziecinstwa i odtwarzasz te
      sytuacje w sowoim malzenstwie.

      wybralas sobie przemocowca, nieswiadomie oczywiscie

      --
      Jeśli nie układa ci się z kochankiem, możesz po prostu wyjść z
      łóżka. Co jednak masz zrobić, jeśli pieprzy cię twój własny kraj?
      Nancy Mann
      Wiedzmowo
      • 27.07.09, 11:32
        kicia031 napisała:

        > (w mojej rodzinie była przemoc fizyczna i psychiczna)
        >
        > Nie prezpracowalas swoich problemow z dziecinstwa i odtwarzasz te
        > sytuacje w sowoim malzenstwie.
        >
        > wybralas sobie przemocowca, nieswiadomie oczywiscie

        A jak i czy wogóle jeszcze można je przepracować?
        I czy to mogłoby nam pomóc?
        To co wiem ,że "odziedziczyłam" dzięki sytuacjom w domu to to , że
        jestem dość wrazliwą osobą i łatwo mnie zranić - nieznosze tego w
        sobie, często nie daje tej części mojej osobowości wyjść na jaw, ale
        nieraz jest to ciężkie do zrobienia. ojciec często mowił mi że nic
        ze mnie nie będzie i we wszystkim jestem beznadziejna. Chyba to
        zostało we mnie bo często nie wierzę w swoje możliwości, np., teraz
        idę do pracy i martwię się , że sobie nie poradzę itp.
        Niestety mąż zamiast mnie wspierać często jeszcze mnie dołuje swoimi
        tekstami pod moim adresem.

        • 27.07.09, 12:26
          Nie tyle można przepracować co Ty musisz to przepracować
          .
          Dobra terapia to podstawa .
          zrozumiesz mechanizm w jakim tkwisz w jaki wprowadziłaś swoje dziecko
          zrozumiesz dlaczego twoj mąż cię nie wspiera i wspierac nie bedzie.
          I nauczysz sie jak sobie z tym radzic
    • 28.07.09, 16:52
      Myślę, że są 2 istotne aspekty tej sprawy.
      Jeden to utrwalenie się pozycji męża w Waszym związku w roli "władcy". W istocie
      zdobywanie tej pozycji mogło trwać powoli, ale za to sukcesywnie. Urodzenie syna
      jako "sukcesoara" tym bardziej wzmocniło pozycję męża. Pani jest już na drugim
      miejscu. Pani obowiązkiem jest dbać o nastrój męża np: nie denerwować go, nie
      marudzić, a nade wszytko nie zajmować go swoimi sprawami. Obawiam się, że
      będzie trudno to zmienić, bo ta pozycja jest dla niego wygodna, dająca profity i
      mąż może nie mieć żadnej motywacji do zmiany.
      Drugą sprawą jest to, jak Pani interpretuje i znosi tę sytuację. A z Pani
      postu wygląda na to, że raczej się Pani wycofuje w smutek, w przykrość,w
      rezygnację, w brak wiary w siebie. Pani nazywa to wrażliwością. Ale takie
      zachowanie jest idealną pożywką dla "władcy". On wie , że Pani nie zawalczy o
      swoją pozycję. Za kolejne zdarzenie winy będzie Pani szukała w sobie lub
      wycofa się Pani, ze słusznym skądinąd, poczuciem poniżenia i krzywdy, a Pani
      poczucie wartości znów spadnie o parę stopni. To jest właśnie to Pani
      prawdopodobnie odtwarza w relacji z mężem, a co swoimi korzeniami sięga Pani
      dzieciństwa.
      Jedyne na co ma Pani wpływ to na swoje zachowanie. W tej sytuacji trudno będzie
      znaleźć sposób na zmianę zachowania męża, bez zmiany Pani zachowania. Nie musi
      się Pani rozstawać, przynajmniej nie bez spróbowania zrobienia czegoś, w tym
      związku.
      Na początek można spróbować zachowań asertywnych, gdy mąż będzie wobec Pani
      niegrzeczny czy wręcz ordynarny. Ale tak naprawdę warto zastanowić się głębiej,
      co powoduje , że pozwala Pani mężowi zajmować taką pozycję w związku, że się
      Pani wycofuje, czego się Pani boi. Warto zrobić to na terapii ( polecam grupową
      ), ale jeśli to nie jest możliwe to przynajmniej obserwując siebie lub coś
      czytając na ten temat. Jest bardzo dużo popularnej literatury psychologicznej na
      ten temat. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • 29.07.09, 05:36
        O tak! Pani Agnieszka bardzo ładnie opisała mechanizm stawania
        się "nikim". Nie należy pozwolić sobie na takie zachowanie męża. Z
        racji na to, że mążpozwala sobie Ciebie traktować w niegodny sposób
        już przy ludziach, przypuszczam, że sprawa jest już mocno
        rozwinięta. Koniecznie coś zacznij działać, bo będzie za późno i za
        trudno by coś zmienić."On wie , że Pani nie zawalczy o swoją
        pozycję." Udowodnij mu, że jest w błędzie. Walczo swoje. Warto to
        zrobić, choćby dla dziecka. Po to by nie wychować drania, tylko
        mądrego człowieka, który w przyszłości będzie szanował swoją żonę, a
        nie ją pomiatał.
        • 29.07.09, 08:56
          Wybacz to co napiszę, ale zanim przeczytałam resztę wypowiedzi
          poczułam, że się po prostu duszę, że czuję się osaczona - być może
          Twój mąż czuje się tak samo. Oczywiście nic nie usprawiedliwia
          chamskiego zachowania, ale jeżeli jesteś emocjonalnym wampirem to
          może mąż w taki sposób się przed Tobą broni, bo wie, że wtedy choć
          na chwilę się obrazisz i odpuścisz? Naprawdę mi przykro, ale
          mąż/żona nie jest od tego, żeby rekompensować nam braki z
          dzieciństwa czy traumy wyniesione z rodzinnego domu. No i podobno
          kota też można zagłaskać na śmierć.
          • 29.07.09, 17:55
            Na jakiej podstawie wywnioskowałaś, że dziewczyna swoim zachowaniem,
            sposobem bycia osacza męża,jest emocjonalnym wampirem, lub że
            rekompensuje braki z dzieciństwa?
            • 30.07.09, 00:03
              "Jestem taką osobą która w związku potrzebuje dużo miłości i
              przywiązania. (w mojej rodzinie była przemoc fizyczna i psychiczna)
              Sama często mówię kocham cię, przylutam, sprawiam przyjemność
              mężowi, staram się by było miło."

              Zwłaszcza pierwsze zdanie. I jeszcze raz zanaczam, że generalnie
              zgadzam się z pozostałymi wpisami, ale nie wykluczałabym i takiej
              opcji skoro dotychczas kochający mąż zmienia się w potwora. Być
              może - nie znam przecież ani Autorki ani jej męża - jej mąż nie
              odczuwa potrzeby nieustannego otrzymywania dowodów miłości, czułości
              i troski. Może też sam nie odczuwać potrzeby okazywania tych uczuć
              żonie na każdym kroku i w częstotliwości ją zadawalającej i może nie
              mieć odwagi powiedzieć - "przestań na mnie wisieć kobieto" - wiem,
              brzmi to brutalnie, ale jak by tego nie powiedział i tak Autorce
              będzie przykro, że on nie kocha jej tak jak ona jego, może ten brak
              odwagi i nieumiejętność "polubownego" rozwiązania tej sytuacji budzi
              w nim agresję i znajduje powody zastępcze do jej wyładowania. Nie
              wiem, zgaduję i naprawdę nie chodzi mi o to, żeby Autorce "dokopać",
              tylko z doświadczenia wiem, że czasami rzeczy oczywiste wcale takie
              oczywiste nie są, więc może warto i tę opcję rozważyć. Poza tym
              przerabiałam to na sobie, nie lubię być zagłaskiwana, lubię mieć
              czas dla siebie, nie lubię być z nikim zrośnięta - co nie znaczy, że
              nie kocham i się nie troszczę - i właśnie na początku nie potrafiłam
              powiedzieć wprost, że się duszę. Najpierw było czepianie się
              nieistotnych pierdół, potem awantura o jakies głupstwo i dopiero
              konkretna rozmowa. Oczywiście, wcale nie twierdzę, że mąż Autorki
              ma tak samo.
        • 30.07.09, 11:07
          bas-122 napisała:

          > O tak! Pani Agnieszka bardzo ładnie opisała mechanizm stawania
          > się "nikim". Nie należy pozwolić sobie na takie zachowanie męża. Z
          > racji na to, że mążpozwala sobie Ciebie traktować w niegodny
          sposób
          > już przy ludziach, przypuszczam, że sprawa jest już mocno
          > rozwinięta. Koniecznie coś zacznij działać, bo będzie za późno i
          za
          > trudno by coś zmienić."On wie , że Pani nie zawalczy o swoją
          > pozycję." Udowodnij mu, że jest w błędzie. Walczo swoje. Warto to
          > zrobić, choćby dla dziecka. Po to by nie wychować drania, tylko
          > mądrego człowieka, który w przyszłości będzie szanował swoją żonę,
          a
          > nie ją pomiatał.

          Witam. Nie miałam kiedy napisać. W poniedziałek wysłałam mężowi smsa
          w skrócie o tym że nas straci jeśli będzie się tak unosił i tak
          zachowywał. Oraz że nie będę z nim rozmawiać dopóki nie porozmawiamy
          na ten temat.
          Po powrocie z pracy próbował się przymilać, rozśmieszać mnie ,
          proponować lody itp.
          Powiedziałam mu że przecież napisałam ci jasno, że nie będę
          rozmawiać z tobą dopóki nie porozmawiamy. Zadziałało bo usiadł ze
          mną w pokoju i rozmawialiśmy ponad godzinę (tak to nie był moj
          monolog jak często się zdarzało)
          Powiedział ze on też nie chce zeby tak było między nami, żeby były
          kłótnie,że te nerwy to przez pracę i brak pieniędzy. Powiedziałam,
          że to nie jest powód by kogoś tak ranić i poniżać, powiedział że wie
          i zamilkł. Powiedział za chwilę tobie też się zdarza (owszem
          zdarzyło się podczas kłótni).
          Powiedziałam wiem i że na pewno już tak nie powiem, on powiedział że
          też,że napewno się postara.
          Poweidziałm że synek patrzy i się uczy, czy chce by wyrastał w
          takiej atmosferze co ja? co męża chrześnica (u jego brata są ciągłe
          awantury).
          Powiedział że napewno nie chce.
          Pogodziliśmy się.
          Narazie jest dobrzeAle zminiło się to żr gdyby znów się tak
          zdarzyło, to ja napewno zareaguję,nie ucieknę w smutek, jak to
          robiłam dotychczas. Tylko nie wiem właśnie co zrobić jeśli zdarzy mu
          zaklnąć czy krzyknać przy dziecku/do mnie. Zastanawiam się jak wtedy
          się zachowac, aby wiedział, że mówie poważnie.
          Dziękuję wam za odpowiedzi.pozdrawiam


          • 30.07.09, 11:27
            Zastanawiam się jak wtedy
            > się zachowac, aby wiedział, że mówie poważnie.
            Zabrać dziecko i bez słowa wyjść z pokoju? Co najwyżej zaznaczyć,
            że taki tonen/słowami nie będzie się do Ciebie zwracał.

            • 30.07.09, 11:31
              joanna35 napisała:

              > Zastanawiam się jak wtedy
              > > się zachowac, aby wiedział, że mówie poważnie.
              > Zabrać dziecko i bez słowa wyjść z pokoju? Co najwyżej zaznaczyć,
              > że taki tonen/słowami nie będzie się do Ciebie zwracał.

              Dziękuję za podpowiedź. Tak też zrobię, gdyby taka sytuacja znów
              miała miejsce.
              >
            • 09.10.09, 16:15
              Dla mnie wyjście z pokoju jest sygnałem "nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego".
              Dlatego proponuję raczej "Zaczekaj. Stop. Spokojnie. Przecież się kochamy i nie
              chcemy się kłócić. Co się stało? Czy mogę ci jakoś pomóc? Zostawić cię w
              spokoju? Powiedz normalnie." Kiedy ktoś jest zdenerwowany, zmartwiony,
              przestraszony, łatwo wybucha. Czasami trzeba się wewnętrznie przełamać i nie
              wziąć do siebie jednej - dwóch przykrych uwag, nie pozwolić na rozwój sytuacji w
              stronę awantury. Spokojnie powiedzieć "To nie było miłe, ale rozumiem, że jesteś
              zdenerwowany.", "Jeśli chcesz pobyć sam, to możesz mi to powiedzieć normalnie,
              dobrze? Zrozumiem." itp.
              Piszę o sytuacji, w której normalna, sympatyczna osoba jest po prostu chwilowo
              albo czasowo zdenerwowana i traci nad sobą kontrolę.
              • 09.10.09, 17:25
                Dla mnie wyjście z pokoju jest sygnałem "nie chcę mieć z Tobą nic
                wspólnego".

                No bo dokladnie tym ma byc. Kiedy ktos sie na ciebie wydziera i
                obrzuca obelgami, uprzedzasz go, a potem realizujesz ostrzezenie, ze
                gdy sie tak zachowuje, nie chcesz miec z nim nic wspolnego.

                --
                Jeśli nie układa ci się z kochankiem, możesz po prostu wyjść z
                łóżka. Co jednak masz zrobić, jeśli pieprzy cię twój własny kraj?
                Nancy Mann
                Wiedzmowo
                • 09.10.09, 20:05
                  Oczywiście każdy trochę inaczej odbiera takie sygnały, więc dobrze jest wymienić
                  się spostrzeżeniami. Dlatego ja podkreślę, że dla mnie wyjście, jakie opisujesz
                  jest demonstracyjnym obrażeniem się, ani trochę nie zachęcającym do zmiany
                  zachowania. Można zrozumieć, że ktoś się w takiej sytuacji obraża, ale nie jest
                  to krok w stronę zmiany stosunków a raczej (w moim odczuciu) do eskalacji
                  konfliktu. Wyjść - w porządku - ale z komunikatem typu "będę w kuchni, jakbyś
                  chciał pogadać".

                  Dla mnie jest bardzo duża różnica pomiędzy "gdy się tak zachowujesz, nie chcę
                  mieć z tobą nic wspólnego" a "nie chcę mieć z tobą nic wspólnego (w ogóle mam
                  cię dość, wypchaj się)".
          • 25.03.14, 21:31
            Witaj.
            Przede wszystkim musisz pamiętać o tym, że to co sie teraz u was dzieje w związku będzie miało w przyszłości odpowiednie konsekwencje. Dziecko patrzące na Wasze kłótnie i na Twojego męża, który Cie poniża będzie brało później z niego przykład i tak samo traktowało swoją żonę i Ciebie.
            Musisz go zmobilizowac do poważnej rozmowy, tak na spokojnie. Nie możesz mu pozwalac na takie zachowanie bo później będzie tylko gorzej. Pamiętaj również o tym że jak facet uderzy Cie pierwszy raz to juz zawsze to będzie robił. Poza tym ty tez jestes dobra :) I nie wierze że ty też mu nie mówisz żeby wypier... Musi być z ciebie tez niezłe ZIOŁO bo wina przeważnie leży po obu stronach. Musisz go rozkochac od nowa :D niezła lisica z ciebie że tak sie żalisz a już nie jedno świństewko masz na sumieniu. Rada taka: słuchaj dalej swojego chłopa a będzie z ciebie człowiek, bo sama zginiesz jak ciotka w czechach. Trzeba było męża nie denerwować.
    • 08.10.09, 20:38
      Hej czytając twoją wypowiedź czułam się jakbym czytała o sobie mój mąż też za
      wszystko mnie obwinia i myślałam że jestem jedyna której mąż mówi że mam spie..
      i wyp.. może to głupio zabrzmi ale ciesze sie że nie jestem w tym sama bo też go
      kocham ale przez jego ignorancje i brak szacunku dla mnie popadam w coraz
      większą depresje.
      • 26.03.14, 21:16
        perset napisała:

        > Hej czytając twoją wypowiedź czułam się jakbym czytała o sobie mój mąż też za
        > wszystko mnie obwinia i myślałam że jestem jedyna której mąż mówi że mam spie..
        > i wyp.. może to głupio zabrzmi ale ciesze sie że nie jestem w tym sama bo też g
        > o
        > kocham ale przez jego ignorancje i brak szacunku dla mnie popadam w coraz
        > większą depresje.

        Heh...
        Przychodzi mi do głowy pewien cytat:
        Sami wybieramy kogo kochamy...
        I nie zakochiwanie się mam na myśli, tylko wybór trwania w miłości.
        Dlaczego go kochasz?
        Dlaczego Twoim wyborem jest miłość do niego?
      • 26.03.14, 22:11
        Naprawde myslisz ze w twoim zyciu cos zmieni swiadomosc ze nie jedna masz za meza chama i przemcowca? Myslisz, ze jesli maz przywali to tez bedzie ci lepiej wiedzac, ze inna tez jest bita?
        moze lepiej zastanowic sie co poradzilabys lekcewazonej, obrazanej i sama to zrobila?
    • 26.03.14, 09:57
      Witam.

      Pytanie do autorki: czy twój mąż był przy porodzie?
      • 26.03.14, 13:06
        Po pięciu latach nie liczyłabym na odpowiedź...
    • 26.03.14, 22:07
      Przed urodzeniem dziecka mogl sadzic ze odejdziesz, teraz juz nie sadzi. I moze sie odzywac jak chce.
      Jednak podejrzewam, ze przed urodzeniem dziecka zachowania meza bylo nie zawsze ok ale wtedy liczylas ze zmieni sie po urodzeniu dziecka. No i zmienilo sie ... jak zawsze, na gorsze.
      Naprawde nie ma innej mozliwosci jak postawic warunki i zdecydowanie je egzekwowac. Faceta na terapie dla przemocowcow. Bez tego w ogole zakonczyc zwiazek.
      • 26.03.14, 22:17
        Nie uważasz, że po 5 latach kobitka już dawno leży zatłuczona na cmentarzu? :)
        --
        Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
        • 26.03.14, 22:18
          A to niewyklucozne :)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.