Dodaj do ulubionych

choroba nowotworowa a rodzina

01.09.09, 08:23
Rok temu wykryto u mnie nowotwór złośliwy tarczycy. Jestem po
operacji, po jodzie radioaktywnym no i czeka mnie jeszcze kilka
wizyt w szpitalu. Jak tylko dowiedziałam się o chorobie robiłam
wszystko by moi rodzice się nie martwili za bardzo. Trochę naginałam
statystyki "wyleczenia" by nie "mieli w głowie" że mogę umrzeć.
Chyba mi się udało bo po jakimś czasie przestałam się martwić ze
dostaną zawału albo z powodu stresu co innego. O męża się nie
martwiłam bo przyjął taka pozę jakbym miała grypę. Tzn załozył że
napewno będzie dobrze i nie ma się czym martwić (co mnie trochę
drażniło). Po jakiś 5-u m-cach od rozpoznania jednego wieczora
strasznie się rozkleił i przeprosił za swoje zachowanie poprostu nie
chciał się przy mnie martwić i dlatego się w ten sposób "bronił"
przed moją chorobą. I teraz wkońcu mogę normalnie z nim rozmawiać o
chorobie. A moi rodzice... Moja mama niedługo ma 50 lat. Z tej
okazji zaprasza moją siostrę z mężem, mnie z mężem i córeczką na
tydzień do Egiptu. Podziękowałam i powiedziałam, że nie mogę bo
lekarz zabronił mi korzystać ze słońca. No i się chyba obraziła. Mam
wrażenie że wydaje im sie że przesadzam, że juz jestem zdrowa i
przecież sama mówiłam ze to nic takiego itd. Nie mogę nawet
zakomunikować że martwię się kolejnym badaniem bo przecież mówiłam
że nie ma czym. No i sobie naważyłam... Chciałam za bardzo rodzinę
obronić przed chorobą. I teraz wychodzi że przesadzam Ja nie chcę by
się nademną użalać, jak mi źle to sobie popłaczę i jest ok. Jak mogę
to odręcić by rodzice nie zaczęli znowu za bardzo się martwić o mnie
ale nie uważali też że przesadzam bo przecież mówiłam że jestem już
zdrowa. Lekarz mi powiedział, że zdrowa będę za 8-10 lat jak nie
będzie przerzutów - ale jak to im powiem to przez kilka lat będę się
o nich martwić.
Edytor zaawansowany
  • verdana 01.09.09, 08:58
    Jestem troche starsza od Twjej mamy. I nie wyobrazam sobie, abym
    mogla nie martwić się chorobą nowotworową mojego dziecka, abym mogła
    nie szukać informacji, uwierzyc w zapewnienia, że "to nic takiego" i
    nie umierać ze strachu przed kazdym badaniem - a przede wszystkim
    sklaniać kogokolwiek do ryzykowania swojego zdrowia.
    No, nie rozumiem - jakis skoncentrowany egocentryzm. Współczuję i
    trzymaj sie - trn nowotwor rzeczywiscie dobrze sie leczy.
    Przestań chronić swoja mamę. Jest jeszcze całkiem młoda, nic jej nie
    będzie. Trudno - rodzice SĄ od martwienia sie i wspierania, nawet
    doroslego dziecka.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nimnul_2 01.09.09, 09:37
    Moi rodzice ostatnio wyszli z poważnych problemów i zaczynają
    teraz "korzystać z życia". Dlatego cieszyli się że mogą nam zrobić
    taki prezent. Moja mama i ojciec strasznie się martwili ale ja
    poprosiłam by nie chodzili po necie szukając info o chorobie bo to
    nie ma sensu. Przez jakiś m-c od rozpoznania moja mama wyglądała jak
    cień dlatego starałam się im chorobę trochę inaczej przedstawić.
    Reakcja mamy trochę mnie zdziwiła, ale może to i dobrze że aż tak
    się nie martwią. Sama nie wiem. Dobrze że chociaż mój mąż zaczął
    pokazywać swoje uczucia.
  • verdana 01.09.09, 10:08
    Martwić się za bardzo - to niedobrze. Ale zignorowac Twoją chorobę -
    też nie. Brutalnie mowiac - lepiej trochę zmartwienia, niz szok,
    jesli ktores badania okażą się nie najlepsze.
    Ja bym rodzicow nie straszyła, ale jednak mowila o chorobie i o tym,
    ze się martwisz badaniami kontrolnymi.
    Moje dzieci moglyby bic poklony i blagać mnie na kleczkach, abym nie
    szukala info o ich chorobie - i nie wyobrazam sobie, abym nie
    szukała...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • dorula114 02.09.09, 16:34
    Witaj!
    Ja mam (miałam?) podobny problem z mówieniem o swojej chorobie
    rodzicom, nie mogłam patrzeć, jak się zamartwiają, moja Mama nie
    była w stanie nawet przyjechać do mnie do szpitala, a mój ukochany
    Ojciec nie wytrzymał nerwowo i pół roku od diagnozy zmarł na zawał.
    Są to trudne sprawy, może Twoja Mama ratuje się przed prawdą w ten
    sposób, moja czasami tez dziwnie się zachowuje, np. wymyśla sobie
    nowe choroby, żeby nie myśleć o mojej, tak mi się wydaje
    przynajmniej.
    Kiedy dzwonię do Niej, staram się byc wesoła i beztroska, bo wiem,że
    chociaz przez chwilkę będzie spokojna. Ale wiem też, że płacze i
    rozpacza a ja chcę Jej tego zaoszczędzić i nawet nie mówię o
    badaniach kontrolnych, bo wystarczy, że ja sama umieram ze strachu.
    Może Twoja Mama się nie obraziła, może po prostu nie daje sobie z
    tym wszystkim rady.
    Zyczę zdrowia.
  • nimnul_2 03.09.09, 07:51
    Bardzo możliwe... Bo dzisiaj normalnie ze mną rozmawiała. I pierwszy
    raz od dłuższego czasu spytała się kiedy jadę do szpitala (a muszę w
    styczniu jechać na 3 dni). Napewno się martiw może to ich "postawa
    obronna". Również życzę dużo zdrowia i siły w walce z chorobą.
  • agnieszka_iwaszkiewicz 05.09.09, 08:53
    Oczywiście są różne sposoby radzenia sobie z przeżyciami związanymi z chorobą
    zagrażająca życiu bądź przewlekłą i obciążającą w leczeniu. Dotyczy to zarówno
    osoby chorującej i jej bliskich.
    I dlatego, bardziej niż postawa Pani rodziców , na co głównie Pani zwraca uwagę
    w poście, interesuje mnie Pani podejście do choroby i emocji z tym związanych.
    Mam wrażenie, że z jednej strony potrzebuje Pani wsparcia, troski, zrozumienia a
    nawet użalenia się nad Panią, a z drugiej jakby bała się Pani przyjąć takie
    zainteresowanie, potwierdzające powagę Pani choroby lub jakby trudno było Pani
    przyjąć zachowania rodziców.
    Racjonalizuje Pani więc swoje przeżycia i twierdzi, że takie zachowanie
    wynika z troski o spokój rodziców. A ponieważ to nie likwiduje Pani przeżyć,
    wysyła Pani takie sprzeczne komunikaty do bliskich. I powstaje galimatias, w
    którym raz Pani czuje, że musi chronić bliskich przed konsekwencjami swojej
    choroby i przed Panią samą w tej chorobie a z drugiej strony pragnie
    zainteresowania sobą, które jest absolutnie zrozumiałe i z którego cieszy się
    Pani, gdy się pojawia.
    Ponieważ w takich chorobach ważna jest postawa bliskich i z całą pewnością
    wpływa na przebieg leczenia, warto się zastanowić czemu tak bardzo te potrzebę
    Pani wyparła czy skryła głęboko. Boi się Pani pokazać swoich uczuć strachu,
    niepewności, bólu ? Boi się Pani zależności od innych? Swojej dziecięcej
    potrzeby opieki? Co chce Pani pokazać innym ? Dzielność? Twardość? Samodzielność
    ? Jak sama spróbuje Pani się zastanowić skąd biorą się w Pan takie sprzeczne
    uczucia i pozna ich rolę, łatwiej będzie przyjąć pomoc innych.
    Warto też mieć na uwadze stosunki panujące w Pani rodzinie i układ pozycji w
    niej pokazujący się także w innych sprawach. A także stosunek do chorób i
    słabości innych. To może Pani pomóc w zastanawianiu się nad sobą, swoimi
    reakcjami i reakcjami bliskich.Życzę zdrowia. Agnieszka Iwaszkiewicz


  • nimnul_2 05.09.09, 20:00
    Witam. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Właśnie przy chorobie zauważyłam, że ja nie
    potrafię o niej rozmawiać. Zamknęłam się i ją w rozmowie "bagatelizowalam".
    Ogólnie nie umiem o sobie rozmawiać, zawsze zmieniam temat. Moja przyjaciólka mi
    ostatnio zasugerowała, że to bardzo źle i dała mi trochę do myślenia. Myślałam
    trochę nad tym i wiem nawet co się stało że tak się zmineiłam. Kiedyś taka nie
    byłam. Bardzo dziękuję jeszcze raz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka