Ten jakże słuszny wyrok ma też i swoje szersze ramifikacje. Publikacja "Gościa
Niedzielnego", w której Pani Tysiąc została porównana do hitlerowców jest
przykładem znakomitym na trzy w Polsce mocno w kulturze życia publicznego
zakorzenione zjawiska. Idzie o chamstwo, o brak szacunku dla drugiego
człowieka, i o brak szacunku dla wolności słowa. Zacznijmy od tego ostatniego.
Każde brutalne i prymitywne nadużycie wolności słowa przez wydawcę mediów jest
atakiem bezpośrednim na wolność słowa, bo zostawia ofiarę takiej
dziennikarskiej wypowiedzi w sytuacji niezmiernie trudnej, to znaczy w takiej
gdzie ofiara ma dużo mniejsze możliwości do obrony, do przedstawienia swoich
racji, teoretycznie korzystając jednak z dokładnie tych samych praw, na mocy
których nieodpowiedzialny wydawca opublikował tekst nie do przyjęcia z punktu
widzenia, etyki, czy codziennej zdroworozsądkowej moralności. Osoby starsze
znają ten mechanizm dobrze. Często w ten sposób media komunistyczne w PRL-u
oczerniały Kościół i jego przedstawicieli, zwłaszcza w okresie stalinowskim. Z
tym, że wtedy monopol na "wolność" miało państwo komunistyczne, zaś
zaatakowany obywatel, też przecież "wolny", nie miał żadnych szans na obronę w
sądzie. Dzisiaj jest inaczej. Porażająca i szokująca jest wypowiedź Pana
Prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, który, takie można
odnieść wrażenie, summa summarum nawołuje do cenzury i prawa wybranych
mediów do ohydnego znieważania uczciwych, biednych, skromnych i niewinnych
ludzi. Można tylko wyrazić nadzieję, że tak szokujące opinie, kulturowo rodem
z PRL-owskiej dziczy, powoli przejdą w Polsce do historii, że staną się
wyznacznikiem społecznej dysfunkcji, szalenie szkodliwej i podłej. Atakowanie
bezpodstawne drugiego człowieka przez media jest, rzecz jasna, bardziej
przystawalne do kultury cenzury, za którą wydaje się tęsknić Pan Prezes
Kaczyński. I tak dochodzimy do wszechobecnego, niestety jeszcze, chamstwa w
Polsce. Trudno dorównać poziomowi chamstwa, używając przy tym języka
nienawiści, jakie "Gość Niedzielny" zademonstrował, jak jakaś mała parszywa
sekciarska gazeta, wobec Pani Alicji Tysiąc. Wydawać by się mogło, że gazeta
ponoć katolicka nie sprzeniewierzy się całkowicie podstawowym zasadom
chrześcijańskim, obowiązującym w publicznych relacjach z ludźmi. Panią Tysiąc
ze strony "Gościa Niedzielnego" spotkało chamstwo szczególne, bo wchodzące ze
swoimi brudnymi kopytami w jej indywidualne sumienie. A to też jest metoda
upodobana przez ideologów i praktykantów leninizmu i stalinizmu. Można
"Gościowi Niedzielnemu" tylko życzyć, żeby był więcej oparty na Ewangelii a
mniej na zaślepionych racjach z piekła rodem. Na takich piekielnych racjach
wedle których człowiek jest jedynie przedmiotem bez godności i indywidualności.