Raz na dwa lata zgadzam się z pisowcami i to dzis własnie jest ten dzien.
Nie obrażając pani Alicji, bo jest matką, ani ta pani i jej mąż także pracą za
bardzo się w życiu nie zhańbili.
"Szczęśliwie nie wyskrobana córeczka Alicji nie jest jej pierwszym dzieckiem.
Alicja już podczas pierwszej ciąży wiedziała, jakie mogą być konsekwencje
zdrowotne rodzenia.
Alicja wiedziała o tym także przed drugiej ciąży.
I wiecie co? Przed trzecią ciążą także o tym wiedziała.
I co? I nie pozwolono jej usunąć.
A kto jej kazał zachodzić?
Nikt.
Alicja twierdzi, że gumka pękła, a my wszyscy mamy uwierzyć, że ta cholerna
gumka pękła akurat wtedy, gdy miała dni płodne. Być może Alicja ma problemy z
dodawaniem i nie mogła sobie policzyć, kiedy seks należy odpuścić mimo
prezerwatywy. Kalendarzyk+guma=100% pewności.
Zapytacie - a dlaczego miałaby odpuszczać w dni płodne? Nie przesadzajmy z tą
ostrożnością, co nie?
Odpowiadam: W którymś z artykułów Witolda Szabłowskiego (GW) czytałem, że
Alicja ma bardzo ambitnego męża, o czym pewnie nie wiecie i który przez lat
naście nie potrafił sobie znaleźć żadnej(!) stałej pracy. Mając ambitnego męża
i będąc obrotną kobietą dorobili się cudownego mieszkania, w którym łóżka
zajmują większość powierzchni.
Gdy urodziła niewyskrobaną córeczkę w pięć osób mieścili się w dwupokojowej
klitce. Alicja też pracą niezbyt się pohańbiła.
Cudowna rodzinka, nieprawdaż? Konia z rzędem temu, kto by chciał się u nich
urodzić.
To chyba wyjaśnia, dlaczego stosowanie każdej możliwej antykoncepcji byłoby w
ich sytuacji nie tyle rozsądkiem, co zasranym obowiązkiem."
żródło: Kominek
pełny tekst:
www.kominek.tv/tt.tysiac.i.jeden.drobiazg,artykuly,37.htm