Kiedys tez sadzilam surowo pania Alicje, myslalam stereotypami. Ale
przeczytajcie sobie jej historie w Polityce, babka mieszka w klitce, de facto
ociemniala:
www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3360820
"Niedawno oczy Alicji Tysiąc badali w Paryżu. Rozrzedzoną siatkówkę można
porównać do ruskiej torby z sizalowych włókien. Gdy włókna są ciasno splecione,
towar się trzyma. Kiedy się przetrą, towar leci z torby. Oczy Alicji są tak samo
nieprzydatne jak sparciała torba. Niby są, ale po co?
Zanim urodziła się Julka, świat Alicji powiększało do maksimum 20 dioptrii w
szkłach okularów. Ciąża to tak, jakby włożyć do dziurawej ruskiej siatki jeszcze
więcej, tyle, aż urwie się dno. Trzecia ciąża nie powinna się zdarzyć. Zdarzyła
się. Więc latają Alicji przed oczyma takie czarne farfocle, im dłużej w ciąży,
tym gęstsze. Jeśli krew trafi do plamki żółtej – koniec, ciemność. Ale okulista
i ginekolog mają sumienia. Ryzykować, rodzić. 1,5 tys. zł i miało być po
wszystkim. Cichutko by to wtedy załatwiła, ani prymas nie byłby przerażony
światem, ani feministki swoim. Lekarz podniósł stawkę do 5 tys. zł. Aborcja
trudna ze względu na stan zdrowia.
Więc poród był cesarski – a krwotok w oku podręcznikowy, ale krew nie znalazła
ujścia do plamki żółtej. Dlatego Alicja Tysiąc może dziś poznać twarze dzieci z
odległości metra."