o godzinie 18.30 w warunkach zapadajacego zmroku, przed moim samochodem ujawil
sie w ostatniej chwili facet zmieniajacy kolo, na kolanach w wojskowej "parce" w
kolorach maskujacych zime! Odbilem, bo zapewne przejechalbym mu po stopach -
jechalem jakies 70 km/h (bo wlasnie mialem skrecac) w terenie niezabudowanym, w
lesie, samochod stal w zatoczce autobusowej i nie mial wystawionego trojkata.
Jak mozna byc tak bezmyslnym?
To, ze byl to czlowiek zmieniajacy kolo zauwazylem na 10 metrow przed nim.
--
Nie moge siebie czytac...
Lubie to. Nie wiem czemu.