Re: Odszkodowanie za krzyż. Watykan ostro o orzec
telesfor_szuwarek napisał:
(...)
> Obecny stan - wedle trybunału - wygląda tak:
> zbiera się grupa osób - żyd, chrześcijanin, muzułmanin, buddysta.
> Każdy z nich wiesza swój symbol. Po czym przychodzi "ateista" i wszystkim
> pozostałym każe zabrać swoje znaki, bo jemu się nie podoba i chce żeby niczego
> nie było.
> Jak dla mnie to raczej chamskie.
Nie przedstawiłeś tego fair.
Po pierwsze, sprawa dotyczy szkoły powszechnej, a nie miejsca zebrań określonej
grupy wyznaniowej. A w szkole każdy powinien móc się czuć swobodnie.
Po drugie, ustawiasz to tak, jakby brak symbolu religijnego na ścianie był
symbolem ateizmu. A tak nie jest: to jest ścieżka prowadząca do argumentacji
typu "ateizm to wiara w nieistnienie boga" - a taka argumentacja jest błędna
(brak wiary w istnienie to nie to samo co wiara w nieistnienie).
Wracając do pierwszego punktu: to właśnie brak "manifestacji obecności boga" na
ścianie pozwala Ci się czuć swobodnie, ponieważ nie jest tym samym, co
"manifestacja nieobecności boga". (Używam cudzysłowu, bo inaczej ktoś mógłby
mnie posądzić o ukryte sądy ontologiczne powyżej.)
> Owszem, problemem jest poziom tolerancji np. w Polsce, Francji czy na Słowacji,
> pozwalający na wieszanie różnych symboli naraz. Ale to inna sprawa, nie można z
> powodu trudności mniejszości, robić utrudnienia większości, tylko trzeba znaleźć
> dobre dla wszystkich rozwiązanie.
I dokładnie takim rozwiązaniem jest brak jakiegokolwiek symbolu na ścianie. Bo w
tej sytuacji nie ma mowy o "utrudnieniach dla większości", jak to ująłeś. (Swoją
drogą, jakimże to utrudnieniem jest brak krzyżyka albo dziewicy na ścianie? :-)
Cóż to utrudnia? :-) )