W krajach bylego ZSRR, gdy kolosowi pokruszyly sie juz gliniane
nogi, wywiad rosyjski wystawial wlasnych kandydatow, ktorzy
wystepujac publicznie glosili hasla prozachodnie i demokratyczne.
Ludzie dali sie nabierac na te sztuczki ale po wyborach bylo juz za
pozno, bo kandydat zrzucal skorke demokraty i oczom wyborcow
ukazywalo sie widmo, ktore co innego mowilo przed wyborami a co
innego po nich. Tego typu figuranci mieli rozproszyc glosy
antybolszewickie i zdezorientowac przeciwnika. Czyli stara sowiecka
szkola dezinformacji.
Nie mozna wykluczyc, ze osobnicy tego pokroju stymuluja protesty w
Tbilisi. Sa one przeciez woda na mlyn propagandy moskiewskiej.
--
O co chodzi Rosjanom
wyborcza.pl/1,76842,5573341,O_co_chodzi_Rosjanom.html