Re: Policja zastrzeliła zbiegłego więźnia. Żona r
Zastanawia mnie jedno: Dlaczego ten człowiek (bo to człowiek, wbrew twierdzeniom
z części postów) tak bardzo chciał uciec. Jak na jego "zawód" to te 5 lat musiał
liczyć w "koszty". Dosyć dziwne. Ucieczka, to jak widać było śmiertelne ryzyko.
I to samobójstwo? Też dziwne. A może złapali, ktoś wyjął "prywatny" pistolet...
Swoją drogą, jak tu ktoś powiedział, chciałbym mieć taką żonę.
Mają też trochę racji ci, którzy romantycznie gloryfikują tę parę, która nikogo
przecie nie zabiła ani nawet nie postrzeliła, bo gołym okiem widać, że policja,
sądy, cała ta machina stały się nie "stróżami prawa", ale narzędziem obrony
rządzących i nachapanych przed rządzonymi i biednymi. Ewentualnie jeszcze do
porachunków z niewygodnymi.
Stajemy zwykle bezbronni i przegrani wobec machiny prawa, którego nie znamy i
nie rozumiemy, wobec przepisów bankowych i korporacyjnych, klauzul, które się
przed nami ukrywa "drobnym drukiem", umów celowo spisanych na dziesiątkach stron
aby nam się nie chciało czytać i abyśmy ich nie zrozumieli. I nie zrozumiemy,
nawet ci najbystrzejsi bez pomocy prawników, a jak nas na nich nie stać, to na
pewno nie zrozumiemy.
I ktoś się dziwi tęsknotom za Janosikiem?