WOLNOŚCI NIE BUDUJE SIĘ ZAKAZAMI!
Świeckość państwa nie polega na tym, że obywatelom nie wolno przyznawać się do
swojej religii, lecz na tym, że każdy ma w tym zakresie absolutną swobodę, a
państwo nie jest w tej sprawie stroną. Jeśli ktoś życzy sobie krzyża - niech
wiesza. Chce nosić chustę na głowie - niech nosi. Potrzebuje Buddy - niech i on
zagości w szkole. Rzecz nie w tym, by udawać, że nie ma różnorodności
religijnej, ale w tym, by ją uznawać i uczyć szacunku oraz tolerancji.
Państwo które walczy z prawem do symboli religijnych, walczy de facto z religią.
Nie ma to co udawać, że jest inaczej. W takiej sytuacji państwo staje się
stroną. - Narzuca jedynie słuszną ideologię, wyrzucając wierzących poza nawias
życia społecznego. To niedopuszczalne.
Obecność symboli religijnych to właśnie realizacja "prawa rodziców do wychowania
dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami" oraz "wolności religijnej uczniów". I
nie odwracajmy tu kota ogonem, bo to po prostu śmieszne. Wolność nie buduje się
zakazami.
W czasach PRL-u, kiedy pod skrzydła kościoła chowała się nawet ateistyczna
lewica, walka o swobodę wyznawania wiary i obecność symboli religijnych była
uznaną częścią walki o wolność. Dziś krzyże znów przeszkadzają? Przecież
wiadomo, że nie chodzi o same symbole, ale o wartości, których nośnikiem są te
symbole. Czy jednak lewica nie mogłaby swej walki prowadzić uczciwiej?
Koniecznie trzeba stosować prawo jako niezawodną oręż w walce z ludźmi o
odmiennych poglądach?
Nie wierzę w Boga od lat. Nie wierzę, ale "pozwalam" wierzyć innym. Jakoś nie
widzę powodu, by pozbawiać ludzi prawa dawania świadectwa swojej wierze. Nie ma
w tym niczego chwalebnego i niczego postępowego. To powrót do nietolerancji
wieków średnich - z tą różnicą, że tu nie kościół prześladuje, ale jest
prześladowany.
--
Warto przeczytać a nawet zabrać głos:
Logika a wiara
Czy umysł jest funkcją mózgu ?