Gazeta.pl   Forum   Aktualności i Media   Wiadomości   Re:Coś tu śmierdzi!

Komentarze do artykułu

Katolicy chcą umieścić krzyż w polskim godle. Będzie projekt ustawy

Środowiska katolickie domagają się umieszczenia symbolu krzyża w godle narodowym i herbach miast. Jeszcze w tym tygodniu taką propozycję skierują do Sejmu i prezydenta - dowiedziała się Gazeta.pl.

Re:Coś tu śmierdzi!

Autor: pyfpaf 18.11.09, 02:27
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
.. samo sumienie żydowskie: żyd spokojny, a nawet zuchwały
(arogancja żydowska!) pośród zdechrystianizowanych „gojów”, doznaje
zimnych potów wśród wierzących katolików, nie życzących mu zresztą
żadnego zła, bo go cień Chrystusa ściga.
A przecież śmierć Sokratesa nie trwoży sumienia Greków, ani Joanny
D’Arc sumienia Francuzów, ani nawet dawnych proroków sumienia żydów.
Jak jednak błędne serce żydowskie bije na wspomnienie o Chrystusie
po tylu wiekach, choć czas wszystkie ludzkie sprawy zaciera… Lecz
przekleństwo: Krew jego na nas i na syny nasze… nigdy nie przeminie,
bo to jest Krew nie człowieka, lecz Boga.
Kamień odrzucony przez budujących – mówi P. Jezus do żydów – stał
się podstawą gmachu.
Jest to cud na naszych oczach… Lecz aby ten cud widzieć trzeba
posiadać duszę opromienianą łaską Bożą.
Podziśdzień nawet „wolnomyśliciele” żydowscy nie zdobyli się na
zbudowanie pomnika Jezusa na Krzyżu
przed Synagogą i składanie Mu wieńca w Wielki Piątek, aczkolwiek tak
skwapliwie zachęcają wolnomyślicieli nie-żydów
do czynienia tego w stosunku do ’’ofiar” Kościoła katolickiego.
Zaślepienie więc Izraela jest faktem historycznym, wypływającym z
ukrzyżowania Jezusa i potwierdzającym bogobójstwo.
Jeśli Izrael nie ujrzał boskości Jego, to nie dla braku dowodów,
lecz dla braku dobrej woli, jedynie uniemożliwiającej
zrozumienie wartości dowodów. – Podziśdzień – jak mówi św. Paweł, a
słowa te dotąd nie przebrzmiały – Izraelici,
gdy czytają St. Zakon, mają zasłonę na sercu, która tylko w
Chrystusie zanika; gdy wrócą do Pana, zasłona zniknie. (2 Kor. 3,
14). – Rzecz prosta, Bóg mógł uczynić widoczniejszą dla Izraela
misję swego Syna i nakłonić przez to swój naród do niesienia światła
wiary Chrystusowej narodom świata.
Tu stoimy przed misterjum nieprzeniknionem, przed którem tylko
upokorzyć się musimy. Rozumiemy jednak ból św. Pawła na widok
zaślepienia swych współplemieńców, których jest synostwo i chwała, i
zakon, i prawodawstwo, i kult, i obietnice, z których jest Chrystus
według ciała, który jest Bogiem błogosławionym na wieki. (Rzym 9,
4).
Lecz upadek Izraela jest bogactwem narodów, które nie powinny się
pysznić z wolnego wyboru Bożego (Rzym 11, 12, 16), bo jak nawet w
tych straszliwych przekleństwach Powtórzonego Prawa czytamy, że Bóg
nigdy swego narodu całkowicie beznadziejnie nie odrzuca, lecz karząc
go strasznie, jeszcze czeka na jego powrót. „Bez pożałowania są
bowiem dary Boże”; w niewoli asyryjskiej wierzy Tobjasz, wygnany z
ojczyzny wraz z rodakami, dostępuje łask Bożych godnych proroków
Pańskich. I w dziejach narodów chrześcijańskich widzimy od św. Pawła
do Czcig. O. Libermana szereg świetlanych figur Izraelitów, w
których niemasz zdrady, co wrócili do prawdziwego Mesjasza Izraela,
Chrystusa Pana, Boga – Zbawiciela upadłej ludzkości. A gdy pełnia
narodów wejdzie do Kościoła Chrystusowego, wtedy – jak twierdzi św.
Paweł – i resztki Izraela wrócą do swego Mesjasza.
Kara więc będzie długa i straszna, jak na to zasługuje zbrodnia
bogobójstwa, ale miłosierdzie Boga, Boga Izraela,
nie pozwala, aby była bez końca.
Natomiast dusze żydowskie schodzą z tego świata z odrazą lub wprost
z nienawiścią do Chrystusa i Jego Kościoła, giną w wieczności.
Synowie królestwa będą wrzuceni do ciemności zewnętrznych (Mat.
6,12).
Jest to najbardziej bolesna strona zagadnienia: zwią się żydami,
mówi P. Jezus w Objawieniu św. Jana (2,9 i 3,9),
a nimi nie są, lecz synagogą szatana. Bo prawdziwy Izraelita, w
którym niemasz fałszu (Jan 1, 47),
idzie za Synem Dawida Jezusem, który jest „drogą, życiem i prawdą”.
Dlatego, o ile musimy zwalczać zły wpływ różnych organizacyj,
kierowanych przez żydów, co usiłują
podkopać wiarę w duszach chrześcijańskich, a tem samem zgubić je w
wieczności, o tyle winniśmy się starać
przynajmniej lepsze dusze żydowskie wyrwać z sideł synagogi szatana
i zdobywać je dla Tego, który
przyszedł „jeno do owieczek, co się zbłąkały z rodu Izraela”.
Jedną z tych owieczek przez Chrystusa odzyskanych jest sam autor tej
drobnej pracy, poświęconej
Przenajświętszej Matce swego boskiego Rodaka.
Nie mógł On patrzeć obojętnie, jak ginąłem na wertepach niewiary i
nieobyczajności, lecz przeciwnie za mną pogonił,
do Serca Swego mnie przycisnął, w boskim pocałunku winy me
niezliczone przebaczył i kapłanem swym uczynił.
„Misericordias Domini in aeternum cantabo”! Oby ten „cud łaski
Bożej” otworzył oczy wielu, błąkających się w mrokach judaizmu lub
bezbożności i sprawił ich powrót rychły do prawdziwej
owczarni Chrystusowej – Kościoła świętego, apostolskiego,
rzymskiego!
X. J. Unszlicht
Tekst pochodzi z Kalendarza na rok 1936, wydanego przez redakcję
Rycerza Niepokalanej
X. Juljan Unszlicht urodził się 10-go stycznia 1883 r. w Mławie,
lecz wychował się w Warszawie, gdzie uczęszczał do szkoły polskiej
Pankiewicza-Trojanowskiego, następnie wyższe studia odbył na
Politechnice warszawskiej i Uniwersytecie paryskim, który ukończył w
1910 r z dyplomem licencjata praw. Aczkolwiek urodzony w judaiźmie,
otrzymał w domu wychowanie w duchu narodowo-polskim z lekkim
zabarwieniem katolickiem. W rodzinie święcie się przechowywała
pamięć o Maksymilianie Unszlichcie, słuchaczu Szkoły Głównej w
Warszawie, który za udział w demonstracjach przeciwko brance w 1863
został przez Moskali deportowany na Syberję, gdzie zginął bez
wieści. Od najmłodszych lat Juljan Unszlicht brał udział w
podziemnej walce przeciwko najazdowi moskiewskiemu, za co
wielokrotnie był ścigany przez policję carską i zmuszony do ucieczki
zagranicę. Przez 20 lat czynnej akcji katolickiej mógł zbliska
zaobserwować silny prąd antypolski, jaki się ujawnił pod wpływem
napływowego litwactwa wśród żydów dawnej Kongresówki i jego
niebezpieczeństwo dla sprawy polskiej. W ostrej walce z „socjal-
litwactwem” Juljan Unszlicht uległ gwałtownym prześladowaniom ze
strony żydów, nie rozumiejących jego uczucia polskiego, przyczem
charakterystyczne formy nienawiści, jakie żydzi ujawnili w stosunku
do Kościoła i Polski, głęboko go zastanowiły i zachwiały jego
przekonaniami ateistycznymi. Z wybuchem wojny wszechświatowej Juljan
Unszlicht, będący wówczas w Paryżu, zaciąga się do wojska
francuskiego na obronę sprawy polskiej i sympatyzującej z nią
Francji. Przez długie lata niewoli niemieckiej dokonywa się
ostatecznie w nim przełom duchowy i kończy się wstąpieniem do
Seminarjum duchownego w Meaux, gdzie w 1924 r. zostaje wyświęcony na
kapłana przez J.E.X. Biskupa Gaillarda. Odtąd już 10 lat jak X.
Juljan Unszlicht obiega osiedla polskie we Francji, aby utrzymać w
wychodztwie polskiem przywiązanie do Wiary i Ojczyzny. Za zasługi
jego dla odzyskania wolności Rząd Polski odznaczył go Krzyżem
Niepodległości.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-500 501-513
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.