Komentarze do artykułu
Polacy zastrzelili mułłę Kudusa, ważnego dowódcę talibów
Podczas akcji sił międzynarodowych w Afganistanie został zabity jeden z dowódców grupy bojowej talibów mułła Kudus. Rzecznik prasowy MON Robert Rochowicz powiedział, że grupa dowodzona przez tego terrorystę była odpowiedzialna za śmierć polskiego oficera - kapitana Daniela Ambrozińskiego.
Re: Kogos moze zadziwiac twoje kaczystowskie pode
zat4ra napisał:
> Otoz istnieje inny poglad na sprawe: ze ow Mulla, czy jak mu tam z tytulu, bron
> il swojej ziemi rodzinnej przed najazdem imperialistow i ich wspolnikow.
Tak, istnieje, tylko ze przedstawiasz go jednostronnie i nie do konca. Wprawdzie
sam mam wiele zastrzezen do amerykanskich interesow w Afganistanie (i do metod,
ktorymi probuja je osiagnac), ale to nie zmienia faktu, ze teoria o "bronieniu
swojej ziemi rodzinnej" jest, by to rzec oglednie, naiwna.
Bo ta akurat "ziemia rodzinna" goscila calkiem pokazna liczbe obozow
szkoleniowych, w ktorych mlodych ludzi o wypranych mozgach szkolono w technikach
"karania niewiernych". I mulla - jako przywodca religijny - bral udzial w
kluczowym przedsiewzieciu, ktorym jest wlasnie pranie mozgow i wpajanie
fanatyzmu religijnego jako wstepny krok w szkoleniu. Ostatecznie, jesli ktos
przyjdzie i zacznie sie domagac, bys wysadzil sie w powietrze w autobusie pelnym
ludzi, to wezmiesz bejsbola i pogonisz go w jasna cholere. Jedynym sposobem, bys
sie na to zgodzil (a nawet domagal sie tego "zaszczytu" jako jeden z pierwszych)
jest pelna, doglebna i staranna indoktrynacja. A nia wlasnie zajmuja sie
mullowie i inni religijni "wodzowie" w tamtym rejonie swiata.
I "najazd ziemi rodzinnej" nastapil wlasnie po to, by rozniesc obozy
szkoleniowe. Inna sprawa, ze robiono to w sposob nieudolny i z mizernym
skutkiem, ale stawianie znaku rownosci miedzy "najazdem" na Afganistan, a np.
najazdem Niemiec hitlerowskich na Polske jest, w najlepszym razie, demagogiczne.