Zrzutka na spotkanie z szefem MSWiA, bo policji...
POLICJA - Lokalowe gry generalskie
2008-04-26
Były komendant wojewódzki w Poznaniu, a obecnie wicekomendant główny
policji, Henryk Tusiński uzyskał jako funkcjonariusz drugie okazałe
mieszkanie na podstawie pisma podpisanego przez wiceministra MSWiA
Adama Rapackiego w czasie, gdy był on jeszcze komendantem we
Wrocławiu. Dokumenty wskazują na to, że aby załatwić sprawę, nie
tylko nagięto przepisy, ale możliwe, że dopuszczono się także
fałszerstwa.
Kiedy wystąpiliśmy do dolnośląskiej komendy policji o udostępnienie
wszystkich dokumentów związanych z przydzieleniem Tusińskiemu
mieszkania we Wrocławiu poinformowano nas, że istnieją wyłącznie
dwa. Dysponujemy ich kopiami. Pierwszy nosi datę 3 sierpnia 2000
roku. Jest na nim podpis i pieczątka Adama Rapackiego, który miesiąc
później przestał kierować wrocławską komendą. Z treści pisma wynika,
że policja uzyskała dziewięć mieszkań dla funkcjonariuszy. Nie ma w
nim jednak ani słowa o przydzieleniu lokalu dla Tusińskiego. Drugi
dokument to wniosek o przydział z 8 lipca 2001 roku podpisany przez
generała. Pismo ma dziwnie napisaną datę – tak jakby korygowano
numer roku. Udostępniliśmy je do oceny dwóm specom od grafologii.
Wydali na ich temat nieformalne opinie (do przygotowania ekspertyzy
konieczny jest oryginał dokumentu oraz materiały porównawcze). Obaj
uznali, że doszło do przeróbki daty. Jeden z nich uważa, że
pierwotnie wpisany rok mógł zaczynać się od „19" – niewykluczone, że
poczatkowo był tam rok 1999 (wtedy generał został wiceszefem
dolnośląskiej policji). – To może być też przeróbka 2000 na 2001 –
ocenił drugi grafolog.
Na prawdopodobną zmianę daty wskazuje także inna okoliczność. We
wniosku Tusińskiego wymieniono, oprócz niego, czterech członków
rodziny, wraz z którymi starał się o lokal (nie wiadomo o kogo
chodzi – ich personalia na dokumencie zostały zaczernione). Gdyby
formularz wypełniany był w lipcu 2001 roku generał nie mógłby wpisać
do niego tylu osób. Jedna z córek była bowiem już właścicielką
pierwszego otrzymanego z policji mieszkania (Tusiński podarował je
jej na początku 2001roku).
Smaczku sprawie dodaje fakt, że według Komendy Głównej Policji,
Tusiński otrzymał przydział w dniu 5 lipca 2001. Zatem gdyby data
jego wniosku nie była przerabiana, to doszłoby do rażącego
naruszenia przepisów – przydziału mieszkania jeszcze przed
wystąpieniem o jego uzyskanie.
Na rok 2000 jako okres otrzymania drugiego mieszkania wskazują także
wypowiedzi rzeczników komendanta. W 2002 roku w rozmowie z „Gazetą
Wrocławską" Beata Tobiasz z dolnośląskiej komendy
powiedziała: „Henryk Tusiński, gdy był zastępcą komendanta
wojewódzkiego policji we Wrocławiu, otrzymał w 2000 r. mieszkanie
służbowe". Takiej samej informacji udzielił poznański rzecznik
policji w ubiegłym roku, kiedy zadaliśmy Tusińskiemu pytanie o
termin otrzymania mieszkania we Wrocławiu.
Adam Rapacki od listopada 2007 roku jest podsekretarzem stanu w
Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji odpowiedzialnym za
nadzór nad policją. Podlega mu zatem Tusiński. Generałów wiele
łączy. Obaj pracowali na Dolnym Śląsku, obaj są niedoszłymi
emerytami. Wiele także dzieli. O ile Rapacki ma bardzo dobrą opinię
u większości policjantów, to o Tusińskim różnie wypowiadają się na
swoim forum. – Wynik jest dla niego ważniejszy od podwładnych.
Gdybym miał iść w ciemno za którymś z nich, to bez wątpienia za
Rapackim – mówi policjant z Niezależnego Forum Policyjnego.
Od wielu miesięcy staraliśmy się o uzyskanie dokumentów z
Prokuratury Okręgowej w Opolu oraz Biura Kontroli Komendy Głównej
Policji. Urzędy te miały sprawdzić okoliczności uzyskania przez
Tusińskiego z policji dwóch mieszkań. Okazuje się, że całkowicie
pominęły one przedstawione powyżej kwestie. Zajmowały się głównie
ustalaniem, czy Tusiński zgodnie z przepisami otrzymywał
dofinansowanie za zamieszkiwanie w hotelu podczas służby w Poznaniu –
chociaż akurat do tego miał ustawowe prawo.
– Moim zdaniem posłużono się Rapackim – mówi oficer z KGP, któremu
pokazaliśmy dokumenty. – On w bezpośredni sposób nie wyraził zgody
na ten przydział dla Tusińskiego i nie sądzę, by to zrobił, gdyby
sprawa kiedykolwiek trafiła do niego na biurko. Nazwisko Rapackiego
w tej sprawie stało się kołem ratunkowym dla Tusińskiego. Żaden
uczciwy glina nie jest chętny, by pogrążyć Adama z uwagi na jego
autorytet. Pewnie dlatego ukręcono sprawę w KGP. Szczególnie, że
tutaj jest wielu ludzi, z którymi Rapacki wcześniej pracował.
Krzysztof M.Kaźmierczak