> Jako lekarz mogę stwierdzić, że pozostawienie gazy w sercu
> pacjenta jest de facto zabiciem go. Pacjent nie miał absolutnie
> żadnej szansy na przeżycie.
Ale okazuje się, że przeżył:
wyborcza.pl/1,76842,6008296,Prokuratura_ostatecznie_umorzyla_watek_zabojstwa_w.html
• Narażenie Feliksa M. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty
życia. 22 listopada 2006 r. dr G. wszczepił mu sztuczną zastawkę, po
operacji w jamie serca została tzw. rolgaza (gazik). Reoperację -
usunięcie gazika - przeprowadzono po kilku dniach. Pacjent zmarł 70
dni od zabiegu. Zdaniem prokuratury dr G. zlekceważył sygnał
instrumentariuszki o pozostawionym w sercu gaziku.
O ile dobrze pamiętam opinia biegłego była taka, że o ile
pozostawienie gazika było w oczywisty sposób błędem, to już decyzja
o tym, żeby ponownie otworzyć serce i go wyjmować dopiero po pewnym
czasie, a nie natychmiast, była jak najbardziej prawidłowa.
Prokuratura czepiała się o tą decyzję, a nie o fakt zostawienia
gazika.
W tym kontekście decyzja SN jest niezrozumiała. Chyba że chodzi o
inną sprawę, o odszkodowania za błąd w sztuce.