Komentarze do artykułu
Sprawa przyczynienia się do śmierci pacjenta dr. G wraca do sądu
Sąd Najwyższy uchylił decyzję o umorzeniu śledztwa ws. przyczynienia się do śmierci pacjenta dr. Mirosława G. - byłego ordynatora kardiochirurgii ze szpitala MSWiA w Warszawie. Według SN, nienależycie zbadano zażalenie rodziny zmarłego pacjenta Floriana M., w sercu którego w czasie operacji pozostawiono gazę, którą usunięto dopiero po tygodniu.
Re: Tzn. że racja jest po stronie Min. Ziobro...
Bzdura somatico, idź sobie w spokoju poczytać kpk i kpc. NIKT, a już
na pewno nie Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w
jednym, na dodatek będący człowiekiem teoretycznie wykształconym, bo
po aplikacji prokuratorskiej, NIE MA PRAWA przesądzic publicznie o
czyjejkolwiek winie.
To może zrobić tylko: sąd
1/w prawomocnym wyroku,
2/po przeprowadzeniu postępowania sądowego, które w przypadku
poważnych przestępstw następuje:
3/ po przeprowadzeniu przez prokuratora śledztwa i:
4/ po wniesieniu do sądu aktu oskarżenia.
WSZYSTKIE 4 przesłanki muszą być spełnione, aby uznać kogoś winnym.
Podanie wyroku do publicznje wiadomości TO PRZESŁANKA NR 5 - Sąd w
wyroku MOŻE ORZEC, z uwagi na społeczną wagę przestępstwa, podanie
wyroku do publicznej wiadomości. Brak takiego orzeczenia oznacza
ZAKAZ publikacji wyroku.
W polskim prawie obowiązuje zasada domniemania niewinności - nawet w
odniesieniu do seryjnego mordercy złapanego na gorącym uczynku.
Tę podstawową dla praw człowieka zasadę z premedytacją, dla
doraźnych celów politycznych i w świetle reflektorów złamał Minister
Sprawiedliwości. Człowiek po aplikacji prokuratorskiej. Prawnik.
Absolwent UJ.I Prokurator Generalny w jednym.
Mały, podły człowieczek, który niemalże zniszczył wielkiego lekarza
i dobrego, szlachetnego człowieka.
Na dodatek w przypadku Doktora G. nie chodziło tu o seryjnego
mordercę, bandytę czy nawet pijanego sprawcę wypadku samochoddowego
ze skutkiem śmiertelnym, ale o wybitnego i oddanego pacjentom
lekarza, który CO NAJWYŻEJ i w NAJGORSZYM RAZIE, po udowodnieniu
przez biegłych, że gazik przyczynił się do śmierci pacjeta mógł być
w tym przypadku winien niedopełnienia pewnych obowiązków. ALE NA
ETAPIE medialnej nagonki Ziobry-małego człowieczka na DOktora jako
żywo DOWODÓW NA TO NIE BYŁO. I do dzisiaj NIE MA.