Nie chodzi o możliwość prywatnego manifestowania wiary, tylko o to, aby każdy
mógł się czuć "u siebie" w urzędzie, szkole czy w innym miejscu publicznym.
Dlatego nie powinno być żadnych symboli religijnych w urzędach i szkołach
publicznych.
Z tych samych praw wypływa również pewność, że nikt nie może zabronić noszenia
krzyża na piersi, wieszania sobie krzyżyka w taksówce czy obecności tegoż w
miejscach prywatnych (takich jak szkoła prywatna czy społeczna).
Z podobnych powodów nie można również zlikwidować dostępności kapelanów w
wojsku, szpitalach czy w policji (a tu, akurat mnie to gryzie, ale cóż, to
jest kwestia praw człowieka i to one są nadrzędne). Nie oznacza to jednak, że
to Państwo ma za to płacić.
Biskup udaje, że tego nie rozumie, bo wojenka to fajna rzecz. Może uda się
wyrwać jeszcze parę milionów dla Kościoła?
--
Lewy sierpowy - lewicowypunkt widzenia