Kwestia kultury osobistej się kłania
Czytając wpisy co po niektórych w tym wątku wyrażających oburzenie dla zakazu
dochodzę do wniosku, że nie wynieśli jakichkolwiek dobrych manier ze swoich
rodzinnych domów. Albo więc rodzice byli "chomątami spod Grójca", gdzie (za
przeproszeniem) srało się gdzie popadnie, pluło się przed siebie, nie zwracało
się uwagi na otoczenie i nie znało się pojęcia altruizmu wobec innych, albo
popadli w nałóg rozmów telefonicznych, co winno kwalifikować się jeśli nie do
leczenia, do przynajmniej do lekarskiej czy też psychologicznej konsultacji.
Każdy kulturalny człowiek bowiem szanuje spokój innych i nie zakłóca go durnymi
opowiastkami o ilości potrzebnego cukru do zrobienia szarlotki jadąc tramwajem i
zmuszając innych do wsłuchiwania się w te jakże ciekawe opowieści. Kino, teatr,
szpital, przychodnia, apteka, bank i także środki komunikacji miejskiej to nie
miejsca na zmuszanie innych do wsłuchiwania się w te "życiowe problemy". Masz
pilny telefon... odbierz go, przeproś za niemożność prowadzenia rozmowy, wysiądź
na najbliższym przystanku i oddzwoń.
"No siema, właśnie jadę tramwajem, mijam Terranovą, zaraz będę przy Centralnym,
spoko u mnie zajebiaszczo"... to naprawdę temat nie mogący poczekać kilku chwil
potrzebnych na dojechanie do przystanku i kontynuowanie go po opuszczeniu
pojazdu, a przede wszystkim uszanowanie prawa do spokoju dla innych współpasażerów?
Cóż... widać niektórzy pojęcia kultury osobistej nawet nie powąchali. Świadczy
to o Was, o Waszej prostocie, braku zrozumienia dla innych, a przede wszystkim
braku szacunku dla innych ludzi.
POPIERAM POMYSŁ W CAŁEJ ROZCIĄGŁOŚCI !!! Nie zmuszajcie innych pasażerów do
wsłuchiwania się w "zajebiaszczość wczorajszej impry". Nas to NAPRAWDĘ nie
obchodzi !!!