Pizza Hutt, KFC, McDonald... niestety droższych, bardziej
luksusowych nie znam, jako, że nie chadzam, nie wątpię jednak, że
takie istnieją.
Do dziś (mimo zakazu) widzę młodzież z petem w zębach siedzącą na
przystankowej ławeczce i trującą biernych, bo rodzic nie raczył
wpoić podstawowych zasad dobrego wychowania. Przeszkadza mi taka
młodzież, wpływając niekorzystnie na mój układ nerwowy, co w
przyszłości może spowodować moje (i biernych, którzy zetknęli się z
młodzieżą) długie i kosztowne leczenie, stąd jestem za tym, aby
młodzież ta miała zakaz pokazywania się w miejscach publicznych.
Przeszkadzają mi też grubasy! Rażą moje poczucie estetyki i narażają
państwo na koszty związane z chorobami związanymi z otyłością, stąd
jestem za wprowadzeniem zakazu sprzedawania takim ludziom produktów
powyżej określonego limitu kalorii! I tak dalej...
Ktoś napisał, że wolność jednych (palących), kończy się wówczas,
jeśli wchodzi na wolność innych (niepalących). I vice versa.
Niedmuchanie na ludzi dymem tytoniowyn np. na przystankach to
kwestia kultury, a nie zakazów. Zakaz palenia w pociągu poskutkował
nie dość, że zaszczanymi, to jeszcze okopconymi kiblami. To samo
będzie w knajpach.
Dla mnie zakaz może istnieć. Najwyżej nie będę chodzić do knajp.
Ktoś (ten sam od cytatu o wolności) napisał, że nie o szczucie
powinno chodzić, a o komfort niepalących. A ta ustawa to szczucie i
dyskryminacja mniejszości.
Palacze, zorganizujmy paradę równośći ;D
--
[
*] w pół...
To dlatego tak właśnie lubiłem literaturę, że tam liczą się tylko
Ci, którzy idą w pojedynkę i nie wierzą w to, że ktoś im kiedyś
wytłumaczy, o co im właściwie chodziło przez cały czas.