www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrIssue=1332&NrSection=1&NrArticle=161495&IdTag=238
Oddajcie zbór torunianom!
20 lat temu fundacja Marka Żydowicza przejęła dawny kościół ewangelicki. Dla
Torunia to zmarnowany czas
Marek Nienartowicz, Piątek, 5 Lutego 2010; aktualizowano: 05.02.2010 10:16
Zmniejsz tekst Domyślna wielkość tekstu Powiększ tekst
Patent Marka Żydowicza jest prosty - jedna impreza na rok w siedzibie Tumultu.
Czas jednak skończyć z fikcją. Budynek zboru na Rynku Nowomiejskim trzeba
odzyskać dla miasta!
image
Dawny kościół pw. Świętej Trójcy na Rynku Nowomiejskim - jak długo jeszcze
będzie symbolem bezsilności miasta? / Fot. Jacek Smarz
Marek Żydowicz gra na nosie władzom Torunia, ale przede wszystkim mieszkańcom.
„Nowości” sprawdziły akt notarialny z 21 maja 1990 roku i księgę wieczystą
nieruchomości. Wskazano w nich, że przekazywany przez miasto fundacji Tumult
budynek po zborze ewangelickim na Rynku Nowomiejskim jest przeznaczony pod
galerię sztuki, salę koncertową, miejsca kongresów, sympozjów, festiwali oraz
działalność gospodarczą.
Bilans 20 lat jest marny: spektakle festiwalu teatralnego Kontakt, wystawy
National Geographic czy kalendarza Pirelli, próba stworzenia kina. Działał też
pub. Zatrważająco mało jak na fundację, która, według pierwotnego statutu,
powinna „stworzyć aktywne centrum życia artystycznego w Toruniu”. To co się
dzieje w ostatnim okresie, to już jednak jawna kpina.
Reklama
Reklama
W 2009 roku była jedna, dosłownie jedna impreza w budynku o kubaturze 10,5
tysiąca metrów sześciennych! Udostępnianie obiektu na kilka godzin jako bazy
imprez sportowych czy kulturalnych trudno traktować poważnie. Tę jedyną imprezą
była majowa wystawa z okazji 80. urodzin i 54 lat pracy naukowej prof. inż.
arch. Jana Tajchmana.
- Pan Żydowicz chętnie udostępnił budynek - mówi Jan Tajchman. - Nie wiązało się
to z żadnymi opłatami. Co więcej, pracownicy fundacji przygotowali folder z
okazji wystawy. Za to wszystko jestem bardzo wdzięczny.
Wygląda jednak na to, że Marek Żydowicz nie przypadkiem postąpił w taki sposób.
To część jego sprytnej taktyki, mającej go uchronić przed odebraniem przez
miasto nieruchomości. W akcie notarialnym znalazł się zapis, że umowa z miastem
może być rozwiązania, jeśli budynek nie będzie wykorzystywany zgodnie z
przeznaczeniem. A przecież nie jest!
- Niestety, wystarczy, że Tumult zorganizuje dosłownie jedną imprezę rocznie i
może twierdzić, ze realizuje statutowe cele fundacji. Mało tego. Może pod nie
podciągnąć każde odbywające się w budynku spotkanie dotyczące organizowanego
przez Tumult w Łodzi festiwalu Camerimage - usłyszeliśmy od jednego z miejskich
urzędników.
- Nasi prawnicy dokładnie przeanalizowali dokumenty. Nie ma szans na odebranie
budynku - mówi Janusz Milanowski z Urzędu Miasta.
Miasto postanowiło jednak egzekwować obowiązki Tumultu w inny sposób. Dwa lata
temu podniosło fundacji opłatę roczną za wieczyste użytkowanie gruntu. Naliczyło
Tumultowi 5.293,35 zł. Dla fundacji organizującej festiwal Camerimage z budżetem
w 2009 roku - jak donosiły media - około 5.500.000 zł to żadne pieniądze. A
jednak. Marek Żydowicz rozpoczął spór prawny z miastem.
Pierwszą rundę przegrał. Samorządowe Kolegium Odwoławcze, do którego odwołał się
prezes Tumultu, przyznało miastu rację. Sprawę Marek Żydowicz skierował jednak
do sądu.
- Poprzednia stawka opłaty rocznej to były jakieś śmieszne pieniądze - mówi
Wiktor Krawiec, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Miasta. -
Naliczyliśmy nową, gdyż uznaliśmy, że budynek jest wykorzystywany na cele
usługowe, a nie kulturalne. Tumult upiera się jednak przy celach kulturalnych.
Wtedy bowiem obowiązuje bonifikata i płaciłby około jednej dziesiątej naliczonej
stawki.
O sprawę sporu z miastem o opłatę roczną oraz o inne kwestie chcieliśmy zapytać
Marka Żydowicza.
- Bez komentarza - stwierdził i przerwał połączenie telefoniczne.