Komentarze do artykułu
Młodzi kierowcy pod kontrolą i prawo jazdy na quady. Nowe prawo
Początkujący kierowcy będą musieli jeździć przez dwa lata pod specjalnym nadzorem, ale ich samochody nie będą znakowane tzw. "zielonym listkiem". Żeby wyruszyć w drogę quadem trzeba będzie mieć prawo jazdy, a motorem o dużej mocy co najmniej 24 lata. Jeszcze w tym roku.
Re: Młodzi kierowcy pod kontrolą i prawo jazdy na
Sytuacja: jedziesz na otwartej przestrzeni, słoneczko świeci, przed tobą
ciągnik/maluch/inny nie za szybki pojazd, zabierasz się do wyprzedzania
równocześnie zbliżając się do linii lasu, a tu nagle z tejże zacienionej strefy,
jakby znikąd, pojawia się jadący 120+km/h pojazd koloru szaro/czarnego, który w
tym cieniu jest niemal niewidzialny. I tu właśnie m.in. przydają się światła.
W Niemczech mniej wypadków: ależ oczywiście, że tak. Jakiś czas temu jechaliśmy
ze znajomymi na targi do Lipska. Trasa: Warszawa - Leipzig. +/- 50% w Polsce,
50% w Niemczech.
Czas przejazdu przez rodzimy teren: 8h bodajże; ruch jak cholera, GPS się nie
zamyka odnośnie wszelkich skrzyżowań i innego badziewia i jeszcze trzeba było
jakiś wypadek omijać polnymi drogami, bo 2 pasy bez pobocza i kompletny paraliż
spowodował. Gdyby nie spory kawałek na A2, to byśmy pewnie z 10-12h jechali, a
bezpieczeństwo też na wątpliwym poziomie.
Wjazd do Niemiec: autostrada, GPS: "Jedź 130km prosto" i aż żal, że nie było
tempomatu. Po 130km, "Trzymaj się lewego pasa", "Jedź 120 km prosto".
Przejechaliśmy drugie pół trasy nie skręcając nawet bardzo kierownicą, na trasie
gdzie w najwęższym miejscu były 3 pasy w naszym kierunku.
I co by nie mówić, ja głównie tutaj doszukiwał bym się tej różnicy. Bo w
Niemczech jadąc gdzieś jedziesz 20km po równych jak stół drogach lokalnych,
potem dowolny dystans na autostradzie, gdzie trzeba mieć solidnego pecha, żeby
stać się ofiarą wypadku, a potem znowu max 20km lokalnie.
Inna sprawa, że Polscy kierowcy zachowują się na drodze w większości (może nie,
ale tych na pewno widać bardziej) jak stado pawianów. Np. jadąc na odcinku
Lublin-Chełm (60km z grubsza) nie zdarzyło mi się jeszcze zaliczyć przejazdu,
żeby jakiś łoś nie wyprzedzał pod górę, po podwójnej ciągłej i jeszcze wpadając
na obszar wyłączony z ruchu i pas do zjazdu w lewo dla przeciwnego pasa. Sorry,
ale to jak wypadek z timerem. Najchętniej sam bym go zatrzymał i odstrzelił, bo
tego się już chyba nie da wyleczyć.
I na to z kolei (poza niespecjalnymi drogami, ale skoro są kiepskie, to może
łaskawie ludzie przestaną na nich 150 zapieprzać, nawet nie starając się
zwalniać w terenie zabudowanym, bo na CB powiedzieli, że czysto) zwalił bym
większą ilość wypadków u nas.
I jak to było... dziękuję dobranoc.