Generalnie to rozumowanie ma ogolnie, sens ale pozwole sobie
skomentowwac 3 akapity:
>Ameryka jest jeszcze potęgą więc trzeba było i Jej
coś dać w postaci szefa MSZ
Polsak Ameryce nie musi nic dawac. Dzisiejsza Ameryka Polski nie
dostrzega. Europe minimalizuje, sojuszy szuka gdzie indziej i gdzie
indziej widzi zywotne dla swych interesow problemy. Byle nic od USA
nie chciala, to Polska USA nie interesuje na dzien dzisiejszy
kompletnie. Czy szefem MZS bedzie Radek czy Pomadek- bez roznicy.
Clontonowa ze swego stanowiska nie ma ze swym polskim odpowiednikiem
zadnych istotnych spraw do omawiania i tak....
>Szybko pani
Jabłonka stała by się polską Clintonową w tym sensie że też wpływała
>by na męża.Różnica
Byc moze. To polska tragedia ale i pewien ponury standard. Piszaca w
podrzednej kolumnie "Opinie" dziennikarka , autorka dwoch mizernych
ksiazek steruje z lozka polityka 38 - milionowego panstwa w srodku
Europy. Tragikomedia ?
>Obecny Prezydent udowodnił że sam też widzi konieczność współpracy
z USA choćby w ramach przeciwwagi
I tu mamy asymetrie, bo po "starym" Bushu zaden prezydent
amerykanski nie widzial takowej i podejrzewam ze kolejni tez nie
beda. Polska skazana jest na EU, szkoda ze Polakom i polskim
politkom tak trudno to zrozumiec.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.