U nich to nawet szczac nie wolno :-) A bylo tak:
Znam tych od polowy lat 80-tych - raczkowali wtedy w Niemczech i raz i mnie
probowali omotac. Lapali na ogloszenia o pracy, ze niby "uczac sie pracujesz"
i to za kase.
Poszedlem, kazali siedziec i pisac. Po koleji, ze sciana to nie sciana a
ograniczenie twojej przestrzeni, ze sufit dzieli cie od niebios i takie inne
pierdoly banalne. I co wazne: przez 8 godzin ZABRONILI ISC SIE WYSZCZAC.
Wiec jak cie tak pecherz przycisnie, mysli koncentrujesz ma sikaczu, to
przestajesz kontrolowac, co ci dyktuja i piszesz, piszesz i polykasz te
piedroly, jak prawdy objawione.
Poszedlem na drugi dzien jeszcze, kasa to kasa. A tam juz uczestnicy
dyskutuja, ze hej, ze to wszystko ciekawe, nowe i moze i wazne i prawda... O!
- mysle, przyneta bierze...
Posiedzialem jeszcze drugi dzien (uprzednio malo pilem, to i ze szczaniem nie
bylo problemu) i tak patrzylem na coraz bardziej pograzajace sie w euforii
durne geby uczestnikow.
Prosty trik. Trzymaj mocz wiele godzin, beda fazy ze ledwo wytrzymasz i fazy,
gdy chwilowo ulzy - i to jak eurofia - a za chwile znow cie przycisnie, sie
spocisz by za kolejna chwile ulgi przezyc znow euforie. A te chwile euforii
potem kojarzysz z prawdami objawionymi pt "Dianetyka" autorstwa Rona L.
Hobbarda. K
Poszedlem jeszcze trzeciego dnia - po kase za dwa dni - ale gdzie tam! Zamiast
tego namawiali, zebym zostal, ze zrobilem postepy (chyba we wstrzymywaniu
moczu...), ze jestem juz dalej, niedaleko i coraz blizej.
Wiec osralem ta kase. Ale wydzwaniali za mna jeszcze kilka tygodni, a to na
slodko, a to z zaleniem sie, az sie wkurzylem i puscilem kilka razy soczysta
wiazanke, widocznie uznali, ze chamstwa nie chca i dali spokoj.
Chyba wpadne do nich stesknilem sie, glupoty wiele wszedzie ale takiej to ze
swieczka szukac.
--
Myśl swoje, ale myśl.