Komentarze do artykułu

Dziecko odebrane matce siłą. Sąd: nie było nieprawidłowości

Lustracja przeprowadzona przez służby nadzorcze Sądu Okręgowego w Kaliszu nie wykazała jakichkolwiek nieprawidłowości podczas przymusowego odebrania w Kobylej Górze (Wielkopolska) dziecka matce i przekazania go ojcu.

Dziecko odebrane matce siłą. Sąd: nie było niep... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nieludzkie prawo
    • Nie bylo zadnych uchybien ?! Wszysko odbylo sie zgodnie z prawem ?!!
      Powoli przestaje wierzyc w sprawiedliwosc ......:(
      Ocencie sami pomozolkowi.pl/
      • Cóż z tego, że wszystko wykonano zgodnie z procedurą, jeśli efekt był taki, jak
        widzieliśmy na załączonym filmie.

        Z najściślejszego przestrzegania prawa bierze się największe bezprawie.
      • millianca napisała:

        > Nie bylo zadnych uchybien ?! Wszysko odbylo sie zgodnie z prawem ?!!
        > Powoli przestaje wierzyc w sprawiedliwosc ......:(
        > Ocencie sami pomozolkowi.pl/

        wszystko na pewno nie, przynajmniej kilku krzykliwych oponentow powinno dostac
        zarzuty za obrazanie policjantow.
        a jesli chodzi o meritum tej sprawy, to szkoda ze nie znamy powodow, dlaczego
        sady zdecydowaly oddac dziecko ojcu. mozna tylko przypuszczac, ze matka musiala
        niezle narozrabiac, bo wygrac batalie o dziecko w polsce jako ojciec to szansa
        jeden na tysiac.
        • Prosze, przeczytaj co to jest Syndrom Gardnera .
          "Dr Richard Gardner, psychiatra sądowy 25 maja 2003 roku popełnił samobójstwo. Richard Ducote, prokurator powiedział po jego śmierci: "Módlmy się, aby głupota jego niedorzecznej teorii PAS umarła razem z nim". Stwierdził on również, że Gardner popełnił samobójstwo ponieważ "nie zniósł zniszczenia swojej koncepcji"."
          pl.wikinews.org/wiki/Dzieci_z_PAS_odbierane_rodzicom_i_umieszczane_w_plac%C3%B3wkach_wychowawczych

          Matce odebrano dziecko, bo byla nadopiekuncza :/
        • > a jesli chodzi o meritum tej sprawy, to szkoda ze nie znamy
          powodow, dlaczego
          > sady zdecydowaly oddac dziecko ojcu. mozna tylko przypuszczac, ze
          matka musiala
          > niezle narozrabiac, bo wygrac batalie o dziecko w polsce jako
          ojciec to szansa
          > jeden na tysiac.

          No nie, bo napisanie, że matka jest narkomanką albo leczy się na
          schizofrenię albo nie ma żadnego dochodu i dnie spędza na piciu z
          kilkoma konkubentami - to wszystko zupełnie nie pasowałoby do
          koncepcji artykułu prasowego. Miał być kolejny skandal z niesłusznym
          odebraniem matce dziecka, a tu pechowo nie wyszło...
          • michalw4 napisał:

            > No nie, bo napisanie, że matka jest narkomanką albo leczy się na
            > schizofrenię albo nie ma żadnego dochodu i dnie spędza na piciu z
            > kilkoma konkubentami - to wszystko zupełnie nie pasowałoby do
            > koncepcji artykułu prasowego. Miał być kolejny skandal z niesłusznym
            > odebraniem matce dziecka, a tu pechowo nie wyszło...
            • pomozolkowi.pl/
              wyborcza.pl/1,87648,7533541,Olek_pelen_wiary_w_ten_swiat.html
              Okiem psychologa pomozolkowi.pl/page/12
              Kazimierz Koruba , psycholog:
              "Czy rzeczywiście Olek, którego wychowuje mama i dziadkowie,
              doznawał tak wielkiej krzywdy i szkody, że konieczne było dla jego
              dobra wyrwanie go matce z rąk, bez względu na wszystko, bez względu
              na potężny uraz jakim było dla 9-letniego chłopca to okrutne
              postępowanie ludzi, zawodowo pomagających dzieciom i rodzinie.
              Jedyną krzywdą psychologiczną, według biegłej sądowej, jakiej
              doświadczał Olek było to, że jego mama „uzależniała go od siebie
              psychicznie” . Pomijając nawet całą tę okropną sytuację rozwodu w
              wyniku, której Olek w naturalny sposób szukał oparcia w matce, z
              którą był przecież na co dzień, to każdy najbardziej nawet
              niedouczony psycholog powinien wiedzieć, że zależność psychologiczna
              dziecka od matki jest w tym okresie rozwojowym zjawiskiem całkowicie
              naturalnym."
              "A więc odnośnie pierwszego zagadnienia, to śmiem twierdzić, że tzw.
              badanie psychologiczne Olka w dniu 21.07.2009r. odbyło się z
              pogwałceniem wszelkich, nawet najbardziej minimalnych standardów
              badań psychologicznych."


          • michalw4 napisał:
            No nie, bo napisanie, że matka jest narkomanką albo leczy się na
            > schizofrenię albo nie ma żadnego dochodu i dnie spędza na piciu z
            > kilkoma konkubentami - to wszystko zupełnie nie pasowałoby do
            > koncepcji artykułu prasowego. Miał być kolejny skandal z
            niesłusznym
            > odebraniem matce dziecka, a tu pechowo nie wyszło...

            Gdybyś się trochę potrudził, to znalazłbyś w necie odpowiedź, wiele
            o tym pisano.Sąd odebrał matce dziecko po opinii psychologa, który
            stwierdził,że syna wiąże z matką zbyt mocna więź, co może źle się
            odbić na jego psychice. Dziękuję Bogu,że moje dzieci są już
            pełnoletnie, bo inny sąd mógłby stwierdzić,że kocham je zbyt mocno.


        • Kuratorskie odebranie dziecka matce jest efektem
          trwającej od kilku lat sprawy rozwodowej w
          Sądzie,kilkuletniej obserwacji rodziców i dziecka
          oraz kilkukrotnego bad.całej rodziny w RODK.Matka
          wyjechała z Poznania w 2003r.)Od tego czasu
          utrudniała ojcu kontakty z dzieckiem.Od 2004r
          toczy się postępowanie sądowe.Początkowo matce
          przyznano bezpośrednią opiekę nad synem,a ojcu
          zagwarantowano 2 weekendy w mieś,część wakacji i
          ferii.Matka nie zamierzała tego
          respektować.Składała kolejne zażalenia na
          postanowienia Sądu i "pracowała "nad
          dzieckiem.Efektem były pogłębiające się zaburzenia
          emocjonalne u dziecka stwierdzone w kolejnych
          bad.w RODK.Po jednym z takich badań zasugerowano
          przekazanie opieki ojcu,jeśli matka nie zmieni
          swojego postępowania.I ona tego nie zrobiła.W 2008
          r opiekę otrzymał ojciec.Matka nie reagowała na
          prośby o dobrowolne przekazanie syna ojcu.Stąd
          odbiory kuratorskie.Ten był czwarty.Trzy
          wcześniejsze zostały uniemożliwione przez grupę
          agresywnie zachowujących się osób zorganizowanych
          przez matkę.Obecnie spodziewając się podobnych
          zachowań ,bezpieczeństwo obecnych tam osób
          zabezpieczała policja co jak widać było
          konieczne.Bad.psychologiczne wykazały ,że
          przekazanie dziecka ojcu przyniesie mu mniej strat
          niż dalsze przebywanie z indoktrynującą je
          matką.Ojciec w wyznaczonych sądownie terminach
          przyjeżdżał do dziecka i widział je tylko wtedy
          kiedy matka miała akurat dobry humor. Swojej
          wytrwałości zawdzięcza to,że matce nie udało się
          zerwać jego więzi z synem. Cała sytuacja jest
          efektem działań matki.
      • Oczywiście,że odbyło się wszystko z prawem.Gdyby matka zgodziła się już 2 lata
        temu na dobrowolne przekazanie syna ojcu w ogóle nie doszłoby do żadnego z
        czterech odbiorów kuratorskich.Ale ona wolała zorganizować
        protest,szarpaninę,harmider nie zwracając uwagi na to,jak w tym wszystkim będzie
        się czuło dziecko.3 razy takimi poczynaniami udało jej się udaremnić
        odbiór,zapewne myślała,że uda jej się kolejny raz.
      • A ja właśnie zaczęłam w nią wierzyć.Przez całe lata matka lekceważyła i łamała
        prawo i nie poniosła z tego tytułu żadnych konsekwencji.Kiedy swoimi
        poczynaniami doprowadziła do decyzji o przejęciu opieki nad synem przez ojca nie
        zmieniła swojego postępowania.Wbrew prawomocnemu postanowieniu Sądu
        przetrzymywała dziecko ,zamiast dobrowolnie oddać je ojcu.Kochająca matka
        oszczędziłaby w ten sposób dziecku niepotrzebnego stresu i przeżyć.Ta jednak nie
        tylko dopuściła do odbioru kuratorskiego,ale również wpłynęła na jego przebieg
        organizując protest pod domem.To agresywne i wulgarne zachowanie tych ludzi było
        niezgodne z prawem,gdyż czynnie próbowali zapobiec wykonaniu postanowienia Sądu
        a przebieg odbioru zależy od okoliczności w jakich jest przeprowadzany.
      • millianca napisała:

        > Nie bylo zadnych uchybien ?! Wszysko odbylo sie zgodnie z prawem ?!!
        > Powoli przestaje wierzyc w sprawiedliwosc ......:(
        > Ocencie sami pomozolkowi.pl/

        Krótko i konkretnie: Jeśli sąd zabiera matce dziecko po to by przekazać je
        ojcu, to znaczy, że mamusia ma porządnie zryty beret. Jeśli w tym kraju 3% ojców
        dostaje dzieci po rozwodach, czy rozstaniach się z ich matkami to o czymś świadczy.

        --
        www.kravmaga-wschod.org.pl
        "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest
        powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
    • są lekceważone a tych którzy zgodnie z prawem te wyroki egzekwują oskarża sie
      o przestępstwo.
      • wyrok sądu nie usprawiedliwia w żaden sposób tego w jaki sposób
        zabrano to dziecko.
        • Odbiór kuratorski był spowodowany postawą matki,która od 2008r bezprawnie
          przetrzymywała dziecko(wbrew prawomocnemu postanowieniu Sądu),nie reagowała na
          próby porozumienia się z nią w kwestii dobrowolnego przekazania syna ojcu.Ten
          był czwarty,trzy pierwsze próby miały miejsce w 2008r,lecz były udaremnione
          przez grupę agresywnie zachowujących się osób zwołanych przez matkę.Wtedy
          uczestniczyli w nim:ojciec,kurator,psycholog i 2 policjantów.Nie zdołali
          wyegzekwować postanowienia Sądu.Dlatego teraz obecnych było więcej
          policjantów,celem zabezpieczenia terenu i ochrony uczestniczących w nim osób.To
          matka doprowadziła do konieczności takiego właśnie wyegzekwowania wyroku
          Sądu,ona też jest autorka jego scenariusza.Dziecko w tym wszyst5kim było dla nie
          najmniej ważne.
      • Jak więc je szanować i respektować ich wyroki?
      • z wyroków tzw. niezawisłych sądów robi się jakiś fetysz, któremu w
        żaden sposób nie można uchybiać ani okazywać mu lekceważenia.
        Ludziom jednak z mocy porządku naturalnego przysługuje prawo do
        samoobrony, do niwelowania na własną rękę niesprawiedliwości, jakie
        prokuruje niewłaściwa działalność organów państwa. Exemplum: Litwin
        Kedys, który w odpowiedzi na postanowienia tzw. niezawisłych sądów,
        które odmawiały podjęcia postępowania w sprawie gwałtów na jego
        córce, sam wymierzył sprawiedliwość, do czego miał naturalne prawo.
        To niezbywalne prawo znajduje też w Polsce ustawowy wyraz, choć
        ograniczony do ekstraordynaryjnych wypadków. Otóż obywatel ma prawo
        bronić się przed zgodnymi z prawem działaniami władzy, jeśli są one
        oczywiście merytorycznie niesłuszne i prowadzą do nieodwracalnych
        uszkodzeń dobra prawnego (np. psychiki dziecka). Może w tym celu,
        jeśli nie da rady inaczej, nawet wystrzelać policjantów.
        • Trzeba wyjść na ulicę i zademonstrować przeciwko skorumpowanej władzy. Dopóki
          wszystko można załatwić za pomocą mediów robiących wodę z mózgu prostym ludziom,
          dopóty lew śpi w szafie. Zobaczylibyśmy go jakbyśmy chcieli zrobić porządek w
          tym , niestety, "dzikim" kraju. Pokazał by nam swoje pazury i w końcu musiał się
          ujawnić.
        • Z orzeczeń sądów nie robi się fetyszu, tylko te orzeczenia należy wykonywać,
          ponieważ jesteśmy państwem prawa. To jest jedna z cech państwa cywilizowanego.
          Wyroki wydawane są w im. RP, dlatego nie można ich lekceważyć. Co innego się z
          nimi nie zgadzać; mamy możliwość ich zaskarżania. Prawdą jest, że człowiek
          posiada niezbywalną godność i związane z tym pewne prawa: do życia, wolności
          etc. Kwestią sporną jest co się w tym mieści, ale to nie jest w tej kwestii
          najważniejsze.

          Twoją opinię śmiało można umieścić obok kultowej sceny z "Samych swoich" : sądy
          sądami, a sprawiedliwość jest i tak po naszej stronie.
          Przyjąłeś subiektywne poczucie odczuwania sprawiedliwości(słuszności), co jest
          najprostszą drogą to totalnego bałaganu, na co ja osobiście zgodzić się nie
          mogę. Sądy(przynajmniej pion cywilny jak mamy w tym przypadku) są od
          rozstrzygania sytuacji sytuacji konfliktowych, czyli są dwa podmioty które mają
          sprzeczne interesy i idą one ze swoim problemem do sądu. Sąd musi rozstrzygnąć
          sprawę jednemu na korzyść, drugiemu nie. I ten co przegrywa przeważnie będzie
          uważał wyrok za niesprawiedliwy. Wg Ciebie wyrok sprawiedliwy byłby tylko wtedy,
          gdyby obie strony konfliktu uznały go za sprawiedliwy(co jest w praktyce
          niemożliwe). W tym konkretny przypadku sąd uznał prawa ojca a nie matki. I matka
          oczywiście uważa go za niesprawiedliwy, ale ojciec jest przeciwnego zdania.
          Żyjemy w państwie prawa, więc wyroki powinny być egzekwowane, bo inaczej wymiar
          sprawiedliwości byłby tylko fasadą.
          Obywatel ma prawo się bronić przed bezprawnymi działaniami państwa, ale tylko
          legalnie. Co więcej, piszesz o sytuacji zgodnej z prawem ale niesłusznej i
          bezpośredniej reakcji na nie. Odpowiem Ci tak: nie dość, że nie masz takiego
          prawa to jeszcze nawet nie masz prawa jak ona jest ewidentnie bezprawna(np.
          policjanci którzy pomylili Cię z poszukiwanym bandytą--> NIE MASZ prawa stawić
          im oporu nawet jeśli się pomylili).
          • gamma_m napisał:

            > Obywatel ma prawo się bronić przed bezprawnymi działaniami państwa, ale tylko
            > legalnie. Co więcej, piszesz o sytuacji zgodnej z prawem ale niesłusznej i
            > bezpośredniej reakcji na nie. Odpowiem Ci tak: nie dość, że nie masz takiego
            > prawa to jeszcze nawet nie masz prawa jak ona jest ewidentnie bezprawna(np.
            > policjanci którzy pomylili Cię z poszukiwanym bandytą--> NIE MASZ prawa sta
            > wić
            > im oporu nawet jeśli się pomylili).

            z tym sie nie zgodze. generalnie okolicznosci wylaczajace bezprawnosc czynu lub
            wine obowiazuja w stosunku organy wladzy-obywatel te same co wszedzie indziej. a
            wiec obrona konieczna czy stan wyzszej koniecznosci tez musi byc mozliwy. gdy
            zas np. obrona konieczna bedzie mozliwa, legalne bedzie tez dzialanie obywatela.
            sytuacje znam lepiej na gruncie prawa niemieckiego i tutaj mozna dodac tylko
            jedno zastrzezenie (i moze wlasnie o taka sytuacje ci chodzilo) - w przypadku
            przestepstw typu napasc na funkcjonariusza (a dokladnie - opor przeciwko
            wykonaniu czynnosci sluzbowej przez funkcjonariusza) dokonuje sie rozroznienia i
            wprowadza inna defenicje bezprawnosci (dzialan funkcjonariusza, przeciwko
            ktoremu sie dana osoba broni i powoluje np. na obrone konieczna). otoz wystarczy
            wtedy, ze dzialanie funkcjonariusza bylo prawne pod katem formalnym (wlasciwosc,
            forma, proporcjonalnosc) i nie wystepowaly przy nim inne jawne/razace naruszenia
            prawa. jesli bylo pod katem materialnym bezprawne, nie ma to znaczenia i tak nie
            przysluguje mi prawo do obrony koniecznej i stawiania oporu wobec wykonaniu
            czynnosci. w kazdym innym przypadku zas jak najbardziej.
            • jedną z podstawowych zasad ustrojowych jest ius resistendi,
              możliwość wypowiedzenia posłuszeństwa państwu, gdy to dokonuje
              bezprawia w majestacie prawa, jak było na porządku dziennym w III
              Rzeszy. Zastrzegam się jednak, że nie wiem, na ile można z tego
              uprawnienia faktycznie skorzystać. Możliwe, że jest to norma
              niemożliwa do egzekwowania, co pokazuje ostatni przykład małżeństwa,
              które dostało w USA azyl jako uchodzcy polityczni, ściganie w swoim
              kraju za obstawanie przy homeschoolingu.
              • z ta zasada ustrojowa to nieco przesadzasz.
                na tyle mozna skorzystac z oporu przeciwko wladzy, na ile pozwala panstwo prawa.
                a pozwala bronic sie przeciwko bezprawnym atakom.
                jesli zas chodzi o obrone przeciwko atakom zgodnym z prawem, pozostaje w
                wyjatkowych sytuacjach stan wyzszej koniecznosci wylaczajacy wine. a ten stawia
                poprzeczke wartosci ratowanego i poswiecanego dobra. a wiec z tym strzelaniem do
                policjantow to bym raczej sie wstrzymal.
              • stawrogin19 napisał:

                Możliwe, że jest to norma
                > niemożliwa do egzekwowania, co pokazuje ostatni przykład małżeństwa,
                > które dostało w USA azyl jako uchodzcy polityczni, ściganie w swoim
                > kraju za obstawanie przy homeschoolingu.

                przyklad tej rodziny udowadnia tylko bezsens amerykanskiego rozumienia wolnosci.
                w niemczech na pierwszym miejscu stoi godnosc a dopiero za nia wolnosc. w imie
                tej godnosci (np. dziecka, ktoremu rodzice wpajaja w ramach "homeschoolingu"
                dowolnej masci tresci i wychowuja np. na fanatyka) czasami konieczne jest
                ingerencja w wolnosc. akurat przymus szkolny to jeden z bardzo niewielu
                wyjatkow, w ktorych wolnosc rodzicow do wychowania dzieci zgodnie z wlasnymi
                przekonaniami a nawet (w niemczech zasadniczo nieograniczona) wolnosc religii
                musi ustapic.
            • Sorry, ja się pomyliłem. Oczywiście od działań bezprawnych funkcjonariuszy
              przysługuje nam obrona konieczna.
          • Z tego, że wyroki wydawane są w imieniu RP. wynika, że nie wolno ich
            lekceważyć? Ta RP to jakieś bóstwo, obiekt kultu, czcego
            bałwochwalstwa? Przepraszam, ja mam prawo nie brać w tej
            czołobitności udziału. Oczywiście jakiś system rozwiązywania
            sytuacji konfliktowych musi istnieć. Pojawiają się jednak
            wątpliwości, czy koniecznie musi to być system państwowy, zwłaszcza
            na Zachodzie podnoszone są poglądy prywatyzacji wymiaru
            sprawiedliwości, zawłaszczonego na pewnym etapie rozwoju społecznego
            przez państwo. Poza tym należy pamiętać, że wyrokowi sądowemu nie
            przysługuje wartość prawdy logicznej. To nie jest niepodważalne
            równanie matematyczne, inaczej zbędne byłyby wszystkie apelacje,
            kiedy sądy roztrząsają sprawę merytorycznie czy kasacje nastawione
            na badanie formalnej poprawności wyroku. Jednocześnie nie można
            zauważyć, że niewykonywanie wyroków sądowych prowadzi w prostej
            linii do demontażu wymiaru sprawiedliwości, warcholstwa i
            sobiepaństwa. Dlatego tam, gdzie z wykonaniem wyroku nie wiążą się
            nieodwracalne uszczerbki na dobrach prawnych, należy odstąpić od
            stawiania oporu i szukać rozwiązania na drodze prawnej, a
            sprawiedliwość własnoręczną odłożyć do momentu wyczerpania bądz
            uniemożliwienia drogi sądowej (vide: kazus tego Litwina).

            W przedmiotowej sprawie jednakowoż wykonanie wyroku było oczywiście
            niecelowe ze społecznego punktu widzenia. Dla 9-letniego dziecka
            kontakt z policją, prokuratorem, sądami w tak młodym wieku jest
            niewskazany. Zwłaszcza, że dziecko jest zdrowe, nakarmione, odnosi
            sukcesy sportowe, mieszka w czystości. Przeciwko takim posunięciom
            władzy przysługuje naturalne prawo do obrony, to lud jest
            suwerenem, "wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój
            bierze z woli ludu". Takie wydarzenia, kiedy cała społeczność się
            jednoczy w obronie wspólnej sprawy to przesłanka budowy
            społeczeństwa obywatelskiego, realne wzięcie sprawy w swoje ręce, w
            odróżnieniu od tej fikcji (z przyczyn prawnych i faktycznych), jaką
            są tzw. "wybory".

            Gdyby obywatel nie miał prawa się bronić, jeśli np. policja strzela
            do niego, myląc go z groznym przestępcą i musiał bezradnie czekać na
            śmierć, żylibyśmy w kraju faszystowskim. Obywatel ma takie prawo,
            jeśli ma przy sobie broń to może policjantów nawet powystrzelać i
            nie poniesie odpowiedzialności karnej. Dlaczego nie poniesie? Tu są
            spory, konformiści-karniści boją się przyznać, że jest to kontratyp,
            ale nikt nie kwestionuje, że taki człowiek będzie bezkarny na
            podstawie przepisów o stanie wyższej konieczności wyłączającym winę.
            Jeśli myślałaś inaczej, winszuję mentalności w stylu homo
            sovieticus. Zapewne uważasz, że "pan władza" (gosh! fatalne
            określenie, jaki on tam władza?) jest kimś lepszym, jakimś
            Ubermenschem albo przynajmniej człowiekiem wyższego rzędu (oba
            zwroty proweniencji nietzscheańskiej).
            • stawrogin19 napisał:

              Dlaczego nie poniesie? Tu są
              > spory, konformiści-karniści boją się przyznać, że jest to kontratyp,
              > ale nikt nie kwestionuje, że taki człowiek będzie bezkarny na
              > podstawie przepisów o stanie wyższej konieczności wyłączającym winę.

              w niemczech nikt nie ma problemu ze stosowaniem obrony koniecznej lub
              przynajmniej stanu wyzszej koniecznosci.
            • Czyli, jednym słowem, jeśli sąd przyzna dziecko jednemu z rodziców (a po
              rozwodzie zwykle innej możliwości nie ma), drugie zaś powie - "wara", to organa
              państwowe mają stulić paszcze i nic nie robić.

              Bardzo mi się ta koncepcja podoba, eliminacji faszystowskiego państwa. Jeśli np.
              pożyczę od ciebie 100 złotych, mogę je oddać, albo nie, według mojego
              widzimisię. Bo interwencja państwa to faszyzm, naruszanie prywatnej własności,
              godności, etc. A jak mam dzieci, to już w ogóle, widok komornika to dla nich
              nieludzka trauma.
              • 1.Interwencja policji(video)byla przeciw dziecku.Obrazenia.
                Nie bylo lekarza pediatry.
                2.Psycholog oszukala sad stosujac metode Syndrom Gardnera.Co jest
                skandalem.Ona jest winna a nie matka.
                3.Ojciec dziecka wystapil przeciw dziecku,nie akceptujac zyczen 9
                letniego dziecka.Bez kompromisow.Czy to dziecko ma lepiej u ojca?
                4.Prawo trzeba przestrzegac ale w tym przypadku prawo zwrocilo
                sie po raz 2 przeciw dziecku.A to jest skandal!!!!
                _______________
                Cytuje APEL:
                _______________

                OMITET ORGANIZACYJNY

                „POMÓŻ OLKOWI”
                Zwracamy się do ludzi dobrej woli którzy chcieliby wesprzeć
                finansowo nasz Komitet aby umożliwić OLKOWI powrót do mamy.

                Na podstawie decyzji nr 1/ 2010 z dn.24.lutego 2010r. wydanej przez
                Starostę Ostrzeszowskiego organizuje zbiórkę pieniężną. Celem
                założenia Komitetu oraz zorganizowanie zbiórki pieniężnej jest
                pozyskanie funduszy na stworzenie warunków do ponownej adaptacji Olka
                w środowisku społecznym matki.

                Wszystkich ludzi dobrej woli prosimy o wpłatę datków na specjalne
                konto.
                Spółdzielczy Bank Ludowy w Kępnie Oddział w Kobylej Górze

                Nr. konta :
                94 8413 0000 0127 6969 5000 0001
                W IMIENIU KOMITETU ORGANIZACYJNEGO DZIĘKUJEMY ZA POMOC.
                • Marku mylisz się .Ta sytuacja jest spowodowana tylko i wyłącznie działaniami
                  matki,która od kilku lat notorycznie nie respektowała postanowień
                  Sądu,systematycznie zaburzała rozwój emocjonalny syna,uniemożliwiała jego
                  kontakty z ojcem,a kiedy przekazano mu opiekę zamiast przekazać syna
                  dobrowolnie(jak zrobiłaby dobra matka,celem zaoszczędzenia mu niepotrzebnego
                  stresu)wolała zebrać bojówkę i czynnie się temu przeciwstawić( 3 razy się
                  udało)A wspomniana zbiórka pieniędzy to według mnie zwykłe wyłudzanie oparte na
                  wzbudzonym przez 3 min.filmik(specjalnie na tą okazję nagrany)uczuciu litości i
                  współczucia oraz jednostronnym przedstawieniu sprawy w mediach,wprowadzającym
                  opinię publiczną w błąd.
                • Powoli z tym wsparciem. To matka nie ma warunków,żeby wychowywać syna? Nie pracuje,nie ma dochodów? Do sprawy odwoławczej jest potrzebny komitet,czy dobra papuga? Albo napiszcie,że pieniądze są potrzebne na adwokatów i założenie sprawy sądowej,a nie na jakieś komitety. A teraz mamuśka niech zabiega o widzenie z dzieckiem jak zabiegał ojciec. Dziecko ma prawo do obojga rodziców,nawet jeżeli się rozstali. A ta pani jak czytam przez kilka lat uniemożliwiała kontakty ojca z synem. I to jest w porządku? Zamiast się cieszyć,że ojciec chce uczestniczyć w wychowaniu dziecka,a nie zwiał i olal potomstwo i zrobił z kolejną partnerką następne,to na złość nie pozwalała na kontakty ojca z synem. A ile kobiet zostaje po rozwodzie z dziećmi, bo ojcowie mają w nosie potrzeby materialne i psychiczne potomstwa. Ile kobiet chciałoby,żeby byli mężowie,czy partnerzy choć raz na rok odwiedzili dzieci,albo dali jakiś grosz. A z jakiego to powodu powołano fundusz alimentacyjny?
              • interwencja państwa (lub społeczeństwa zrzeszonego w samorządne rady
                z wybieralnymi organami) w sprawy cywilne jest konieczna w celu
                nadania realnego znaczenia konstytucyjnej zasadzie sprawiedliwości
                społecznej i wymaganej przez UE zasadzie szerokiej ochrony słabszych
                nie-profesjonalnych uczestników obrotu. W tej materii neoliberalne
                zmiany prawa materialnego i procesowego, zwłaszcza przywrócenie
                zasad dyspozycyjności, kontardyktoryjności i tzw. prawdy materialnej
                idą w zupełnie przeciwnym kierunku. Prawo rodzinne jednak, ze
                względu na swoją specyfikę, powinno być w szerokim zakresie wolne od
                ingerencji państwa. Specyfikę tę rozumiał nawet socjalistyczny
                ustawodawca, ujmując materie prawnorodzinne w odrębny kodeks. Tutaj
                ze strony państwa wymagana jest szczególna wstrzemiezliwość i
                subsydiarność, tzn. podejmowanie działań tylko wtedy, gdy jest to
                niezbędne dla ochrony zdrowia, życia, godności członków rodziny.
                Jeśli dziecko jest z matką szczęśliwe, odnosi sukcesy sportowe,
                świetnie prosperuje w środowisku wiejskim, nie ma żadnych podstaw do
                zaboru dziecka. Państwo musi tutaj uznać pierwotny względem siebie
                charakter rodziny. Państwo towarzyszy człowiekowi rozumnemu przez
                niewielką część jego drogi ewolucyjnej (jakieś 8 tys. lat), rodzina -
                od prapoczątków, kiedykolwiek by one były.
                • oczywiście chodziło o zasadę prawdy formalnej. Prawdy tzw.
                  materialnej sąd poszukiwał za komuny. Dzisiaj wnosi, jaka jest
                  prawda, po tym, co przedstawią strony, co czyni fikcyjną
                  zasadę "równości broni", zwiększając szanse na zwycięstwo w sporze
                  strony silniejszej ekonomicznie, z lepszą pomocą prawną.
                  Niewykluczone, że i tutaj mamy do czynienia z praktyczną realizacją
                  zasady prawdy formalnej. Bogaty ojciec z miasta może liczyć na
                  lepszą pomoc prawną niż kobieta ze wsi. Bo istotnie, sprawa jest
                  dziwna, z reguły sądy przyznają dziecko matce ze względu na jej więz
                  z dzieckiem. Jeśli tutaj sąd zasądził inaczej, zakładając
                  jednocześnie, że mieszkańcy wsi i proboszcz nie kłamią, mówiąc, że
                  dziecku nie dzieje się krzywda - nie wiem, jakie motywy skłoniły
                  Jaśnie Wysoki Sąd (gosh! zwłaszcza stare sędzie lubią poprawiać
                  prostych ludzi, kiedy ci z przyzwyczajenia mówią doń per "Pani"; ma
                  być "Wysoki Sądzie" i już!; w pozycji wyprostowanej, aby uszanować
                  tzw. majestat Rzeczypospolitej, Matki Naszej) do takiej decyzji.
                  • Nie wiesz jakie motywy? Nie napisali w prasie? Ale za to wiesz, że wyrok by
                    ustawiony, sędzia przekupiony, ojciec z miasta utorował sobie drogę pieniedzmi,
                    etc. etc.
                    • ojciec dziecka jest bogaty. To tylko domniemania oparte na
                      dostępnych w internecie okolicznościach sprawy. Obalalne. Wiem tyle
                      po obejrzeniu tego video, i do tego nie potrzebuję znajomości akt
                      sprawy, że ten wyrok nie powinien być wykonany, zwłaszcza że była po
                      temu podstawa prawna. To wszystko.

                      A te bardziej ogólne uwagi o państwie, prawie, społeczeństwie to
                      ustabilizowane przemyślenia nie powstałe dzisiaj ani wczoraj, nie
                      mające swego zródła w krótkim pobudzeniu. Jeśli szerzej o nich
                      napisałem, to dlatego że zostałem sprowokowany przed dyskutantów do
                      takich uogólnień.

                      Pozdrawiam.
                  • Sąd przyznając matce na czas sprawy rozwodowej opiekę nad synem okazał jej
                    zaufanie i wiarę,że należycie będzie ją sprawowała,dbając jednocześnie o
                    systematyczne,zagwarantowane sądownie kontakty dziecka z ojcem.Zrobił to tylko
                    dlatego,ze jest matką.Równie dobrze mógł tą opiekę powierzyć ojcu.Ojciec warunki
                    zaakceptował,ale matka nie.Od początku utrudniała a nawet uniemożliwiała
                    kontakty synka z tatą,powodując tym samym,że sytuacja prawna dziecka nie była
                    ustabilizowana,a powinna taka być,gdyż po orzeczeniu rozwodu jednemu z rodziców
                    należy powierzyć opiekę na stałe.Nastawiała równocześnie syna przeciwko ojcu
                    dzięki czemu nabawiło się ono znacznych zaburzeń emocjonalnych.Dodając do tego
                    brak reakcji na pouczenia Sądu i dalsze lekceważenie jego postanowień Sąd
                    zmienił decyzję powierzając opiekę ojcu.Stało to się w styczniu 2008r.Przez te
                    dwa lata matka nadal igrała z prawem,nagminnie je łamiąc.Swoim postępowaniem
                    doprowadziła do kolejnych odbiorów kuratorskich.Ten był czwarty.
              • Slicznie i w telegraficznym skrocie .. ;)
            • Posiadanie obywatelstwa polskiego, a także zamieszkiwanie w tym kraju rodzi
              pewne konsekwencje. Jeśli chcesz możesz sobie lekceważyć wyroki, tylko wtedy
              państwo może użyć instrumentów przymusu żebyś jednak się im podporządkował.

              Wymiar sprawiedliwości nie mógł być zawłaszczony przez państwo, ponieważ od
              zawsze był on państwowy. Nigdy nie był on prywatny. Zanim państwo zaczęło
              regulować kwestie wymiaru sprawiedliwości zwaśnione strony albo same regulowały
              roszczenia między sobą, albo używały "samopomocy", czyli najazdów. Natomiast nie
              istniała powszechna instytucja prywatnego arbitra(to jest wynalazek
              "dzisiejszy"). Innymi słowy, tego "wymiaru sprawiedliwości" w dzisiejszym
              znaczeniu po prostu nie było.

              Po drugie, to że w czasie wykonania wyroku dochodzi do naruszenia innych dóbr,
              to nie jest skutek wyroku, tylko oporu jednej ze stron, która tego wyroku nie
              chce uszanować. I tu dochodzimy do sedna: właśnie przez taki jak Twój tok
              myślenia doszło w tej sytuacji do pogwałcenia dóbr tego dziecka; przez postawę
              "dlaczego mam szanować ten wyrok, on jest niesprawiedliwy" tej matki, ucierpiało
              dziecko. I to, że to dziecko doznało szkód, to nie jest wina sądu, policji tylko
              właśnie tej matki. Wyroki nie mogą ustępować determinacji osoby, która poniosła
              porażkę w procesie. Tak samo wyglądałoby to, gdyby był prywatny arbiter, a nie sąd.

              Oczywiście że w sytuacji, kiedy policjant do mnie strzela, myląc mnie z bandytą,
              mamy prawo użyć obrony koniecznej. Ale w przypadku np. zatrzymania powinniśmy
              zachować spokój, i ewentualnie potem dochodzić zadośćuczynienia.
          • ze nie masz wlasnego zdania?
        • Rzecz jasna, o tym, co jest "słuszne", a co słuszne nie jest, decyduje lud
          prosty, zapoznawszy się ze sprawą po wnikliwym przeczytaniu artykułu prasowego.
          • traktowany przez policje.odp.na otis_tarda.Przeanalizuj video.Ja je
            rozebralem na drobne elementy i klatki:dzieco bylo sciskane przez
            policje.Mialo napewno obrazenia.Dzieki policji?
            I tutaj powstaje problem prawny.Niestety nie wiesz ze policja juz
            byla wczesniej w szkole,u dziecka i to bez lekarza dzieciecego...
            Dodam :
            Ten lud prosty zan 9 jezykow i walczy z patalogia dyktatur w EU.
            Ten lud prosty ostrzega przed prawna dyktatura.A GW ma odwaznych
            dziennikarzy tak jak pisali o handlu za PiS,niemowlakami w Gnieznie
            na skale europejska w roku 2006.
            ______________________________
            otis_tarda napisał:
            Rzecz jasna, o tym, co jest "słuszne", a co słuszne nie jest,
            decyduje lud prosty, zapoznawszy się ze sprawą po wnikliwym
            przeczytaniu artykułu prasowego.
            • Ten lud prosty zan 9 jezykow.

              Szkoda, że nie ma pośród nich polskiego. I że żaden z tych dziewięciu języków
              nie skłania do myślenia.
            • Marku.Byłeś przy odbiorze,ze widziałeś obrażenia u dziecka?Pewnie nie ,więc nie
              wypowiadaj się na ten temat.Ja wiem na pewno,ze ich nie było.Dziecko nie było
              ściskane przez policję,bo ta tylko zabezpieczała teren i odpierała atak
              agresywnych i wulgarnie zachowujących się mieszkańców KG,których (pewnie po to
              ,aby było "spokojniej")zwerbowała matka.Nie jest tajemnicą,że w 2008r odbyły się
              3 próby odbioru udaremnione przez "bojówkę" matki.Wtedy był
              kurator,psycholog,ojciec i 2 policjantów.Lekarz był również.Twoje wiadomości są
              bardzo powierzchowne,pewnie od matki.
        • To matka doprowadziła do uszkodzenia psychiki syna,co stwierdzono już kilka lat
          temu w czasie badań psychologicznych całej rodziny.Badań tych było kilka,
          przeprowadzane były przez różnych biegłych w 3 różnych RODK.Każde kolejne
          wykazywało nasilenie zaburzeń u dziecka pod wpływem"opieki"matki.Matka
          wielokrotnie składała odwołania na praktycznie każde postanowienie Sądu.Sprawa
          wielokrotnie trafiła do Sądu Apelacyjnego,który na podstawie otrzymanych
          materiałów podtrzymywał postanowienia Sądu Okręgowego.Matka,której Sąd powierzył
          bezpośrednią opiekę nad synem na czas sprawy rozwodowej od początku nie
          respektowała zagwarantowanych przez Sąd kontaktów ojca z dzieckiem,nastawiała
          syna przeciwko tacie,wmawiała mu ,ze ojciec go nie kocha.Doprowadziła tym do
          znacznych zaburzeń emocjonalnych u syna,które ulegały systematycznemu
          pogłębianiu,co wykazywały wspomniane powyżej badania.Wobec niemożności
          porozumienia się z matką w kwestii zmiany postępowania Sąd przekazał ojcu opiekę
          nad synem na czas trwania sprawy rozwodowej,która przez problemy z dzieckiem
          jest nadal w toku.
      • bo w polsce jak w kruzewnikach - "sad sadem ale sprawiedliosc musi byc po naszej
        stronie".
      • guru133 napisał:

        > są lekceważone a tych którzy zgodnie z prawem te wyroki egzekwują oskarża sie
        > o przestępstwo.

        a to panujący Prezydent nie podważał wyroków sądowych? gdzie kto dzis szuka sprawiedliwości w sądzie? to tak jak trafic w to-to
    • A skądże, przecież mogli matkę odstrzelić a dziecku dołożyć parę razy pałą celem
      zaprowadzenia prawa i porządku.
    • dzicy ludzie, dziki kraj
    • Z tej prostej przyczyny, że dziecko nie jest własnością matki
      !
      W tego typu sprawach w rzeczywistości traktuje się kobiety jak małe
      dziewczynki, które zły sąd oraz podły mężczyzna chce skrzywdzić,
      odbierając lalkę. Zamiast nad dzieckiem wszyscy od razu nachylają
      się nad biedulą, którą chcą pozbawić jej świętej własności. A to nie
      jest tak! Skoro sąd uznał, że to ojciec będzie lepszym opiekunem
      dziecka, to miał jakieś podstawy, gdyż zwykle pozwala dzidzi-mamie
      zachować swą laleczkę i robić z nią, co jej się żywnie podoba.

      Dodatkowo warto sprawdzić, czy dzieci w takich wypadkach nie są
      poddawane przemocy psychicznej i indoktrynacji w stylu: tatuś jest
      zły dziad, który zrobi ci krzywdę.
      --
      People of different cultures usually manage to co-exist without
      genocide until stirred up by ambitious politicians.
      Oppenheimer
      • Proszę Cie gościu abyś więcej nie wypisywał takich bzdur i jakim prawem
        śmieszny człowieku możesz nazywać mamę dziecka laleczką tak jak byś znał
        sytuację rodzinną, więc po prostu zamilcz zwłaszcza w takim dniu. Jak byś spadł
        z gwiazdki, że sądy w tym kraju są niestety do kitu...Ciekawe co tata będzie
        opowiadał dziecku teraz jak się zapyta gdzie jest jego mama, albo powie ja chcę
        do mamy....
        • moze ten tatus to jakis pedofil?
        • ...ciekawe co powiedziałaby mamusia, gdyby dziecko spytało się o tatę, "śmieszny człowieku" o śmiesznym sposobie myślenia.

          Sąd miał dowody, którymi kierował się podejmując decyzję. Na pewno dziecko nie zostało odebrane matce bez przyczyny, o to się nie martw.

          Twój przedmówca ma 100% - kobieta potraktowała dziecko jak swoją własność, zabawkę, czym pokazała swoją niedojrzałość i potwierdziła słuszną decyzję sądu.

          Cała sytuacja mogła wyglądać normalnie, w cywilizowany sposób: matka mogła spakować dziecko, porozmawiać z nim i zawieźć do ojca (lub ojciec mógł to dziecko odebrać).

          Niestety, "pani właścicielka" dziecka zachowała się tak, jak się zachowała. Tylko i wyłącznie ona, swoim działaniem i lekceważeniem wyroku sądu, doprowadziła do traumatycznego dla dziecka przeżycia, jakim było odebranie go siłą. To jej (a nie sądowi, ojcu, policjantom czy kuratorom) można "podziękować" za to, co przeżyło to dziecko. Tyle w temacie.
          • jego reakcja dla szanownego pana się nie liczy.
            • Akurat dla mnie dziecko jest osobą, podmiotem.

              Przedmiotem dziecko było dla swojej matki, która myślała tylko o tym, jak mieć je przy sobie bez względu na prawomocną decyzję sądu rodzinnego (podkreślam - mieć coś - traktowanie przedmiotowe). Zupełnie nie obchodziły jej uczucia dziecka, to, co czuje będąc oddzielonym od ojca, czy też to, co będzie ono czuło podczas ewentualnej egzekucji wyroku sądu. Traktowanie kogoś, jako istoty pozbawionej zdolności do odczuwania uczuć, jest właśnie uprzedmiotowianiem.
      • Ta lalka...
      • seth.destructor napisał:

        > Dodatkowo warto sprawdzić, czy dzieci w takich wypadkach nie są
        > poddawane przemocy psychicznej i indoktrynacji w stylu: tatuś jest
        > zły dziad, który zrobi ci krzywdę.


        Otóż to! Jak się trafi na podatny grunt, to odpowiednie pranie mózgu doprowadzi
        do tego, że dziecko będzie płakało nawet gdyby było zabierane z rąk kogoś, kto
        je na co dzień katuje.
      • To,że dziecko było poddawane przemocy psychicznej stwierdzono kilkakrotnie w
        czasie badań psychologicznych,Między innymi z tego powodu przekazano opiekę
        ojcu.Matka przez 2 lata bezprawnie przetrzymywała syna.Ojciec tak jak wykazały
        badania i jak stwierdził Sąd lepiej dba o potrzeby emocjonalne syna i jakoś nie
        utrudnia mu kontaktów z matką tak jak to robiła ona.
    • Skoro nie potrafią się dogadać w kwestii ich wspólnego wychowywania
      czy to przed, czy po rozwodzie? Moi rodzice załatwili sprawę
      jeszcze "prościej" - oddali mnie dziadkom i pozakładali nowe
      rodziny, w końcu po co im taki balast jak dziecko z byłego związku.
      Dla mnie żenujące jest oddawanie sprawy, która powinna być
      rozwiązana w obrębie rodziny, bez prania tych wszystkich brudów i
      awantur, sądowi, który jest bezduszną instytucją i nie ma nic
      wspólnego z pracą na rzecz dobra obywatela.
    • Na video,ktore zna juz swiat,wyraznie widac uchybienia ze strony
      policji czyli prokuratury w stosunku do dziecka,ktore jest traktowane
      jak najgorszy wiezien,kryminalista.Fui.Wstydzcie sie.Oto jest Polska
      wladza?
      • Czy nie sądzisz jednak,że największą winę ponosi tu matka,która po pierwsze
        doprowadziła do decyzji o odbiorze kuratorskim,a następnie ułożyła taki
        scenariusz,aby odbywał się on jak najgłośniej,wulgarnie, w atmosferze awantury
        i agresji.Gdzie tu jej dbałość o komfort i dobro dziecka?Piszę już po raz
        któryś,że policja zapewniała bezpieczeństwo obecnych tam osób.Nie przyjechała po
        dziecko.Gdyby matka już dwa lata temu dobrowolnie oddała dziecko ojcu nie byłoby
        tej sytuacji.Tylko ona jest winna tych wydarzeń.
    • Gdzie sa do cholery politycy z PO i PiS jesli w Polsce dziecko,niewinne
      jest traktowane jak najgorszy wiezien.Makabra......
      "Dziecko odebrane matce siłą. Sąd: nie było nieprawidłowości!!????
      Przeciez sa dowody audio i video!!!!!
    • jak słusznie zauważył Marek Tulliusz Cyceron. Ścisłe przestrzeganie
      prawa prowadzi czasem do negatywnych następstw społecznych, tak że
      należałoby się zastanowić nad odstąpieniem od ortodoksyjnego
      legalizmu. Policja, jak zapisano w ustawie o policji, to formacja
      mundurowa "służąca społeczeństwu", realne znaczenie tej frazy
      widzimy na tym video. Zresztą to przecież nic nowego, bo policja
      niezależnie od ustroju jest gotowa strzelać do społeczeństwa, z
      którego sama się wywodzi, jeśli dostanie taki rozkaz od swoich
      zwierzchników. Tak było w II RP, kiedy ostra amunicja miotana do
      strajkujących chłopów i robotników była regułą, a nie wyjątkiem od
      reguły. Tak samo było w Polsce Ludowej i tak samo jest w III RP.
      Policja podobnie jak wojsko musi być programowo apolityczna,
      najlepiej żeby nie miała żadnych poglądów, bo to może rodzić
      wątpliwości odnośnie wykonywanych zadań. Ma słuchać. Możliwość
      niewykonania rozkazu, jeśli prowadzi on do przestępstwa, zawarowana
      ustawowo, nie ma żadnego praktycznego znaczenia i w ustawie znalazła
      się chyba tylko po to, żeby nieco złagodzić wrażenie hierarchicznego
      podporządkowania podwładnych względem przełożonych.

      Państwo forsuje ustawę o przemocy w rodzinie, gdzie za przemoc,
      będącą podstawą do odebrania rodzicom dziecka (w podobnie
      dramatycznych okolicznościach, tyle że bez wyroku sądu), ma być
      uznane "uporczywe narzucanie własnych poglądów", czy " krytykowanie
      zachowań seksualnych". Argumentuje się, że takie zachowania
      wymierzone w psychikę dziecka mogą zaburzyć jego młodą osobowość,
      uniemożliwić mu naturalny wzrost. To samo państwo w tej konkretnej
      sytuacji, ustami swojego funkcjonariusza mówi, że wszystko było
      zgodne z prawem. A zatem należy założyć, że wyciąganie płaczącego
      dziecka z domu przez kilkunastu policjantów, w świetle kamer i ludzi
      wyzywających policjantów od "gestapowców" i "hitlerowców" - że to
      nie narusza jego delikatnej psychiki. Co innego niż np. zwrócenie
      nastoletniej córce uwagi, żeby się nie puszczała...


      Na filmiku ponadto widać, jak jakaś kobieta (prawdopodobnie matka
      dziecka) rzuca się na policjanta, odpychając go. Ani chyba podpada
      to pod czynną napaść na funkcjonariusza publicznego, który to czyn
      zabroniony w myśl planowanej nowelizacji kodeksu karnego ma być
      zbrodnią karaną nawet 15 latami więzienia. A zatem: matkę do
      więzienia, roztrzęsione dziecko pod opiekę psychologów, dajej mu
      tłumaczyć, dlaczego przez jakiś czas nie spotka już mamy,
      ewentualnie spotka za kratami. A potem poczucie dumy ze świetnie
      wykonanego obowiązku, może jakieś dodatkowe premie motywacyjne,
      czułe słowa kontolerów oddelegowanych do zbadania sytuacji, że
      wszystko odbyło się, jak powinno.
      Sztandar wyprowadzić.
    • ratorskiej bandy.Trzeba zrobic czystke wsrod sedziow.
      A dziecko podrosnie to i zarżnie "tatusia"
    • Czy wywiady spoleczne byly realizowane?
      Czy stan zdrowia dziecka zostal sprawdzony przez specjalistow?
      Czy szkola byla powiadomiona?
      Czy stan majatkowy rodzicow sprawdzony?
      Czy rodzice mieli testy na narkotyki?
      Czy w trakcie odbiora byly pytania o dokumenty dziecka,jego lekarza?
      Wiele pytan ale gdzie sa odpowiedzi?
    • zamieszani w den bandycki kidnapping w majestacie Poznanskiego prawa,
      zycze wam z okazji Wielkanocy aby te świeta byly waszymi ostatnimi
      świetami.
    • A ojciec to pewnie jakiś socjopatyczny mafiozo z okolicy, skoro udało mu się
      doprowadzić do pomyślnego dla niego rozstrzygnięcia sprawy. Ten rozwód o
      przyznanie opieki matce były spowodowane tym, że znęcał się nad rodziną. I na
      to są sądowe dowody. Jak przyznają osoby zajmujące się egzekwowaniem tego typu
      wyroków, ta sprawa jest precedensem. Nie odbiera się dziecka siłą. Wyjątkiem
      jest jak rodzic stwarza dla niego bezpośrednie zagrożenie a tutaj czegoś
      takiego nie było. Biegli zarzucili matce tylko to, że dziecko jest do niej za
      bardzo psychicznie przywiązane. Czyli nawet żadnego sensownego pretekstu nie
      dało się znaleźć. Z tego wynika, że ojciec ostro sypnął groszem komu trzeba. I
      pewnie nadal sypie skoro wszystkie wyroki sądu są dla niego korzystne mimo, że
      sprzeczne z przepisami i zdrowym rozsądkiem.
      • Co ty za brednie wypisujesz?I pomawiasz ojca co jest karalne.Ojciec nigdy nie
        znęcał się nad rodziną,co jest potwierdzone w Sądzie przez samą matkę.I na to
        właśnie są dowody.Komu chcesz wcisnąć kit,że Sąd przyznałby opiekę osobie
        znęcającej się nad kimkolwiek.Widziałaś te dowody? To je przedstaw,bo bardzo
        mnie ciekawią,zwłaszcza z tego powodu ,że w aktach ich brak,a sprawa toczy się
        od 6 lat.Ojciec w tej sprawie nie musiał kiwać nawet najmniejszym
        paluszkiem.Wszystko od początku do końca jest wynikiem działania tylko i
        wyłącznie mamusi.A odbywało się to tak:1)przyznanie opieki matce na czas trwania
        sprawy rozwodowej,przy rygorystycznym przestrzeganiu kontaktów ojca z
        dzieckiem.2)Nie respektowanie przez matkę postanowień Sądu i składanie przez nią
        odwołań do Sądu Apelacyjnego.3)Związane z tym kolejne badania w RODK całej
        rodziny(Ostrów,Leszno),wykazujące postępujące zab.emocjonalne u dziecka powstałe
        pod wpływem działań matki.W jednym sugestia,ze jeśli matka nie zmieni
        postępowania ,należy opiekę przekazać ojcu.Nie zrobiła tego.4)2008-zmiana
        postanowienia Sądu na korzyść ojca.5)Brak reakcji matki na próby nakłonienia jej
        do dobrowolnego przekazania ojcu syna.6)Decyzja Sądu o odbiorze
        kuratorskim7)2008r-3 kolejne próby odbioru kuratorskiego udaremnione przez
        agresywną grupę ludzi zwerbowaną przez matkę 8)Kolejne bad,biegłego psychologa
        wykazujące dalsze pogorszenie stanu psychicznego dziecka pod wpływem
        matki-2009r.9)Decyzja o ponownej próbie odbioru kuratorskiego,wskutek
        niemożności porozumienia się z matką10)styczeń 2010-odbiór według scenariusza
        matki.Czy widzisz tu działania ojca,albo kogoś innego?Ja nie.Dziecko nie
        musiałoby być odbierane siłą,gdyby matka zachowała się inaczej,ale jej zależało
        właśnie na takim siłowym rozwiązaniu.Na inne się nie zgadzała.Wyroki Sądu do tej
        pory były sprawiedliwe i uzasadnione okolicznościami.Potwierdziło to też
        Ministerstwo Sprawiedliwości,gdzie też trafiła sprawa.Tam ojciec też sypnął?To
        ty idż poszukać zdrowego rozsądku.
    • to tragedia.Szkoda słów lub brak słów na to wszystko co niby w imię prawa się
      wyrabia.
    • Ja się dziwię internautom wpisującym na forum, wiele gorzkich wpisów. Istotą
      naszego ustroju jest skomplikowanie prawa w najwyższym stopniu. Zawiłość reguł
      ma swój cel. Prawo nie jest tym, co dobre , czy słuszne , jest narzędziem do
      realizacji interesów. W państwach totalitarnych , takich jak obecna Polska,
      prawo rozwadnia się za pomocą tysięcy słów bliskoznacznych wartościujących
      zachowania podlegające prawu. Niedawno wdzięcznie nazywano owo zjawisko
      "falandyzacją". Od roku 1990 nie powstała żadna trwała regulacja prawna. We
      wszystkich gałęziach prawa nieustannie zmienia się zapisy tak by były one
      nieostre i dawały pole do nieograniczonej interpretacji. Zabiegi te mają dwa
      podłoża. Korupcyjne, gdyż w stałym i niezmiennym prawie jest trudno
      niezauważalnie "wydrukować" orzeczenie. Totalitarne , gdyż zawsze znajdzie się
      za pomocą tego prawa bat na niepokornych i opornych. Reasumując , slogan
      "demokratyczne państwo prawne" używany jest cynicznie przez tych którzy mają
      świadomość iż głoszą nieprawdę. Nie inaczej jest w prawie rodzinnym.
      Przemodelowaniu uległ Kodeks rodzinny i to w stopniu niezwykle szerokim, choć
      praktyka w tej dziedzinie sprzed roku 1989 nie była w cale "komunistyczna".
      Można wręcz powiedzieć że w wielu aspektach IIRP działała wręcz wzorcowo.
      Dzisiaj nie dziwi mnie już nic. Dziecko i prawo do dziecka można kupić bez
      problemu w sądzie. Podobnie przymusową internację niewygodnych członków
      rodziny , czy oponentów politycznych. Doszło do tego stopnia w nadużywaniu
      przymusowego leczenia psychiatrycznego i izolacji że Trybunał w Strasburgu
      potraktował ten problem jako pilotażowy , czyli dotyczący całego systemu. Było
      by dobrze gdyby opublikowano akta tej sprawy. Powinny być dostępne wszelkie w
      internecie dokumenty , by można było wyrobić sobie zdanie. te całe organa
      nadzoru nad sądem to kpina. Nikt nigdy nikomu nie zrobił krzywdy. Ot taki
      instrument łagodzący gniew ludu.

    • W Polsce dziecko to rzecz a nie podmiot.Przed urodzeniem gdy nie jest w stanie
      wyrazić swojej woli decyduje za nie Państwo a nie jego przyszli rodzice.
      Po urodzeniu gdy już może wyrażać swoją wolę znowu decyduje Państwo.
      Jak wychowywać to dziecko znowu decyduje Państwo - a rodzice muszą zapewnić
      godziwe życie (opieka,wyżywienie,odzienie,miłość rodzicielska,nauka itp.)
      Odpowiedzialność za młodocianego - ponoszą rodzice - mimo że Państwo pozbawia
      ich właściwych narzędzi do wychowania.W związku z tym czy nie należy zapytać -
      Czy pod RZĄDAMI TAKIEJ WŁADZY ten kraj nie jest krajem dzikim ?
      Przepraszam że zacytowałe słowa Ministra Drzewieckiego !
    • matka nie jest wlascicielka dziecka jak sugerujesz niedorobiony
      smieciu tylko kobieta ktora to dziecko nosila w sobie przez 9
      miesiecy i jest pewne ze jest biologiczna matka i powinna miec prawo
      bezdyskusyjne do wychowania dziecka, ojcostwo to pojecie raczej
      abstrakcyjne i dyskusyjne, najbardziej krzycza ci ojcowie ze im sie
      krzywda dzieje ktorzy potem okazuja sie pedofilami.
      • Oczywiście,że matka nie jest właścicielką dziecka,ale ta o której dyskutujecie
        tak właśnie uważała.To,że kobieta przez 9 mieś,jest w ciąży wiąże się z
        fizjologią ,a nie z jakimiś specjalnymi prawami czy staniem ponad prawem.Ojciec
        to nie pojęcie abstrakcyjne,tylko jeden z rodziców dziecka,w stosunku do którego
        oboje mają takie same prawa.Wypisujesz same bzdury.Masz jakieś problemy z sobą?

    • W Polsce sądy nie są od ferowania sprawiedliwych wyroków - są od przestrzegania
      prawa (nie zawsze mądrego - uchwalanego przez parlament (a widzimy jaki jest}
      No i otrzywiście od niezależnego sędziego zgodnie z własnym widzimisiem.
      I to jest oczywista oczywistość.
      • r.alista napisał:

        >
        > W Polsce sądy nie są od ferowania sprawiedliwych wyroków - są od przestrzegani
        > a
        > prawa (nie zawsze mądrego - uchwalanego przez parlament (a widzimy jaki jest}
        > No i otrzywiście od niezależnego sędziego zgodnie z własnym widzimisiem.
        > I to jest oczywista oczywistość.
        Przepraszam za tą "otrzywistość"
      • Przestrzegać prawa musi każdy. Prawo jest istotnie uchwalane przez
        Parlament, ale stosowane jest w zasadzie tylko przez sądy, Trybunały
        i urzędy. Możliwość stosowania prawa przez obywateli, jak np. przy
        skardze konstytucyjnej to wyjątek od reguły. Sądy stosują prawo
        aplikując w generalny i abstrakcyjny sposób ukształtowaną normę do
        konkretnego stanu faktycznego. Żeby uniknąć kazuistyki, ustawodawca
        musi operować klauzulami generalnymi, przez co rola sędziego
        znacznie wzrasta. Np. w prawie rodzinnym taką klauzulą, z
        konieczności niedefiniowalną w sensie możliwości wskazania
        wszystkich desygnatów, jest np. "dobro dziecka". Sąd podejmuje
        wszystkie decyzje odnośnie dziecka kierując się jego "dobrem". Jak
        należy rozumieć to "dobro"? To już zależy od konkretnego sędziego,
        który w konkretnej sprawie może zawyrokować nie tylko A lub B, ale
        nawet nie-A lub nie-B. Stąd w polskiej literaturze broniony m.in.
        przez Stelmachowskiego był pogląd o prawotwórczej roli sądów.
        Wskazane przeze mnie argumenty powodują, że nie można zbyć go
        milczeniem jako a priori bezzasadny.
        • Odp. dla (stawrogin19) Nie wiem czy to chciałeś powiedzieć:
          Mądre czy głupie - ale prawo! Sprawiedliwe bądż nie - ale prawo!
          Dlatego należy przestrzegać! A co powiesz na to że w Trzeciej Rzeszy też
          było prawo.ZSRR Stalinowskie też posiadało prawo.Ludobójcy w procesach
          zasłaniali się tym prawem.I dla ciebie nie ważne czy to prawo jest ludzkie
          czy nieludzkie czy jest sprawiedliwe czy niesprawiedliwe musi być
          bezwzględnie przestrzegane? Jeżeli tak uważasz to gratuluję świadomośći !

          • zwróciłem uwagę na to, że sądy de facto w każdej sprawie ad hoc
            budują normę, że ich działania to coś więcej niż stosowanie prawa. I
            oczywiście uważam tak jak Ty, że prawo niesłuszne w ogóle nie jest
            prawem i w każdej sytuacji należy raczej mieć na względzie dobro
            osobowego człowieka niż poszanowanie dla bezosobowej normy.
            Przepraszam, że wyraziłem to w taki arogancki sposób, co wynika z
            mojego poirytowania tym video.
    • tej sprawy w internecie. Moglibyśmy naocznie przekonać się jaka była rola sądu
      w tej sprawie i czy wyrok był prawidłowy. Załóżmy portal "jawna sprawa" i
      publikujmy materiały ( pisma procesowe, protokoły rozpraw, dowody - w tym
      opnie biegłych ) oraz sentencje i uzasadnienia. Czas żeby zaczęli się nas bać.
      • W jaki sposób na podstawie materiałów i twierdzeń jednej strony sporu chciałbyś
        oceniać prawidłowość rozstrzygnięć?
      • Tak.Oczywiscie popieram ale:
        problem prawny powstaje wraz z ujawnianiem sprawy.W Polsce to moze
        byc problem.Proponuje gratisowe webspace w USA czy Kanadzie,dodatkowo
        domene rejestrowane poza Polska,a rejestrujacy nie moze byc
        obywatelem polskim aby prawo polskie nie scigalo.Pytania?
        Prosze:Email.Zyje w Berlinie.Nie ma problemu.Skanowac sprawe,doumenty
        j´potem jako pdf jesli to mozliwe przekazac.Moga byc zdjecia.Ja nie
        mam strachu przed dyktatura urzednikow.Lacznie z nazwiskami sedziow.
        Ponadto odpowiednie key w google w kilku jezykach i strach ogarnie
        politykow i tych ktorzy popieraja znecanie sie(przeciez dziecko po
        tej akcji policji,przy scisaniu mialo obrzeki na ciele)przez organy
        scigania.
        _______________________
        badziewiak66 napisał:
        > tej sprawy w internecie. Moglibyśmy naocznie przekonać się jaka
        była rola sądu w tej sprawie i czy wyrok był prawidłowy. Załóżmy
        portal "jawna sprawa" i publikujmy materiały ( pisma procesowe,
        protokoły rozpraw, dowody - w tym opnie biegłych ) oraz sentencje i
        uzasadnienia. Czas żeby zaczęli się nas bać.
      • Po opublikowaniu materiałów tej sprawy w internecie całkowicie pogrążyłbyś
        matkę,więc lepiej się do tego tak nie rwij.Sądzę,że nie znasz dokładnie sprawy
        ,a akt z pewnością nie widziałeś,skoro rzucasz taką propozycję.Na razie i tak
        tego pewnie zrobić nie można,bo sprawa jest w toku,a po jej zakończeniu już nie
        będziesz chciał jej publikować(czasem trudno się przyznać do błędu)
    • Prawo jest ludzkie, nieludzkie było natomiast zachowanie matki, która zrobiła
      szopkę i przedstawienie dla mediów z dramatu rodzinnego. Nie jej dramatu, ale
      dramatu dziecka.

      Cały tekst odbieram jako tendencyjny, na co wskazuje wytłuszczanie co
      poniektórych zdań. Na temat zdania drugiej strony konfliktu powiedziano tylko o
      wyroku sądu. Jakim prawem dziennikarz bierze udział w konflikcie?
      Chwała ojcu dziecka, że nie przyjął wyzwania rzuconego przez matkę (wojna za
      pośrednictwem mediów). Sam fakt, że nie ma ani słowa o tym, jak złą była matką
      (inaczej sąd by nie przyznał praw ojcu) świadczy o wielkiej wyrozumiałości z
      jego strony.
    • Pamiętacie, kilka miesięcy, może rok temu była taka historia:
      Małżeństwo mieszane, matka Polka, ojciec Bułgar, mieszkali w
      Bułgarii. Rozwód. Sąd - bułgarski sąd - przyznaje opiekę nad synem
      matce, ojciec nie chce syna wydać. Więc policja, odbieranie dziecka
      siłą, dziecko płacze, sąsiedzi protestują, relacje we wszystkich
      mediach bułgarskich i polskich, pod ambasadą polską w Sofii duża
      manifestacja w obronie praw ojca i dziecka. Ale w Polsce wszyscy
      mówią "cóż, przykra sprawa, ale wyroki sądów trzeba szanować". To
      dlaczego teraz tak nie mówią?
      --
      Komentarze fizyka
      • Matka nie jest chora psychicznie, nie jest uzależniona, nie używa wobec dziecka
        przemocy i sąd orzeka o miejscu pobytu dziecka przy ojcu ?. Coś tu nie gra kolego.
        • Jak to matka nie używa wobec dziecka przemocy?A o czym mówią materiały sądowe i
          opinie biegłych?Właśnie o przemocy psychicznej stosowanej wobec syna,która
          doprowadziła u niego do zaburzeń w rozwoju emocjonalnym.Brak reakcji matki na
          pouczenia i sugestie dotyczące zmiany postępowania w stosunku do niego
          doprowadziło do przekazania opieki ojcu.(między innymi).Tu wszystko jak
          najbardziej gra badziewiaku.
    • Dziecko jest owocem miłości dwojga osób.Przy rozstaniu małzenstwa
      zaczyna sie problem gdzie powinno dziecko zostać.W swietle
      równouprawnienia w Polsce dziecko nalezy do obojga rodziców.Wszelkie
      obiecaniki ze dziecko nalezy do matki jest krzywdzące.Zadne ustawa
      ani kodeks nie jest w stanie wybrac najlpszej obcji.Dziecko na tym
      traci,jesli matka i ojciec zadecyduja o rozstaniu,I tutaj musza
      sami rodzice dobrowolnie zdecydowac bez współudziału organow
      ścigania..Jesli w ta sytuacje ingeruja organy scigania i osoby
      postronne to sytuacja sie pogarsza dla psychiki dziecka.Ale to nie
      nasz obywatelski problem.My tutaj kierujemy sie paragrafami.A co
      wszyscy musza wykonywac polecenia .Dziecko tez niech robi to co mu
      kaza organa
      Takie postepowanie pozostawi ujemny wpływ na psychice dziecka .Mozna
      to nazwac nagłym zawałem rostania..Kto podejmie sie jego
      leczenia .Trzeba przyznac ze w niektorych przypadkach nalezy by
      zacząc leczyc nasze kodeksy.Pozdrawiam.
    • Przeczytajcie informacje na temat sprawy pomiedzy rodzicami.Makabra.
      www.pomozolkowi.pl/page/3
      Zdarzało się, że ojciec przyjeżdżał późnym wieczorem i chciał
      zabierać śpiącego już Olka do Poznania. ---Facet,ojcie nie mial
      skrupulow.
      Powinni mu sie dziecko odebrac.
      Podpisy 2,775 w tej sprawie.Podaje link.
      www.pomozolkowi.pl/signature/new
      • Ojciec miał spędzać weekendy z synem od piątku godz18.00 do niedzieli
        włącznie.Czy godz.18.00 to noc?Chyba,że chodzi ci o zimę i wcześniej zapadające
        ciemności. Żadne spotkanie z synem przez te wszystkie lata nie odbyło się w
        zasądzonej formie.Napisz ile razy ojciec wziął syna do Poznania? Dobrze ,że
        odebrano syna indoktrynującej je matce.
przejdź do: 1-100 101-139
(101-139)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.