Gazeta.pl   Forum   Aktualności i Media   Wiadomości   Deszcz, bobry, działkowicze, ekolodzy.....

Komentarze do artykułu

Ekolog broni ekologów: Lepiej by ginęli ludzie niż ptaki? Nie znam nikogo, kto tak twierdzi

Prezydent Krakowa żali się, że ekolodzy blokowali inwestycje przeciwpowodziowe. Czy więc na ekologów można zrzucić winę za rozmiar zniszczeń wywołanych przez wodę? Dariusz Szwed zapewnia, że nie zna ekologów, dla których życie ptaków byłoby ważniejsze niż ludzkie. - Musimy siąść przy stole i porozmawiać, a nie szukać wzajemnie wrogów - apeluje były minister budownictwa.

Deszcz, bobry, działkowicze, ekolodzy...

Autor: adt93 26.05.10, 19:37
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Nie ułatwili Czesi i Słowacy zadania naszym włodarzom, bo wody ze zbiorników nie spuścili. Ale znaleźli się winni: ciężko oskarżyć pogodę, na moment bobry im dziurawiły wały, mignęli na celowniku działkowicze (zły profil na wroga publicznego), aż wreszcie bingo! I mamy ekologów a nasza władza nie potrafiła sobie poradzić przez kilka lat z prawnymi podstawami do realizacji inwestycji zapewniającymi bezpieczeństwo ludziom.

Co jednak stanowi podstawę pod takie prawodawstwo?
Dyrektor Biura Pełnomocnika Rządu ds. Programu dla Odry 2006 Stanisław Zięba tłumaczy, że powodem jest m.in. wejście Polski do UE. - Teraz mamy bardziej surowe wymagania środowiskowe, dlatego trzeba np. zmieniać wytyczone trasy przebiegu inwestycji. A to kosztuje- tłumaczy Zięba.

Kosztuje ale nie jest niemożliwe do zrealizowania, więc co nadal stoi na przeszkodzie?
- Nakłady na te inwestycje są tak niskie, bo przede wszystkim brakuje pieniędzy. Po drugie, w Polsce brakuje kompleksowego programu hydrologicznego - mówi Money.pl Krzysztof Janik, były minister spraw wewnętrznych i administracji.
- To jest zawsze kwestia pewnego wyboru, na co wydać pieniądze. Bo z jednej strony trzeba budować drogi, z których korzystają miliony. Z drugiej, w powodziach ucierpi mniej ludzi. Państwo stara się to jakoś wypośrodkować, łatać. A każdy rząd po cichu liczy, że będzie miał szczęście i kataklizm za jego kadencji akurat nie przyjdzie - mówi były szef MSWiA.


Jak to traktować w świetle prostego rachunku ekonomicznego:
W trakcie minionych 13 lat powodzie kosztowały nas co najmniej 28 mld złotych. Natomiast na realizację wszystkich inwestycji, które mają zapobiegać wylewaniom rzek, wydaliśmy niewiele ponad 4,5 mld złotych, z czego większość tylko w dorzeczu Odry. ?(za www.money.pl)

Brak kompetencji i skutecznego zarządzania jednak nie przeszkadzało naszym bohaterskim władzom zasiedlić tereny zalewowe nie zapewniając im minimum bezpieczeństwa. Dlaczego? Każdy budynek mieszkalny czy też usługowy to wpływy w dochodach gminy, a zabezpieczenie przeciwpowodziowa to niestety koszt.

Dr Lech Poprawski, były szef Programu dla Odry 2006, z rozgoryczeniem mówi:
- Pieniądze były, ale nie umieliśmy po nie sięgnąć. Największym problemem jest bałagan kompetencyjny w gospodarce wodnej oraz brak jednego ośrodka decyzyjnego. Bo kto inny zarządza korytami rzek, kto inny wałami powodziowymi itp. Do tego ciągłe mieszanie się polityków i zwalanie winy z jednej ekipy na drugą. A tak naprawdę to każda coś zaniedbała - mówi Poprawski.
Były szef programu zwraca też uwagę na aspekt finansowy. - Bo kiedy potrzebne jest oszczędzanie, to z takiego programu dla Odry łatwo jest wyciąć pieniądze, ponieważ nikt nie przyjdzie pod Sejm protestować. Co innego kiedy trzeba zabrać lekarzom, czy nauczycielom. Nie zapomnę, jak jeden poseł powiedział mi kiedyś, że lepiej żeby się Ci ludzie potopili, niż wyszli protestować - mówi Poprawski.


I jak taki prezydent miasta może sobie poradzić, kiedy nie tylko trzeba determinacji w pozyskaniu funduszy z budżetu państwa, środków unijnych oraz partnerstwa publiczno-prywatnego, ale do tego jeszcze rozliczyć te wydatki i ... zdążyć przed następną powodzią? O ile łatwiej i efektywniej stawiać domy nad rzeką i zapewniać wpływy dla gminy. A gdyby się powódź zdarzyła to:
- pojawić się na wale w heroicznej pozie i obiecać ludziom pomoc w odbudowie (za kilkanaście miesięcy zapomną a nad rzeką tyle miejsca jeszcze);
- pamiętać, czego poprzedni prezydent nie wykonał;
- znaleźć bobra, działkowicza, ekologa -populizm zawsze przynosi efekty;

Na koniec zagadka: jeżeli nie wykonujecie swojego zakresu obowiązków w pracy lub totalnie zawalacie istotne zadanie, za które szczególnie odpowiadacie, co robi Wasz szef?
a/ chwali Was i nagradza za same starania
b/ czeka na opowieść o wiewiórkach, kosmitach, braku piasku w cukrze by Was usprawiedliwić
c/ zwalnia Was lub karze za brak kompetencji

Podpowiedź: www.bip.krakow.pl/?id=96
Przedmiot działalności i kompetencje Prezydenta:
Ustawowo Prezydentowi przynależy władza wykonawcza, wykonuje on uchwały Rady Miasta Krakowa i zadania określone przepisami prawa, kieruje bieżącymi sprawami Miasta oraz reprezentuje je na zewnątrz. Do zadań Prezydenta należy w szczególności:
* przygotowywanie projektów uchwał Rady Miasta Krakowa,
* określanie sposobu wykonywania podjętych uchwał,
* gospodarowanie mieniem komunalnym,
* wykonywanie budżetu,
* zatrudnianie i zwalnianie kierowników gminnych jednostek organizacyjnych,
* opracowywanie planu operacyjnej ochrony przed powodzią,

A "PROGRAM OCHRONY PRZED POWODZIĄ W DORZECZU GÓRNEJ WISŁY
na obszarze województw śląskiego, małopolskiego,podkarpackiego i świętokrzyskiego"(www.wrotamalopolski.pl) powstał 10 lat po ostatniej powodzi, więc bez bobrów i ekologów i tak niewiele można by było zrobić, kiedy same negocjacje w sprawie finansowania „Projektu ochrony przeciwpowodziowej w dorzeczu rzeki Odry” trwały (program powstał w 1999r)... do grudnia 2006 (www.ock.gov.pl)

W 2000 r. po ostatniej powodzi powstał raport Najwyższej Izby Kontroli (bip.nik.gov.pl/pl/bip/wyniki_kontroli_wstep/inform2000/2000019), czytamy tam m.in:
Tragiczna powódź na terenach południowej i zachodniej Polski w lipcu 1997 r. drastycznie wykazała, że rząd nie miał wieloletnich ani rocznych planów działań zapobiegających skutkom powodzi. Kontrola – obejmująca okres od połowy lipca 1997 r. do końca września 1998 r. – przeprowadzona przez NIK od września 1998 r. do stycznia 1999 r. ujawniła, że od lipcowego kataklizmu w 1997 r. nie poprawił się stan zabezpieczenia przeciwpowodziowego kraju. Nadal brakowało krajowego systemu programu ochrony przed powodzią, nie zwiększono nakładów inwestycyjnych na gospodarkę wodną, nie poprawiła się w istotny sposób osłona hydrologiczno-meteorologiczna kraju; jedynie w niewielkim stopniu wprowadzono automatyczny system pomiarów.


Jeżeli powstanie raport NIK z tej powodzi, czym będzie się różnił od poprzedniego oprócz dat? Czy wg Was znajdzie się tam miejsce dla bobrów, działkowiczów, ekologów, ... (zawsze możemy jeszcze kogoś dopisać)?





Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.