Tu chyba nie potrzeba biegłych ( na razie)
pia.ed napisała:
> Przeciez jesli sa zastrzezenia co do dobrego wykonania
> to bierze sie RZECZOZNAWCE ktory kontroluje budowe i spisuje protokol.
> Jesli firma budowlana nie zgadza sie z ocene,
> to bierze swojego rzeczoznawce.
> W razie spraw spornych idzie sie do sadu, ktory powoluje wlasnego bieglego!
> Tak sie zalatwia te sprawy na Zachodzie.
>
> A co ten wykonawca nie umie pisac, ze poprosil o napisanie skargi TESCIOWA???
To nie do końca jest tak jak piszesz. Z tekstu wynika ,ze Pan Wassermann
budował dom. Musiał więc miec pozwolenie na budowe ( a więc i projekt -
zatwierdzony i zgodny z przepisami). Robotami w takim przypadku z mocy prawa
musi kierować osoba ( kierownik budowy) posiadajaca "uprawnienia budowlane".
Jest to kompetentny fachowiec z wyższym ( lub starsze osoby ze średnim)
wykształceniem, z odpowiednią praktyką , po egzamine "na uprawnienia",należący
do swojej izby samorządu zawodowego. Jednym słowem nie przypadkowy "wujek
Władek , który twierdzi ,że zna się na tej robocie".
To bardzo wazne ,bo często inwestor ( dajmy na to Pan Wassermann) uważa ,ze
doskonale "zna sie na tej robocie" , i np żada pewnych czynności , któych nie
wolno robic. Np chcąc ograniczyc koszty żąda zastosowania nieatestowanych lub
wybrakowanych materiałów , odstępstwa od projektu, oszczędności np na
cemencie , betonie ,zbrojeniu itd. Odpowiedzialny kierownik budowy na to nie
pójdzie , bo to kryminał. Ale inwestorowi zawsze sie wydaje ,ze to on jest
wszystkowiedzący , on dyktuje warunki i konflikt gotowy. Inwestor nie chce
płacić , bo roboty nie są zrobione "po jego myśli" , tylko zgodnie z przepisami.
Odpowiedzialny inwestor , ktory ma swiadomość , ze "nie zna się na tych
sprawach" może zatrudnić swojego inspektora nadzoru inwestorskiego " z
uprawnieniami" i w razie konfliktu obydwaj panowie z uprawnieniami rozwiązuja
sprawe tak aby wszystko było zgodne z prawem i sztuka budowlaną uwzględniając
interesy i propozycje inwestora.
I na takim etapie żadne sądy nie są potrzebne.
Osobiście podejrzewam ,że Pan Wassermann wtrącał się w sprawy na których sie
nie zna, nie miał swojego inspektora nadzoru , wykonawca wykonał wszystko tak
jak wymagały tego przepisy a nie tak jak chciał pan Wasserman. A ten ostatni
nie zaplacił za robotę.
No chyba ,ze budowa była prowadzona bez kierownika budowy , ale to juz powazne
naruszenie prawa.