Przypominam sobie ow - calkiem jeszcze niedawny - tekst redaktora
naczelnego "obludnika z czerksiej" na temat zabojstwa narutowicza; ile tam
ostach okreslen, ile podkreslania, jak zlowieszczym okazalo sie "spuszczenie ze
smyczy" roznych fobii i narodowej histerii; i jak podle zachowala sie owczesna
prasa narodowa, szczujac przewicko prezydentowi; a tarez coz widzimy?
otoz "gadzinowka warszawska", pismo pana redaktora, prowadzi bezpardonowa
nagonke na demokratycznie wybrany rzad i takoz demokratycznie wybranego
prezydenta; wyiady i komentarze, ziejace nienawiscia do pis-u i braci
kaczynskich, oszczerstwa pod adresem jednego z ministrow, a potem - kiedy
slusznie tej "gazecie" owe oszczerstwa zarzucil, to grozenie mu procesem
sadowym; i ciagle i na okraglo "opiat od nowa": nic tylko jeden wielki
histeryczny krzyk, i bezpardonowy atak; rozumiem, ze kierownictwo agory
(wydawcy owego pisemka) moze miec pewne obawy, ze obecnie trudniej bedzie
pewnie zrealizowac pewne "plany biznesowe", ktore w czasach poprzedniego rzadu
niczym nie mogly byc zagrozone; Tylko: czasami historia lubisie powtarzac; a
co, jezeli jakis nawiedzony lewak czy inny zwolennik parad rownosci faktycznie
podniesie reke na braci kaczynskich? czy wtedy tez ow "niekwestionowany
autorytet moralny" napisze podobna w tresci i forme "rzecz" o sianiu
nienawisci, i podzeganiu do dzialan przestepczych? czy bedzie mial tyle odwagi,
zeby sie uderzyc we wlasne piersi? mocno w ta watpie; jak to maiwaly zaby do
dzieci (ktore rzucaly w nie kamieniami) w bajce krasickiego: "zle sie bawicie";
zle sie bawicie, tedaktorze naczelny,pani luczywo i reszta redakcji; bardzo zle
sie bawicie: w tym co piszecie trudno jeszce dostrzec racjonalna krytyke; to
juz tylko jeen wielki histeryczny atak