Przecztałem tekst Gretkowskie... nie dziwię się,
że został usunięty w całości. Frustracja, gniew, jakaś fobia urażonej osoby,
która ma za złe, że ktokolwoek śmiał "wielkiej artystce" wypomnieć błędy. To
nic, że "artystka" nie wie o czym pisze, zmyśla nazwy, fakty i wogóle sama
podkreśla, że nie musi wiedzieć o czym pisze... To mi się najbardziej podobało.
Oczywiście bardzo śmiało zrównała się z Josifem Brodeckim... HA HA HA HA HA HA
HA!!!!! Kolejny banał "poczytnej pisarki", która nawet nie ma pojęcia o kim
pisze. Nie znam żadnego Josifa Brodeckiego - radzieckiego-rosyjskiego poety
dysydenta. Znam za to Josifa Brodskiego. Jeśli tak wyglądają inne felietony
pani Manueli Gretkowskiej - to raczej pominę literaturę tworzoną przez tę
osobę. "Konfekcji wydawniczej" nie czytam. Nie intresuje mnie miejsce w
rankingach książek dla "sfeminizowanych i sfrustrowanych kucharek" (bez obrazy,
ale napisanie książki gdzie jest mowa o waginach i innych częściach ciała może
być zawsze bescelerem wydawniczym w naszym kraju, bo zawsze znajdzie się paru
oszołomów występujących przeciwko takim treściom i już mamy "że czarni i
klerykały występują w obronie ciemnogrodu"... to banał). Po prostu zdaję sobie
prawę, że większość takich rankingów jest robiona sztucznie za pomocą
sztucznych skandali. Nie jest to moje odkrycie czy spostrzeżnie, ale metoda tak
stara jak sam wynalazek druku: najlepiej sprzedają się rzeczy potępione lub
skandaliczne. Nie rozumiem: wokół beznadziejnego i debilnego tekstu, którego
ukrty sens zna tylko sama autorka robi się wrzawę o cenzurze. Z drugiej strony
wydawca mógł puścicić ten tekst, a w kolejnym numerze napiać, że niestety, ale
kobieta miała zły dzień i coś zarzyła bo napisała banał, dzięki, któremu można
stwierdzić, że "poczytana autorka" po prostu nie umie pisać.
A na miejscu samej autorki radziłbym się dobrze wczytać w swój tekst i
zobaczyć, że taki przykład jak "pisarz Brodecki" to zła reklama dla niej jako
pisarki i gdyby to się ukazała to sama powinna te 90 tys kartek wyrwać i starać
się o tym zapomnieć.
Gazecie Wyborczej życzę więcej takich tekstów broniących "znawców twórczości i
życia Josifa Brodeckieg". Gartuluję tematu.
Jest takie stwierdzenie: "schodzić na psy"! Pasuje idealnie.
Dziękuję i pozdrawiam łowców tematów z GW.