Tak sie składa, że jako oficer rezerwy brałem udział, jak tysiace innych,w tych
atakach. Były to zabawy w wojnę, Jak pamietam dywizja poruszała się z
predkościa 30 km na dobę, to i na Danie nie mogło przypadac duzo czasu. Zawsze
była to nasza odpowiedź na atak "Zachodnich". Robienie z tego nie wiadomo
jakich sensacji bardzo mnie dziwi. A planowane było wszystko - np ilu członków
partii zginie podczas następnego ataku "Zachodnich". Myślę że i teraz
prowadzimy takie ćwiczenia - ciekawe tylko gdzie - Ural, Syberia czy piaski
Iranu
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.