Robienie wody z mózgów stało się ostatnio domeną kaczolandu. Publikuje się
jakieś wyjęte z całości materiały, mapy itd. Robi to wrażenie na przeciętnym
Polaku, nie majacym pojęcia o tym temacie. Trzeba przyznać, że robi się to
sprytnie. Pomija się przy tym fakt, że "państwo walczące o pokój, powinno być
zawsze gotowe do wojny". Przez pewien czas byłem kreślarzem. Sam nanosiłem na
mapy te setki strzałek, kierunków kontr, tak oszołomy kontr uderzeń. Założenia
zawsze były takie, że to zachód napada na Polskę, natomiast armia polska po
chwilowych niepowodzeniach przechodzi do kontrataku i popędza przeciwnika aż do
zwycięstwa. Czy to były złe założenia? A może tak biegli w piśmie i historii
odpowiedzą na pytanie: co by sie stało, gdyby rosjanie przepędzili niemców z
własnego terytorium i pozostawili ich w spokoju, nie zdobywając Berlina. Co by
się stało, gdyby amerykanie nie zrzucili bomb na Nagasaki i Hiroszimę. Ale czy
ci biegli idioci potrafia to wytłumaczyć. Wroga trzeba dobić do końca. Nie
można bowiem nic robić połowicznie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.