- Gdy przyjechaliśmy do kraju po odbiór, urzędniczka zwróciła żonie uwagę, że
podała złe nazwisko, bo przecież przyjęła moje na ślubie - opowiada mąż. -
Poinformowała, że musi o tym zawiadomić prokuraturę. Ale uspokajała, że to tylko
formalny wymóg. Edyta złożyła na piśmie wyjaśnienia. Dwa tygodnie później
odebrała nowy paszport. Teściowie mówili nam czasem, że przychodzą jakieś
wezwania z prokuratury, ale - przyznaję - zbagatelizowaliśmy sprawę - mówi
Marcin Perczak.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.