że prokurator nie jest rozliczany za ilość skazanych poważnych przestępców
tylko za ilość zakończonych spraw. Jego przełożonym jest wszystko jedno czy są
to pijani rowerzyści czy zabójcy. Liczy się "fajka" czy załatwiona sprawa. A w
tej sprawie powstał probelem. Kobitka za granicą nie można jej wezwać żeby jej
ogłosić zarzut i sprawa "wisi" na statystyce. Przełożeni się denerwują bo
sprawa jest "stara" co psuje statystykę. Naciskają, żeby ją szybko zakończyć. I
stąd się wziął areszt zapewne orzeczony na 7 lub 14 dni od dnia zatrzymania -
po to, żeby ogłosić babce zarzut i wypchnąć sprawę do sądu - niech się sąd
martwi. Bo prokuratorzy mają zakaz umarzania spraw z uwagi na znikomą społeczną
szkodliwość czynu - ich przełożeni uważają nie wiedzieć czemu, że jest to
wyłączna domena sądu.
Ale to wszystko to nie jest wina szeregowych prokuratorów tylko ich
przełożonych, którzy doprowadzili do tego, że najważniejszym słowem na S w
wymiarze sprawiedlwości jest Statystyka a nie Sprawiedliwość. Tylko, że zmiany
w tej sprawie muszą iść od góry.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.