Konkretnie do chwili, gdy demokracja da inny niż oczekiwany przez
chama wynik – wtedy okazuje się, że demokracja właśnie zagroziła
samej sobie i cham musi tej demokracji przed nią bronić.
Dzień po przegranych wyborach cham stwierdza, że zasady uległy
zmianie i już nie większość decyduje o tym, kto powinien rządzić
ale decydujące jest zdanie samego chama – to on, będzie wskazywał
kto może, a komu nie wolno być ministrem, premierem czy marszałkiem.
Cham polityczny, jak każdy inny rodzaj chama, nie przestrzega
reguł gry – wg niego zasada jest tylko jedna: cham musi być górą..."
>
Trafnie zapisane przez "galbe"
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.