żenujące byłoby, gdyby prezydent nie pojechał na spotkanie z powodu nazwania go
"kartoflem". Przypominają mi się przy tej okazji "Podróże Guliwera" W krainie
liliputów Guliwer był otwarty, ciekawy życia małej społeczności, w krainie
wielkoludów wprost przeciwnie - bał się, wszystko go odstręczało. Przesłanie
"Podróży Guliwera" jest takie - siła rodzi tolerancję. Właśnie z braku poczucia
siły i własnej wartości nasi politycy są tacy drażliwi. Może to porównanie nie
będzie odpowiednie, ale czy panom : Masie, kiełbasie, Dziadowi przeszkadzaly ich
ksywki? Nie sądzę, bo mieli poczucie własnej siły. A swoją drogą ile
niewybrednych żartów związanych z własnym nazwiskiem musiał w swoim życiu
przeczytać niemiecki kanclerz Kohl (czyli kapusta), chyba to mu nie
przeszkodziło "robić swoje"?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.