Tak określę moje odczucia po przeczytaniu tekstu. Z jednej strony pozytywnie
odbieram fakt stwierdzenia że to Niemcy a nie "hitlerowcy" ugryźli rodzinę
Kaczyńskich. To znaczny postęp. Niestety mam nieodparte wrażenie, że autor jest
wyraźnie dumny z tego "gryzienia". I występuje to pewien dysonans, bo autor
stara się przeciwstawić Kaczyńskiego o poglądach Piłsudskiego "quasi
faszystowskich", poglądom powojennych Niemców.
A ja mam wątpliwość, czy pokolenie wychowane przez zbrodniarzy ma jakąkolwiek
moralną wartość. To tylko poza. Jak minią 3-4 pokolenia i Niemcy nic światu nie
wywiną, będzie można mówić o nowych Niemcach. Dziś jest to zdecydowanie
przedwczesne, na co są liczne dowody.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.