Gazeta.pl   Forum   Aktualności i Media   Wiadomości   Tlumaczenie artykulu

Komentarze do artykułu

Tlumaczenie artykulu

Autor: ardor 17.07.06, 15:14
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Młody polski kartofel (Nowy kartofel w Polsce)
Szubrawcy, którzy chcą zawładnąć światem. Dzisiaj: Lech Kaczor-Kaczyński.

Niemiecka opinia publiczna nie mogła uwierzyć własnym oczom: polski prezydent,
który z niemiecką glową państwa rozmawia nie na poziomie kolan! Polityk z
tamtej strony Odry, który w postawie wyprostowanej podaje na powitanie
niemieckiej pani kanclerz przednią nogę! Niemcy przecierały ze zdumienia swoje
błękitne oczęta i uszy, gdy Lech Kaczyński w marcu dumńie wkroczył do Berlina,
a w maju na warszawskich Targach Ksiąźki pozwolił berlińskiemu prezydentowi
federalnemu po prostu uśmiechać się w próźnię.

Co prawda wiedziano, źe Kaczyński chlubił się tym, źe od lat źadnemu
niemieckiemu politykowi nie podał nawet złamanego paznokcia. Najwyźszy rangą
Polak wystarczająco często ogłaszał, źe z Niemiec zna jedynie spluwaczkę w
męskiej toalecie na lotnisku we Frankfurcie. Wiadomo było, źe urodzony w 1949
roku Kaczyński reprezentuje tę trudną generację, która jeszcze przed swoim
narodzeniem została ukąszona przez Niemcy. Znany był ponury obraz świata
Kaczyńskiego, w którym począwszy od średniowiecza kaźdy Niemiec na wypasionych
koniach prze na Wschód. Ale w Niemczech uwaźano, źe ten przesąd dawno juź
uwiądł, i nikt w Berlinie nie pytał oficjalnego polskiego gościa, skąd ma
luksusową limuzynę. U nas w kraju do fachu prezydenta federalnego przynaleźy
umiejętnosc swobodnego pływania ponad partiami politycznymi. Ale w Polsce
sprawujący to stanowisko państwowe musi wyraźnie pokazywać zęby. Ma do
zmiaźdźenia niemiecko-rosyjski rurociąg bałtycki, musi w zarodku zdusić
planowane w Berlinie "Centrum przeciwko wypędzeniu niestrawnych Niemców",
a "Pruskiemu Powiernictwu", które domaga się zapłaty czynszu za dawne ziemie
wschodnie, ukręcić leb. Bądź co bądź w tej ostatniej sprawie juź jako prezydent
Warszawy zręcznie zadzierzgnął pętelkę, gdy zlecił przyrządzenie opasłego,
nafaszerowanego faktami 700-stronicowego studium o zniszczeniu przez Niemców
stolicy Polski podczas II wojny swiatowej i wyrąbał z hukiem monumentalne
źądanie 54 miliardów dolarów reparacji.

Wielu Polaków cierpi na nabrzmiałą przez wieki nieufność w stosunku do
wszystkiego, co nie jest Polską. Od czasu kiedy Lech Kaczyński jako
dwunastolatek wykręcał z bratem bliźniakiem Jarosławem najróźniejsze numery w
filmie "O dwóch takich, co ukradli księźyc" (tytuł w międzynarodowej
dystrybucji), nawet księźyc jest mu bliźszy niz Niemcy czy Rosja. W końcu to
Rosja wsadziła Polsce w odbyt swojego komunistycznego palucha, a obaj Kaczyńscy
od lat siedemdziesiątych chcieli tak pogonic socjalizm, źeby pogubił buty.

W 1980 roku pomagali w Gdańsku strajkującym stoczniowcom, uzywając podpórek
prawnych - obaj studiowali prawo, Lech nawet się doktoryzował i awansował na
polskiego profesora. Zgłębiając prawo, musiał jednak coś przeoczyć, skoro w
1981 został aresztowany i rok przesiedział o rozcieńczonej wodzie i chlebie z
pinezkami. Kiedy w 1989 roku wymieciono komunizm i ster objął Lech Wałęsa,
wybiła teź godzina Lecha Kaczyńskiego. Z pomocą Porozumienia Centrum - partii
własnego chowu - wstrzelił się do parlamentu. Z wykształcenia profesor prawa,
doturlał się do roku 2000 i na parę miesięcy został krótkim ministrem
sprawiedliwości. Jadał chleb z niejednego paragrafu i specjalnie go głowa nie
bolała, kiedy biznesmen o dwuznacznym nazwisku Janusz Heathcliff Ivanovski
Pineiro, wystąpił z twierdzeniem, źe przy zakładaniu Porozumienia Centrum
bracia Kaczyńscy zgarnęli kasę z budźetu państwa.

Wtedy Porozumienie Centrum to był juź zreszta zeszłoroczny śnieg, Kaczyńscy
wystawili nową druźynę - partię Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Dzięki niej
szacowny Lech został w 2002 roku wielkim bosem w Warszawie, zaś sprawiedliwy
Jarosław zgarnął w wyborach parlamentarnych 2005 największego kartofla.
Sprytnie odmówił sobie łakomego kąska -urzędu premiera - i wyczarował z rękawa
Kazimierza Marcinkiewicza. Lech sięga jednak po najwyźsze poroźe władzy i pod
koniec 2005 r. obejmuje w posiadanie fotel prezydencki.

Zmasowanym natarciem bracia chcą teraz oczyścić państwo i społeczeństwo z
ostatnich źyjących komunistów. Oprócz tego parlament ma przytaknąć ponad 100
ustawom i nie krytykowć wspaniałego rządowego nosa. Wzorem Kaczyńskiego jest
wynalazca Polski z 1919 roku, Józef Piłsudski, który w 1926 odkrył demokrację
sterowaną i utorował drogę na pół faszystowskiemu reźimowi wojskowych w 1935
roku. Tak jak Piłsudski, obaj Kaczyńscy są Polakami całą gębą i ojczyzna lezy
na nich jak ulal. Dowiedli teź, źe obaj są czyści z przodu i z tyłu - Lech,
wielokrotnie zakazując męskim mieszkańcom Warszawy upubliczniania tylnych
części ciała, a jeszcze wyraźniej Jarosław, źyjąc razem z własną matką, ale
przynajmniej bez ślubu.

az/ig
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (501-576)
(401-500)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-500 501-576

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.