> my musieliśmy się długo utrzymywać za 1200, potem 1400, mając dziecko<
Ok - Twoj wybor. Ja na szczescie nie musze, bo dla mnie życie na granicy minimum
socjalnego jest uwłaczające ludzkiej gosności. Mam taki zawód jaki mam - nie
każdy musi być np. informatykiem. Nie chce, żebyś mnie źle zrozumiała: za
granicą muzyk zarabia od 2000 do 4000 euro (wszystko zależy oczywiście od
orkiestry gdzie grasz. W Gdańsku gdzie mieszkam i gram na etacie dostaje 900 zł.
Do tego dochodzą mi koszty utrzymania instrumentu (ok. 200 zł), które MUSZĘ
ponieść, bo inaczej nie mogłabym pracować. Mi przede wszystkim chodzi o godne
zarobki, a nie życie z pożyczek od rodziny i najbliższych. Ja nie wymagam urlopu
dwa razy w roku na Hawajach i butów od Blahnika - chcę po prostu móc pójść do
sklepu i kupić sobie ubranie jakie mi się podoba, a nie nerwowo obliczać, czy
mnie na nie stać czy nie, bo to jest żenada (nie piszę tu o jakiś super
firmowych sklepach - mam na myśli Reserved czy H&M)! W Polsce ludzie żyją jak
dziady - tu pożyczyć, tu wymyśleć placki z mąki i wody, jakoś dobidować do 1-go
- kurcze, co to za gó..! Powiedz,lubisz obliczać przy kasie czy Ci starczy
pieniędzy i czy oby nie przekroczyłaś dziennego limitu? A robienie oszczędonści
- zapomnijmy! Dlatego nie znosze tego kraju, że tak upadla człowieka! Ja mam
bardzo dobre chęci pracować i dlatego bye bye Poland!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.