Plakat z Matką Boską, Hitlerem i Kaczyńskimi
Nie jestem ani "osobą wierzącą" ani uważającą, że "głowom państwa należy się
szczególna cześć" ale aspiruję do grona osób dobrze wychowanych i
kulturalnych /zanikający gatunek?/ i z tego prostego powodu oceniam bardzo
negatywnie skompilowanie obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej z wizerunkiem
Adolfa Hitlera i "podczepienie" pod to Braci Kaczyńskich.
Po pierwsze, cały ten chwyt jest tandeciarski, ograny, z grubej rury i nie ma w
tym inwencji artystycznej czy jakiegokolwiek wyrafinowania. Różni tandeciarze
spragnieni poklasku nie raz już wsadzali na Krzyż zdechłe koty a do Żłobka
posła Cymanskiego - takich pomysłów można mnożyć na kopy, na poczekaniu. Żadna
sztuka. Oczywiście ktoś może tłumaczyć, że nie szkodzi, że oklepane i zadna
sztuka, bo liczy się skandal. Wobec tego proponuję: Chcesz prawdziwego
skandalu? Porzuć babranie się w symbolice chrześcijańskiej, bo ten Zachód to
tylko poburczy w gazetach - i tyle! Weź się za symbole muzułmańskie - wtedy
zobaczymy, kozaku, czy jesteś taki mocny i naprawdę gotów na ostry szok?...
Po drugie, człowiek na jako takim poziomie ma bardziej wyrafinowany gust
artystyczny, który nie musi odwoływać się do spraw aktualnych, lubi dzieła
uniwersalne a nie takie, które mają trwałość i styl "gwiazdy" reality schow.
Po trzecie, osoba normalnie wrażliwa i empatyczna, wierząca czy nie, nie będzie
publicznie wyśmiewać symboli czyjejś wiary. Matka Boska Częstochowska to nie
jest pocztówka z kwiatkiem, tylko obiekt sacrum, do którego ludzie chodzą ze
swoimi problemami, tęsknotami, bólami, uczuciami - to przedmiot, który uwalnia
mnóstwo najbardziej ludzkich, najgłębszych uczuć. Nigdy w życiu nie wyśmiałabym
i nie użyła w prostacki sposób czy to tego obrazu, czy innego symbolu o
podobnym znaczeniu.
Obserwując tandeciarstwo "sztuki" obliczonej na skandal, bardzo się cieszę, że
kiedyś ktoś ukształtował mój gust i charakter tak, że nie ze mną te numery! :)