Prezydent nam mówi, że dla najbardziej przyzwoitego człowieka w naszym kraju,
międzynarodowego autorytetu, któremu jednojajeczni mogliby co najwyżej buty
czyścić, nie ma miejsca w dyplomacji w kaczym kraju.
Trudno się dziwić, że prezydent Bush nie chce mieć do czynienia z naszym
błaznem udającym premierem, bo niby po co miałby się z nim spotykać??
Lepiej przeczekać aż nasze nieszczęścia, które jak wiadomo chodzą parami,
przejdą, ale NA ŚMIETNIK HISTORII.
Warto dać na mszę za tą intencję!!!
Galba życzę zdrowia, gdy rozumu brak!!!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.