Renata Beger, jedna z osób, których moralność jest jasnym antyprzykładem,
wyborcza oszustka, demaskuje hipokryzję i draństwo partii Prawa i
Sprawiedliwości. Posłanka, która w dojrzałym wieku zdała maturę, ściągając
wszystko, zaprzeczenie etyki, wyprowadza w pole Ugrupowanie Prawych. Kobieta,
która "ma ku..ki w oczach" i nazywa sekretarza ONZ Ananem Kofanem, zdobywa się
na prosty podstęp, na który nabierają się Najbardziej Podejrzliwi. Babcia
chłopca, którego upozorowane porwanie zostaje nagłośnione na całą Polskę, staje
się "pozytywnie dwuznaczną" bohaterką największej afery z udziałem PiS od
początku jego beznadziejnych rządów! Co się dzieje!?
Z reguły to, o czym prasa mówi w kontekście Renaty Beger, to są rzeczy
zasługujące na potępienie, ewentualnie na politowanie. Dziś jest inaczej.
Jurna, durna i obłudna posłanka godna jest pochwały. Łajdactwo, które zarzuca
jej polityczny skończony przeciwnik, jest niczym w porównaniu z jego własnym
łajdactwem. Są najwyraźniej takie sytuacje, kiedy na udowodnienie łajdactwa nie
ma innego sposobu, jak sięgnięcie po łajdactwo, które nie jest wówczas
łajdactwem. Tak oto Beger, która do tej pory w pewnym stopniu przyczyniała się
do destrukcji Polski i utwierdzania społecznego przyzwolenia dla zabiegów
prowadzących to tejże destrukcji, dziś zasłużyła się dobrze dla kraju.
Tak umierają mrzonki o rewolucji moralnej, tak kończy się źle zdobyta i zbyt
sztywno broniona władza.
Mimo wszystko - nie przepadam za Panią ani nie popieram, ale wołam również -
BRAWO, PANI BEGER!