Beger: Zrobiłam to, co uważałam za słuszne
przychodzi mi do głowy porzekadło- diabeł się w ornat przebrał i ogonem na mszę
dzwoni. Bo, co myślec o sytuacji, kiedy p. Beger określa standardy postępowania
posłom i broni zasad moralnych. UFF!
Nie lubię pp Kaczyńskich i śmieszą mnie, ale mi ich żal.- Tu teraz chodzi o
wszystko- albo walczy i jakoś tam jeszcze może wybrnąć, albo przegrywa i
odchodzi przy akompaniamencie gwizdów gawiedzi, wyjątkowo skompromitowany.
Myślę, że nie ocenił właściwie sił, bo ktoś, kto wybiera sie na wojnę musi mieć
i broń/populistyczne gadanie o korupcji, układzie etcetc/, i ludzi/poparcie
społeczne/. Musi miec jeszcze, to coś. To coś, to autorytet, osobowość,
charyzma. On tego bardzo nie ma.
Teraz uwija się, by wyjść z bardzo zawikłanej sytuacji.
Ten histeryczny, patetyczny, podniesiony głos- czy on nie ma doradców, kurdupel
jeden?!