Dziennikarz krzyczy na polityka
Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski urządzili wczoraj wieczorem pokaz
tendencyjnego dziennikarstwa najgorszego sortu. W swoim programie "Teraz my"
dokonali publicznej egzekucji posła PiS Jacka Kurskiego. Poniżyli go i wdeptali
w ziemię, przy gromkim aplauzie publiczności.
Mowa była oczywiście o słynnych taśmach Renaty Beger i o Milanie Suboticiu.
Najpierw Kurski zarzucił dziennikarzom stacji, że dali się wplątać
w "megakreację" (to o nagraniach posłanki Samoobrony) i "powinni się
wytłumaczyć z Suboticia". Morozowski i Sekielski przez cały czas domagali się,
by poseł przedstawił dowody, że ich program był inspirowany przez byłych
agentów wojskowych służb.
Rozmowa z każdą sekundą stawała się coraz ostrzejsza, argumenty zastępowano
sloganami, a w powietrzu zaczęły fruwać obelgi. O dziwo, autorzy programu
zapędzili Kurskiego do narożnika. Poseł, chyba po raz pierwszy w życiu,
wyglądał jak zraniony pitbull. Andrzej Morozowski brylował, wrzeszcząc na
Kurskiego, robiąc srogie miny i głośno śmiejąc się ze swoich bon motów.
Sekielski musiał go uspokajać: "Daj spokój, Andrzej, daj spokój. Nie warto".
Zgromadzeni w studiu TVN widzowie oszaleli z radości.
Dziennikarze mieli prawo bronić swoich racji. Mieli prawo odrzucać oskarżenia
PiS o to, że uczestniczyli w spisku. Mogli zadawać Jackowi Kurskiemu niewygodne
pytania. Ale potraktowali go w sposób chamski, jakby chcieli pokazać milionom
Polaków, że uważają go za śmiecia.
Żeby wszystko było jasne: uważam Jacka Kurskiego za polityka skompromitowanego,
kłamliwego cynika, który symbolizuje wszystko to, co najgorsze w naszym życiu
publicznym. Nie ma jednak usprawiedliwienia dla Morozowskiego i Sekielskiego:
gdy dziennikarz zaczyna krzyczeć na polityka, oznacza to, że powinien jak
najszybciej zmienić zawód.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061004/publicystyka/publicystyka_a_9.html