a niezgodna z kreacjonizmem, bo gdyby biblijny kreacjonizm był prawdziwy, od
najgłębszej warstwy aż do dziś byłyby takie same gatunki zwierząt i roślin.
Tymczasem im głębiej w skały, tym więcej gatunków których dziś już nie ma, a w
najgłębszych warstwach (takich jak kambryjskie czy ediakarańskie) NIE MA ANI
JEDNEGO WSPÓŁCZESNEGO GATUNKU ROŚLINY I ZWIERZĘCIA, tylko i wyłącznie wymarłe,
niekiedy bardzo odbiegające planem budowy od współczesnych. Wreszcie nie byłoby
skamieniałości form przejściowych, które są najmocniejszym dowodem na
makroewolucję. Co roku odkrywa się ich więcej i więcej, dokumentując te
najbardziej kłopotliwe przejścia (z ryb do płazów, ze ssaków lądowych do
waleni, z dinozaurów do ptaków, od gadów ssakokształtnych (Therapsida) do
ssaków, zwłaszcza słynna przebudowa stawu żuchwowego i powstanie kosteczek
słuchowych), choc trzeba pamiętać że niektóre taksony słabo zapisują się w
stanie kopalnym.
No i przykłady ewolucji filetycznej, kiedy cały gatunek przekształca się w
inny - np. niektóre kopalne taksony świetnie zachowujących się małżoraczków
(Ostracoda) - w kolejnych warstwach skalnych i w całej populacji zachodziły
stopniowe zmiany morfologii. Choć ten model ewolucji jest akurat rzadki (wbrew
wyobrażeniom laików).
Poza tym ewolucję obserwuje się na żywo - znane są badania Grantów nad ptakami
z rodziny Geospizinae z Galapagos (słynne zięby Darwina, spopularyzowane w
książce "Dziób zięby"), powstawanie lekoopornych szczepów bakterii itp.,
wreszcie przypadki powstania obecnie lub w niedalekiej przeszłości nowych
gatunków
Odsyłam do:
www.talkorigins.org